Strona główna

Impreza Boża !

Pan Tomasz Sypniewski przesłał dla KSD rozmowę z dwiema studentkami, Anią i Małgosią, które wyruszyły pieszo z Warszawy na Jasną Górę. Pisze we wstępie tak:

Od Autora:

archiwum_prywatne_Anny_Czechowicz_1.jpgWakacje kojarzą się z odpoczynkiem, oderwaniem od codziennych obowiązków i zmianą dotychczasowego rytmu życia. Czy jednak w tym wszystkim można zrobić sobie również wakacje od Boga? Czy relacja z Nim może zosta zawieszona na czas urlopu, wyjazdów i letnich przygód?

To pytanie stało się punktem wyjścia do mojej rozmowy z Anną Czechowicz i Małgorzatą Laskowską, zeszłorocznych maturzystek IX LO w Warszawie, w którym pracuję. Dziewczyny – dziś już studentki – część swoich wakacji postanowiły przeznaczyć na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Nie chciałem jednak kolejnego tekstu o tym, że młodzi powinni się modlić, chodzić do kościoła czy angażować w życie religijne. Chciałem po prostu zapytać je, co same odkryły, kiedy zdecydowały się ruszyć w drogę.

Ta rozmowa szybko okazała się opowieścią nie tylko o pielgrzymowaniu. Jest w niej pytanie o to, czym dla młodego człowieka jest wiara, wspólnota, modlitwa i relacja z Bogiem. Jest też doświadczenie zmęczenia, prostoty, wzajemnej pomocy i radości, której czasem paradoksalnie łatwiej doświadczyć wtedy, gdy człowiek ma mniej – mniej wygód, mniej rzeczy i mniej czasu dla siebie.

Być może właśnie wakacje są dobrym momentem, żeby o tym wszystkim pomyśleć. Nie po to, by dokładać sobie kolejny obowiązek, ale żeby sprawdzić, czy wśród wszystkich wakacyjnych planów nie zgubiliśmy Kogoś, kto powinien pozostać ich częścią.

Pierwotnie rozmowa została przygotowana dla Katolickiej Agencji Informacyjnej. KAI nadała materiałowi formę artykułu, wybierając i skracając fragmenty rozmowy. Skrócone wersje materiału ukazały się następnie również na portalach „Niedzieli” i Onetu.

Dzięki uprzejmości redakcji Katolickiego Słowa Dziennikarzy mogę natomiast opublikować rozmowę w jej pełnej, pierwotnej formule. Bez skrótów i bez wybierania tylko najbardziej efektownych fragmentów. Oddaję głos Ani i Małgosi – młodym kobietom, które na początku dorosłego życia postanowiły na 10 dni zmienić wakacyjny wypoczynek w drogę.

Zapraszam do lektury.

Tomasz Sypniewski

archiwum prywatne Małgorzaty Laskowskiej 1To była dziesięciodniowa impreza. Boża impreza!

Z Anną Czechowicz i Małgorzatą Laskowską, absolwentkami Hoffmanowej, o Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymce Metropolitalnej, wierze, wspólnocie i tym, czego uczy droga na Jasną Górę, rozmawia Tomasz Sypniewski.

 Dlaczego zdecydowałyście się poświęcić część wakacji na pielgrzymkę?

 Ania: Właściwie zdecydowałam się trochę bezrefleksyjnie. Po prostu rozmawiałyśmy o tym, że chciałybyśmy przejść tę drogę na Jasną Górę pieszo – nie pociągiem czy samochodem – i zmierzyć się z tym trudem. Wakacje po maturze są długie, więc pomyślałam, że warto dobrze je zagospodarować. Chciałam też podziękować Matce Bożej za wsparcie w klasie maturalnej.

