Strona główna
"Wołodia". Czyli - czy Polska w ogóle będzie ?!
„[...] Teraz dusza moja wylewa się we mnie, dni utrapienia mnie ogarnęły” (Hi 3,11 + Hi 30,16–17).
„Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą […] Ja cię umocnię, Ja cię wspomogę” (Iz 41,10)
„Nie bój się, bo wykupiłem cię, wezwałem cię po imieniu – moim jesteś!” (Iz 43,1)
„Czyja będzie Polska ?”, pytał przed laty dramatycznie Jan Olszewski. Dziś zapytałbym, patrząc na to co się dzieje w kraju, „czy Polska w ogóle będzie ?”.
Co skłania do zadania tak przerażającego pytania ?
Spójrzmy na otaczający Nas świat i na Polskę. Europa, Bliski Wschód (Daleki zresztą też), Afryka wszędzie się „gotuje”. Bezpośrednio za Naszą wschodnią granicą szleje największa od zakończenia II wojny światowej zawierucha wywołana przez rosyjskiego szowinistę, byłego oficera komunistycznego KGB. Czy Putin się zatrzyma, czy może zgodnie z proroczymi słowami ŚP. Lecha Kaczyńskiego wypowiedzianymi w Tibilisi „…a potem mój kraj Polska…”, co będzie dalej ?
To, że do tej pory nie mamy w Białymstoku, Rzeszowie czy Lublinie kacapskich tanków to niewątpliwie efekt takiej, a nie innej postawy Amerykanów i ich obecności jako jednego z głównych filarów NATO w Polsce i na kontynencie. W tym kontekście mogą dziwić nieustające wysiłki i „naszych Europejczyków”, a także ich europejskich braci zmierzające, w sposób wyraźny, do wypędzenia Yankee z Europy – innymi słowy :…go Home…”. Dodajmy do tego, że jest pewne, iż Europa sama się przed Rosją dzisiaj nie obroni. Wręcz przeciwnie, pozbawiona amerykańskiego wsparcia, przegra z kretesem taką konfrontację. Dlaczego ? Myślę, że większość z Nas wie.
Jeśli popatrzymy na Polskę to widzimy niebywałą wręcz ocierającą się o sabotaż polskiej państwowości indolencję rządzących. Można powiedzieć, że przy tym poziomie intelektualnym kadr rządu Tuska i sugestiach (rozkazach ?) jakie niewątpliwie płyną do Warszawy nie jest to dziwne, ale tak czy owak brak instynktu samozachowawczego jest zadziwiający. Powstaje tylko pytanie czy to „robota” celowa czy wynik, wspomnianych wyżej, słabości umysłowych. Czy może i jedno i drugie ? Spróbujmy znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Nie ma w kraju obszaru, który by nie „leżał”.
Oświata pod kierownictwem tej co to nie wie kto budował obozy koncentracyjne na terenie okupowanej Polski w latach 1939 – 1945 w agonii. Przygotowanie kadr do ustawienia się w kolejce na wyjazdy do zbioru szparagów na pełnej. Budowa infrastruktury drogowej - tu kończą (ślamazarnie) to co zaczął PiS i nic nowego nie robią bo nie ma kasy i trzeba by się było napracować, a oni nie od tego. Budownictwo w agonii. CPK (PCK i inne, na nowo wymyślane, nazwy) niepotrzebne bo „…w Berlinie…”. Elektrownia atomowa, będzie. Kiedy ? A tam kiedyś się zbuduje, nie interesujcie się zbytnio. Rolnictwo zaorane, bo ministrowi nie chciało się przeczytać umowy z MERCOSUR, za długa (ponad 3000 stron, czy jakoś tak, kto by się tam napinał i czytał to przecież nudne i męczące być musiało, a za lektury wieczorne nie płacą przecież). Nie zrobiono nic, by tę umowę zablokować i mimo odgrażania się i obietnic nie będzie oprotestowana przed TSUE. Finanse – tu będziemy spłacać przez dziesiątki lat zadłużenie w jakie Nas wpędzili i wpędzają w zawrotnym tempie każdego dnia. Zbrojenia, chwalą się programem SAFE zapominając (?) za każdym razem, że to kolejna