Strona główna

Polska pod Krzyżem. 14.09.2019, Włocławek - lotnisko, tam, gdzie był św. JPII z nami

Polska pod Krzyżem! Ojczyzna potrzebuje modlitwy!

Od narodzin chrześcijańskiej Polski, modlili się jej obywatele o pomyślność ojczyzny. Doświadczani wojnami, zawsze w najtrudniejszych momentach, zwracali się do Bożej Matki o wstawiennictwo. Nigdy się nie zawiedli. Obecna na ryngrafach i kaplerzach, chorągwiach i medalikach, była opiekunką i orędowniczką. Ostrobramska, Częstochowska, Kodeńska, stała się Maryja Królową Polski, Hetmanką polskiego żołnierza. W rycerskim ślubowaniu, czy żołnierskiej przysiędze, obecne było odniesienie do Pana Boga i przyrzeczenie wierności Jego Matce. To o jej wstawiennictwo prosili królowie na Jasnej Górze. Bożej pomocy wzywali na świętym Krzyżu władcy - Jagiełło zdążając pod Grunwald, czy Zygmunt Stary.

O naszym szacunku do Boga i Matki Najświętszej stanowią nasze dzieje, ale też kultura. Literatura polska pełna jest dzieł, w których codzienność danej epoki, przedstawiona jest również w jej wymiarze duchowym. Kochanowski, Krasiński, Słowacki, Norwid, Sienkiewicz, Kasprowicz, Asnyk, Lechoń - najwięksi z twórców, nie wstydzili się świadczyć swej wiary i pokazywać postronnym, czym jest ona dla Polaków. Wystarczy wspomnieć choćby jedną z najbardziej znanych Mickiewiczowskich fraz, którą autor w usta Konrada wsadził w scenie I, III części „Dziadów”: 

Słuchaj ty! — tych mnie imion przy kielichach wara!
 Dawno nie wiem, gdzie moja podziała się wiara,
Nie mieszam się do wszystkich świętych z litaniji,
Lecz nie dozwolę bluźnić imienia Maryji”.

Dziś mniejszym się wydaje zagrożenie militarne od ideologicznego. Coraz szerzej rozlewa się w świecie nihilizm i demoralizacja. Neguje się wartości chrześcijańskie, odrzuca Ewangelię i Dekalog, wyrzuca z życia Pana Boga. Trwająca od zarania dziejów walka dobra ze złem weszła na kolejny poziom. Na naszych oczach próbuje się zniewolić dusze najmłodszych. Zabrać im przynależną wiekowi niewinność, splamić serca grzechem. Naszą odpowiedzialnością przed Bogiem, przeszłymi i przyszłymi pokoleniami jest ocalić ojczyznę przed deprawacją, zniszczeniem ducha. Musimy zatem stanąć do modlitwy i błagać Pana Boga o ocalenie. 

Przypomnijmy sobie, jak w 1920 r. odpowiedzieli Polacy na wołanie Episkopatu o modlitwę i pokutę. Świadomi tego, że Pan Bóg może posłużyć się nimi, by ocalić Europę przed barbarzyństwem sowieckiej nawałnicy, pamiętając przepowiednie bł. Wandy Malczewskiej, wezwali biskupi naród do jedności i modlitwy. Obradujący w dniach 27-29 lipca na Jasnej Górze biskupi, pod przewodnictwem kardynałów Aleksandra Katowskiego i Edmunda Dalbora, dokonali poświęcenia Polski Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i ponownie wybrali Maryję na Królową Polski. Wezwali też wiernych w specjalnej odezwie do ufności w opiekę Królowej Polski i zaangażowania w obronę zagrożonej Ojczyzny. Rozpoczęła się Wielka Nowenna Błagalna, która zakończyła się 15 sierpnia. Tego dnia, we wszystkich stołecznych kościołach, przez całą dobę, wystawiony był Najświętszy Sakrament. Na jasnogórskich błoniach, leżąc krzyżem, modliło się 40 tysięcy wiernych! 

Ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce, późniejszy papież Pius XI, Achille Ratti, mimo ostrzeżeń i namowy swych przyjaciół, pozostał w Warszawie. Tak zachwyciła go postawa Polaków, ich zjednoczenie w wierze, żarliwa modlitwa, że kiedy już został kolejnym następcą św. Piotra, kazał w Castel Gandolfo, letniej rezydencji papieskiej, namalować na ścianie kaplicy „Cud nad Wisłą”. Powstałe wtedy dzieło do dziś można podziwiać.

Czy nas, współczesnych Polaków, stać na równie żarliwą modlitwę? Czy, jak nasi przodkowie, mamy w sobie dość wiary, by stanąć u Krzyża i prosić o ratunek dla Polaków? Nie stoją zbrojne wojska u granic ojczyzny. Wróg jest jednak dużo groźniejszy. Prorocy bezbożnej ideologii, głoszący fałszywą tolerancję, poprzebierani w kostiumy obrońców praw człowieka i wolności od wszystkiego, obejmują wysokie urzędy, wchodzą do placówek edukacyjnych, szefują mediom. 

Czas próby nadchodzi. Podobnie, jak w latach 80-tych i dziś musimy się „policzyć”. Zróbmy to 14 września pod Krzyżem na lotnisku Włocławek - Kruszyn. 

Podejmijmy wezwanie i zawołajmy do Pana słowami pieśni: 

(…)Spod znaku Maryi rycerski my huf!

Błogosław nam, Chryste, na bój!

Stajemy jak ojce, by służyć Ci znów!

My Polska, my naród, lud Twój!(…)”

Więcej szczegółów dotyczących wydarzenia modlitewnego „Polska pod Krzyżem” na stronie www.polskapodkrzyzem.pl

Anna Dąbrowska

sekretarz ZG KSD

 67877357 2138137543152040 9009689601333264384 n

KSD w obronie JE ks abp Marka Jędraszewskiego

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec pełnych nienawiści ataków na JE abp Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego. Uważamy je za kolejny przejaw antyklerykalizmu i chrystianofobii. 

Jednocześnie pragniemy wyrazić Księdzu Arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu nasz głęboki szacunek i wdzięczność za zdecydowaną postawę i jednoznaczne wypowiedzi w związku z wszelkimi przejawami deprawacji i profanacji, które mają miejsce w naszej ojczyźnie, również te, które dotyczą ideologii LGBT.

Za Zarząd Główny KSD

Prezes ZG KSD Marek Gizmajer 

 

abp.M.Jedraszewski

[foto: Internet]

Oświadczenie Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich w sprawie narzucania ideologii LGBT

Oświadczenie
Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich
w sprawie narzucania ideologii LGBT

1. Kościół naucza, że każdy człowiek ma bezwzględny obowiązek szanować każdego człowieka. To odnosi się również do osób LGBT, ale musi działać w obydwie strony. Ogromnym niesmakiem, smutkiem, troską o przyszłość a nawet poczuciem zagrożenia napawają zwyczajnych ludzi zachowania i słowa aktywistów tego środowiska i wspierających je dziennikarzy. Niby walczą o wolność, tolerancję i szacunek, ale właśnie bez tolerancji, z pogardą wobec myślących inaczej i z agresją.

2. W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony na pracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odziera się go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji. Agresja zaś i pogarda nie są Polsce potrzebne, burzą pokój społeczny, sieją niepewność i poczucie zagrożenia. Jakże łatwo ale też jakże niebezpiecznie jest przeciwstawić człowieka drugiemu człowiekowi! Konstytucja Rzeczypospolitej nie tylko gwarantuje każdemu wolność wyznania ale też chroni przed ingerencją w przekonania osobiste wbrew woli zainteresowanego. Równocześnie nieuczciwym intelektualnie jest reagować w Polsce na cytaty z Pisma Świętego, jakby kultura europejska nie wyrastała z logiki chrześcijaństwa. Nie można nazwać tego inaczej jak tworzeniem wirtualnej rzeczywistości i narzucaniem przekonań przy wykorzystaniu pozycji silniejszego. Kiedyś król polski Zygmunt II August oświadczył „Nie jestem królem waszych sumień”. Tym bardziej pracodawca nie ma i nie może sobie uzurpować takiego prawa.