 Małgosia: U mnie było podobnie. To był idealny czas, bo po maturze miałyśmy długie wakacje. Pragnienie pielgrzymowania gdzieś we mnie siedziało już od dawna. Nigdy wcześniej świadomie nie przeszłam całej pielgrzymki, choć moja historia jest z nią związana. Moi rodzice brali ślub na pielgrzymce, a kiedy miałam rok, również byłam na pielgrzymce – wtedy w grupie siedemnastej. Teraz chciałam wreszcie zobaczyć, jak to jest przejść całą drogę i czy damy radę.

 Poznałam też znajomych, którzy szli w grupie zielonej Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej. Postanowiłyśmy więc pójść razem z nimi.

 Dziesięć dni marszu to sporo czasu. Czego nauczyły Was o relacji z Bogiem?

 Ania: Przede wszystkim tego, że łatwiej idzie się z modlitwą na ustach. I to jest naprawdę niesamowite. W najgorszych momentach wystarczyło się pomodlić i nagle znajdowało się siłę, żeby iść dalej.

 Bardzo pomagał też rytm dnia: poranna modlitwa, Godzinki, Msza Święta, Koronka, Różaniec, Apel. Dzięki temu cały dzień miał swój porządek. Pan Bóg objawiał się również w innych ludziach – w braciach i siostrach pielgrzymkowych, gospodarzach, którzy nas przyjmowali, przypadkowych osobach rozdających wodę albo po prostu uśmiechających się do nas. Zawsze ktoś pojawiał się wtedy, kiedy potrzebna była pomoc.

 Małgosia: Dla mnie bardzo ważne było doświadczenie tego, że nie muszę troszczyć się o wszystko. Przypomniał mi się fragment Ewangelii o tym, że troszczymy się o wiele rzeczy, a potrzeba niewiele, właściwie tylko jednego. I ten obraz ptaków czy kwiatów, o które Bóg się troszczy.

 Na pielgrzymce naprawdę tego doświadczyłam. Skupiałam się na tym, co najważniejsze – żeby dojść. Nie mieliśmy przecież zagwarantowanego jedzenia w stu procentach. Liczyliśmy na gościnność gospodarzy. A jednak zawsze coś się znalazło. Pod koniec może było tego jedzenia mniej, ale ono było.

 To było dla mnie doświadczenie, że Pan Bóg jakoś się o człowieka zatroszczy.

 A czy na pielgrzymce znalazłyście ciszę i przestrzeń na ważne pytania?

 Ania: Z tą ciszą było ciężko! W naszej grupie cały czas były śpiew, taniec, rozmowy i wspólne modlitwy. Grupa zielona WAPM jest bardzo energiczna, dużo się tam dzieje.

 Ale pamiętam jeden wyjątkowy moment. Ostatniego wieczoru, około siedmiu kilometrów przed Częstochową, mieliśmy adorację. To był chyba pierwszy prawdziwy moment ciszy po tych dziesięciu dniach. I wtedy dotarło do mnie, że cel jest już naprawdę blisko. Był czas podziękowania za to, że przeszliśmy całą drogę.

 Małgosia: Pamiętam tę adorację, choć nie byłam chyba na całej. Rzeczywiście była piękna.

 Rano też zdarzały się krótkie momenty ciszy po Ewangelii i refleksji księdza. Tyle że wtedy człowiek był jeszcze bardzo zmęczony i zamiast wielkich duchowych przemyśleń często myślałam: „Jestem zmęczona, bolą mnie nogi”.

 Wtedy nie podejmowałam jakichś wielkich decyzji. Miałam natomiast intencje, które powierzyli mi bliscy, i ten trud ofiarowywałam właśnie w ich intencjach.

 Ania: I chyba właśnie dlatego po pielgrzymce pojawiło się we mnie pragnienie przejścia Camino de Santiago. Chciałabym kiedyś przejść Drogę św. Jakuba bardziej indywidualnie, w ciszy, w małej grupie. Na polskiej pielgrzymce Pan Bóg jest bardzo mocno obecny w ludziach – jest obok, wokół nas. A mam wrażenie, że na Camino mogłabym doświadczyć Go bardziej wewnętrznie.

 Czy pielgrzymka była bardziej wydarzeniem religijnym, wysiłkiem fizycznym czy doświadczeniem wspólnoty?