pożyczka, którą będzie można wydać na to na co w Brukseli (czytaj w Berlinie) pozwolą, a nie na to co Nam jest akurat potrzebne. Do tego ambasador zaprzyjaźnionego kraju z zachodu w Sejmie RP kontrolujący czy prace nad zasileniem niemieckiej gospodarki przez przyjęcie ustawy idą w dobrym kierunku. Przypomina się jak to przed setkami lat w polskim Sejmie Stackelberg i Repnin…a potem „finis Poloniae”. Przy okazji abstrahujemy tu od jakości francuskich „nielotów” i możliwości „dostawczych” niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Ten jest teraz w stanie wyprodukować rocznie około 30 / 40 czołgów „górką”. Porównajmy to z możliwościami wytwórczymi Rosji (i na nic zda się drętwa gadka o Naszej przewadze technologicznej – bo w razie ewentualnego konfliktu będzie liczyć „nadwyżka”, która zostanie). Nie wspominam przy tym, że po raz pierwszy „Bruksela” (Berlin ?) zyskała możliwość ingerencji w tak wrażliwą sferę życia państwowego Polski jak obronność – tego jeszcze nie było ! Kościół, systematycznie „opiłowywany”. Zamknie się jakiegoś „klechę” pod byle pretekstem, nagłośni sprawę w mediach. Potem jeszcze, na deser, napomkniemy coś o pedofilii wśród księży, nienależnych Kościołowi pieniądzach „z Funduszu Kościelnego” i sprawa będzie załatwiona. Katole to złodzieje, do kruchty i „morda w kubeł mohery”. Nie mieszać się do poważnych spraw i nie opowiadać, że są jakieś dwie płcie i jakaś tam rodzina. Przecież wszyscy wiemy, że tych płci jest ich duuuużo więcej, a rodzina to piesek (alternatywnie kotek) i …. O polityce historycznej już kiedyś wspominałem, piszą ją Nam obcy, nawet wtedy gdy noszą polskie nazwiska i mają polskie paszporty, a skoro piszą to po co rząd ma się „tym” zajmować – strata czasu, a jakieś tam „faszystowskie” symbole takie jak „Polska Walcząca” należy wywalać z miejsc publicznych (budynek ministerstwa klimatu – czy jak to się tam nazywa), bo przecież Polacy w czasie wojny urządzali „polowania na Żydów” ręka w rękę z Niemcami. Tu przy okazji przypomniało mi się jak to jakiś czas temu podczas jednego z pierwszych spotkań na temat powstającego wspólnego polsko – niemieckiego podręcznika historii prowadzący spotkanie (profesor !!!) na dużym luziku stwierdził, że polscy historycy uczestniczący w tym przedsięwzięciu nie muszą znać niemieckiego, a w książce rojącej się od błędów i kłamstw inny fachowiec od wspólnej historii wspominał coś bez żenady o prawdzie jako podstawie do duyskusji, która ma Nas łączyć. Policja i służby. Ostatnio nie ma dnia, by nie wypłynęło coś obrzydliwego. A to gwałt na policjantce, a to sąd nad oficerem który postrzelił bandziora, który przedarł się bezprawnie przez polską granicę, awaria goni awarię i nikt nie ponosi za to odpowiedzialności politycznej, a to policjant na służbie pod wpływem dragów lub dla odmiany swojsko „napruty jak Messerchmidt” za pomocą produktów „Polskiego Monopolu Spirytusowego”. Ba, pan od „pogłosu” jeszcze się odgraża tym, którzy zwracają uwagę na to, że kiedyś dał fatalny przykład. Ryba bowiem „…psuje się od góry…” jak zauważył kiedyś kolejny Tytan intelektu i członek europejskich „elit” pretendujący kiedyś do stanowiska premiera RP. O balonach „przemytniczych” regularnie przekraczających naszą granicę na wschodzie nie będę wspominał. O wysadzonych torach i ucieczce sabotażystów też nie. To przy braku jakiekolwiek sensownej reakcji z Naszej strony jest