 Małgosia: Wszystkiego po trochu. Ale chyba najbardziej zostało we mnie doświadczenie wspólnoty.

 Pamiętam już pierwszy dzień. Było mi ciężko, bolały mnie nogi, ramiona od plecaka. A potem zobaczyłam kobietę z dzieckiem i pomogłam jej popchać wózek. I nagle przestałam myśleć o własnym bólu. Skupiłam się na tym, że mogę pomóc drugiemu człowiekowi.

 To było bardzo mocne doświadczenie: jesteśmy wszyscy razem w tym samym trudzie. I właśnie pomaganie innym pomagało mi samej przezwyciężyć zmęczenie.

 Ania: To rzeczywiście było niezwykłe. Przez dziesięć dni jesteśmy praktycznie cały czas razem. Śpimy w namiotach, idziemy, jemy, rozmawiamy. A mimo tego nie miałyśmy siebie dość.

 Małgosia: I to jest chyba też ważna lekcja o człowieku. W takich warunkach spadają różne maski. Można zobaczyć swoje słabości, ale jednocześnie odkryć, ile jest w człowieku dobra i jak wiele można zrobić dla drugiego człowieka.

 Ania: A przy tym pielgrzymka jest naprawdę niezwykłym połączeniem modlitwy, wysiłku i radości. Mam czasami wrażenie, że to taka dziesięciodniowa impreza. Tylko Boża impreza!

 Wstajemy bardzo wcześnie, prawie nie śpimy, cały dzień idziemy, a mimo to mamy energię, tańczymy, śpiewamy. Kładziemy się późno i następnego dnia znowu wstajemy. To jest trochę nierealne.

 Małgosia: Ja mówiłam na to „pielgrzymkowy haj”. Człowiek jest zmęczony, niewyspany, idzie kilkadziesiąt kilometrów, a jednocześnie jest pełen energii. Tańczy na postojach i cieszy się z rzeczy, które w normalnych warunkach wydawałyby się zupełnie zwyczajne.

 Jakie owoce tej drogi zostały z Wami po powrocie?

 Ania: Najbardziej doświadczenie prostoty. Pielgrzymka jest całkowitym oderwaniem od codziennego świata. Przez kilka dni żyjesz zupełnie inaczej. Masz jeden cel – dojść. Nie przejmujesz się tym, jak wyglądasz ani co ktoś o tobie pomyśli. Jesteś tu i teraz.

 Nagle cieszy cię kubek kompotu wiśniowego albo zimny prysznic po całym dniu. Okazuje się, że do prawdziwego szczęścia naprawdę potrzeba niewiele.

 Po powrocie miałyśmy taką „popielgrzymkową deprechę”. Tęskniłyśmy za prostotą, wspólnotą, rytmem dnia i dziecięcą radością.

 Małgosia: Podpisuję się pod tym. Dodałabym jeszcze świadomość własnej wytrwałości. Przeszłam dziesięć dni i około trzystu kilometrów – nie pamiętam już dokładnego dystansu – choć nieraz wydawało mi się, że nie dam rady. To doświadczenie zostaje później w głowie, kiedy pojawiają się trudne momenty w życiu.

 Można sobie wtedy powiedzieć: „Przecież już raz myślałam, że nie wytrzymam. A jednak dałam radę”.

 Czy można więc wrócić z pielgrzymki bardziej wypoczętym duchowo niż ze zwykłego urlopu?

 Małgosia: Zdecydowanie tak. Fizycznie człowiek wraca bardzo zmęczony, ale duchowo może być naprawdę wypoczęty. Codzienne problemy na chwilę znikają, bo skupiasz się na prostych rzeczach. Wracasz z poczuciem pokoju, wdzięczności i nowej energii.

 Ania: Oczywiście to zależy od człowieka i jego sytuacji. Jeśli ktoś pracuje fizycznie, może nie znaleźć tutaj odpoczynku dla ciała. Ale duchowo pielgrzymka rzeczywiście może być ogromnym wytchnieniem.

 No i podobnie jak z urlopu wracamy opaleni, najedzeni i z rozjaśnionymi włosami. Tylko po pielgrzymce jeszcze pięć kilogramów mniej!

 Co powiedziałybyście młodym, którzy uważają, że wakacje są „od wszystkiego”, także od Boga?

 Ania: Nie czuję się na tyle kompetentna, żeby komuś doradzać. Mogę powiedzieć tylko o sobie. Widzę, że kiedy oddalam się od Pana Boga, źle się czuję. Dlatego wierzę, że powinniśmy żyć z Bogiem nie tylko w czasie roku szkolnego, ale cały czas – również podczas wakacji.

 Oczywiście latem łatwiej się rozproszyć. Jest więcej aktywności, wyjazdów, spotkań. Łatwiej zapomnieć o Kościele.

 Małgosia: Myślę, że ważne jest pytanie, jak traktujemy relację z Panem Bogiem. Jeśli traktujemy ją jako obowiązek, od którego chcemy odpocząć, to rzeczywiście wakacje mogą oznaczać przerwę. Ale jeśli jest to relacja z kimś, kto jest dla nas ważny, to trudno robić sobie od niej wakacje.

 Ostatnio bardzo mocno czuję w sobie głód Pana Boga. I usłyszałam od księdza: jeśli jesteś głodna, to idziesz do lodówki i coś jesz. Jeśli czujesz głód Boga, też go nie ignoruj. Idź na Mszę, adorację, pomódl się, spróbuj pobyć z Nim.

 Trzeba czasem po prostu podjąć decyzję, że chcę przeznaczyć dla Boga czas. Nawet jeśli nie zawsze mi wychodzi, próbuję dalej.

 A więc – warto iść?

 Ania: Zdecydowanie. Pielgrzymka nauczyła nas, że niezależnie od wieku czy możliwości człowiek może osiągnąć cel, jeśli jest wytrwały. To nie jest wyścig. To trudna, czasem monotonna droga, która wymaga pokory i samozaparcia.

 Małgosia: I pokazuje, że można przeżyć coś, co wydaje się niemożliwe. Można lepiej poznać siebie, drugiego człowieka i Boga.

 Ania: A ja po tej pielgrzymce mam jeszcze jedno marzenie – Camino de Santiago.

 Małgosia: A ja na pewno chciałabym wrócić na pielgrzymkę. Tylko następnym razem bardziej zadbać o indywidualną modlitwę, żeby nie „przeimprezować” całej pielgrzymki.

 Ania: Choć tej Bożej imprezy chyba nie da się tak łatwo zapomnieć.

 [foto: arch. Anny Czechowicz i Malgorzaty Laskowskiej]

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

misyjne

Logowanie

Aktualności i publicystyka

Rok od pierwszego czytania. Obywatelski …

Wartości dla przyszłości

Komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zwraca się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i Prezydium Sejmu o wyjaśnienie przedłużającego się przestoju w pracach nad projektem ustawy „TAK dla religii i etyki w...

12-10-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Bp Ważny pyta o język. A kto formuje sum…

„Zaprzeczenie św. Piotra” Rembrandt van Rijn

„Młodzi to widzą i naśladują” — mówi bp Artur Ważny, wskazując na język pogardy obecny w debacie publicznej i mediach społecznościowych. Trudno nie przyznać mu racji. Ale skoro język jest...

10-10-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Św. Franciszek i św. Jozafat

Relikwie św. Franciszka z Asyżu, Niepokalanów

Św. Franciszek i św. Jozafat /red. Renata Kopeć/ Słoneczny krajobraz Italii wydaje się niemal naturalnym tłem dla św. Franciszka i jego Pieśni słonecznej. Światło przenika jego sposób patrzenia na stworzenie, w którym...

09-10-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Godzina dla drugiego człowieka

O pracy katechety najczęściej mówi się w liczbach. Ile godzin religii jest w planie? Ilu uczniów na nią uczęszcza? Ile klas obejmuje katecheta? A przecież istnieje jeszcze jedna miara tej pracy...