już, po prostu, nudne. Wymiar sprawiedliwości ułaskawia jak leci, oczywistych złodziei nie bacząc przy okazji na jednoznaczne dowody ich winy. Zajmuje się za to sprawnie księdzem Olszewskim, dziennikarzami, urzędniczkami. Dziś w sądach potrafią wszystko, są nawet w stanie przeczytać kilkanaście tysięcy (jeśli nie więcej) stron akt procesowych w ciągu doby. Nie to co w ministerstwie rolnictwa, o którym było wyżej. Można więc ławników z Warszawy zatrudnić w resorcie, pomogą opanować niechęć do analizy dokumentów. Jest więc pomysł do opatentowania, ławnicy do czytania ! Atak na demokratycznie wybranego Prezydenta RP, w dalszym ciągu, na pełnej. Nie ma wiadra pomyj i nieczystości innego rodzaju przemieszanych z pospolitym chamstwem, których by na Pana Karola Nawrockiego nie wylano. Kto wyleje więcej ten „gieroj”, a „wylewają” szczególnie ci którzy sami są ubabrani po łokcie w różnych szwindlach i machlojkach i permanentnym (nie „permamentnym” jak raczył się wyrazić jeden ze światłych Europejczyków usiłując mnie przygwoździć czymś tam podczas dyskusji na „X”) kłamstwie.
No i na koniec (choć to niestety nie jest faktyczny koniec kogokolwiek i czegokolwiek) sprawa Wołodii Cz., który został zrządzeniem losu i wyborem koalicji (nie „Narodu” jak chcą nasi „demokraci”) „drugą osobą” w państwie. Gość nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa bo, jak sam stwierdził, nie chciał, bo za dużo pisania (i znowu ta niechęć do czytania !!!) i odwalcie się od niego ! Nie, bo nie i koniec. Przy okazji wyszło, że ma szemrane powiązania towarzyskie i biznesowe z panią, która z kolei ma „łącza” z Kremlem, a jak z Kremlem to i z jego mackami, czyli FSB (albo czymś „w podobie”). Wowy, jak wyżej napisałem, to nie rusza. Ma nas i bezpieczeństwo Polski w … głębokim poważaniu, liczy się interes własny albo… . Na marginesie refleksji nad panią związaną biznesowo i zaprzyjaźnioną z małżeństwem „marszałkowskim” chciałbym zwrócić uwagę na powtarzający się algorytm rosyjskiego działania. Są tam zaszyte każdorazowo: hotel, rodzina komunistycznego prominenta, Rosjanie w tymże hotelu. Otóż podczas swojej „kariery biznesowej” właśnie taki „case” miałem okazję zaobserwować w pewnym pięciogwiazdkowym przybytku na Pomorzu, gdzie istotną osobą, w zarządzie tego hotelu, była żona byłego premiera i (też) marszałka Sejmu RP (i też posądzanego o współpracę z Rosjanami). Obiekt zaś był często nawiedzany przez dziwnych gości ze wschodu, którzy na jakiś czas potrafili zająć całe piętro wyłączając je z „ruchu” i chroniąc przed intruzami. Przypadek – nie sądzę ! Wróćmy jednak do naszego bohatera, który korzystając z okazji zaczepia po chamsku i Prezydenta Karola Nawrockiego, Prezydenta USA i Ambasadora tego państwa Toma Rose narażając stosunki polsko – amerykańskie. Być może o to właśnie chodzi, robi to czego nie chcą w sposób otwarty zrobić Niemcy, Francuzi … i obiektywnie działa przeciwko suwerenności Polski, wrzeszcząc przy okazji na tych, którzy tej suwerenności chcą bronić, że to oni ją sprzedają, są zdrajcami i „kacapskimi” pachołkami. Czy komuś coś to przypomina ? Bo mnie tak !
Boję się o Polskę, boję się o Nas !
Ktoś musi coś zrobić !
I co tu więcej napisać ? gdy aż słów brakuje.
PIOTR ŁYSAKOWSKI,
15.02.2026
***************************************************************************************************************************