05-10-2026 Aktualności

Czytaj więcej

"Odstąpcie ode Mnie wy, dopuszczają…

 „Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości” (Mt 7,23).  Hrabia z Chobielina melduje, że kacap przegra wojnę z nami szybciej niż pomyśli. Wypowiedź odbija się szerokim...

25-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Nic o nas bez nas. Katecheta też chce by…

 PAP/Marian Zubrzycki

„Nic o nas bez nas” – to hasło znamy dobrze z życia społecznego. Oznacza prostą zasadę: jeśli podejmowane są decyzje dotyczące konkretnej grupy ludzi, jej przedstawiciele powinni mieć możliwość zabrania...

24-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Nie każda pomidorowa smakuje tak samo. P…

Dariusz Chętkowski w swoim wpisie na BelferBlogu zatytułowanym „Religia jak zupa pomidorowa. Młodzież już tego nie przełknie” stawia tezę, że uczniowie pierwszych klas masowo rezygnują z religii, ponieważ „nie lubią”...

22-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Pan Jezus nie przestaje być obecny tam, …

Felieton ks. Jarosława Tomaszewskiego „Panią i pana od religii wyrzucają ze szkoły” stawia katechetom pytania, których nie należy unikać. Czy rzeczywiście nie grozi nam sytuacja, w której dokumentacja, procedury, awans...

19-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Co daje nam przebaczenie?

„Przebaczenie to mistrzostwo świata” – mówią motocykliści z Chrześcijańskiego Klubu Motocyklowego Boanerges w kolejnym odcinku cyklu „Słowo Boże na motorze”. Tym razem rozważają Ewangelię o słudze, któremu darowano ogromny dług, a który...

14-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Czy TSUE uszanuje autonomię Kościoła?

Chrzest w Kościele starożytnym. Fresk w kościele Santa Prisca w Rzymie.

„Księga chrztów nie jest listą członków organizacji. Jest świadectwem wydarzenia, które rzeczywiście się dokonało”. To zdanie dobrze oddaje istotę sprawy, którą zajmuje się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-12/25 Bisdom...

11-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

"Pan błogosławi dom sprawiedliwych…

 Łukasza 11:21 – „Gdy silny, dobrze uzbrojony człowiek strzeże swojego domu, to jego mienie jest bezpieczne”.    Psalm 127:1 – „Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go budują...

05-09-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Terlikowski nowym rzecznikiem MEN?

Tomasz Terlikowski – dawniej jeden z najbardziej rozpoznawalnych katolickich publicystów, autor książek o świętych i Kościele – w sprawie religii w szkole brzmi dziś coraz bardziej jak społeczny rzecznik Ministerstwa...

31-08-2026 Aktualności

Czytaj więcej

Dramat Nepalu! Apel Caritas Polska

 RATOWNICY WALCZĄ Z CZASEM.  NEPALOWI GROZI KOLEJNA FALARatownicy wciąż szukają zaginionych i docierają do miejscowości odciętych przez powódź. Tymczasem wysoko w górach narasta kolejne niebezpieczeństwo.🛘 Na granicy z Tybetem osuwisko utworzyło...

29-08-2026 Aktualności

Czytaj więcej

List otwarty SKŚ do minister edukacji Ba…

Szanowna Pani Minister, z uwagą przyjęliśmy Pani komentarze do oświadczenia Prezydium Konferencji Episkopatu Polski „Młody człowiek zasługuje na więcej”. Trudno jednak zgodzić się z przedstawioną przez Panią interpretacją stanowiska biskupów. W szczególności...

27-08-2026 Aktualności

Czytaj więcej

GŁUPOTA W BIBLII?

_.-'''''''-._ .' ________ '. / / \ \ | | HOLY | | | | BIBLE | | | | ________| | \ \ / / '. '--------' .' '-.________.-...

26-08-2026 Aktualności

Czytaj więcej
Facebook