3. Gratulujemy Panu Tomaszowi odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu. To jest właśnie apostolstwo świeckich postulowane przez Sobór Watykański II w dekrecie Apostolicam actuositatem oraz przypomniane przez św. Jana Pawła II w adhortacji Familiaris consortio. Pana postawa zasługuje na uznanie i naśladowanie. Wszelkie wypowiedzi, które chciałyby z Pana uczynić oszołoma, ignoranta i agresora – nie mają podstaw w faktach. Chciałoby się powiedzieć za szafarzem chrztu świętego: „Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Mamy nadzieję, że wyrządzone Panu krzywdy moralne i materialne zostaną wynagrodzone, zaś firma zaprzestanie działań ideologicznych w oparciu o uprzywilejowaną pozycję pracodawcy. Liczymy na zainteresowanie sprawą związków zawodowych i prokuratury. Chodzi przecież o istotny element ładu ustrojowego i kulturowego.

4. Również z innych firm i korporacji docierają do nas niepokojące sygnały o próbach propagowania ideologii LGBT. Wykorzystuje się do tego oficjalne strony internetowe i firmowe adresy poczty elektronicznej poszczególnych pracowników. Organizuje się spotkania agitacyjne, także z zagranicznymi aktywistami, w pomieszczeniach firmowych. Wielu pracowników milczy wobec skierowanych do nich nacisków, gdyż boją się utraty pracy albo dyskryminacji za poglądy. Prosimy pracodawców o szacunek wobec sumienia pracowników. Rozumiemy trudną sytuację pracowników, dla których utrata pracy byłaby poważnym problemem, ale musimy przypomnieć, że wszędzie istnieją nieprzekraczalne granice. Prośmy Boga, aby ochronił nas przed upodleniem.

5. Nie mniej niepokoi zachowanie wielu nauczycieli wobec dzieci i młodzieży, nacechowane propagandą zachowań LGBT. Rodzice i młodzież uskarżają się na narzucanie jako lektur obowiązkowych, tekstów wulgarnych w formie i treści. Organizuje się w szkole wyjścia do teatru na sztuki wyjątkowo obsceniczne, które niszczą wrażliwość erotyczną młodych. Na lekcjach, pod pozorem nauki języków obcych młodzież zmuszana jest oglądać i dyskutować o filmach odzierających z intymności. Do takich obojętnych ideologicznie tematów, jak chociażby rozmowa o problemie bezpłodności w małżeństwie, dołącza się np. dyskusję o prawie do adopcji przez pary jednopłciowe i piętnuje przy tym uczniów przeciwnych takiej możliwości. Z relacji uczniów wynika też, że liczni nauczyciele nie licząc się psychicznymi i moralnymi konsekwencjami swoich zachowań, z godną napiętnowania beztroską zadają podczas lekcji gwałt poczuciu przyzwoitości i intymności swych niepełnoletnich uczniów. W tym kontekście prosimy wszystkich rodziców: nie pozostawiajcie waszych dzieci samym sobie. Wasze dzieci nie są niczyją własnością – są wasze. Wszelkie instytucje życia społecznego – w tym szkoła – to instytucje, które tylko i wyłącznie są na usługach rodziny.

6. Prosimy o poszanowanie godności i wolności osobistej każdego człowieka. Prosimy, aby każdy zamyślił się chociaż przez chwilę nad zgodnością swojego działania z Ewangelią, oraz nad tym, co może zrobić dla Polski. Kto antagonizuje i rozpala emocje, ten nie służy Bożej sprawie. Prosimy o działania wyważone, zrodzone w sercach pełnych pokoju i miłości. Prosimy o opamiętanie. Chlubimy się, że gdy szalały prześladowania i wojny religijne, Polska – jako jedyna w Europie – była państwem bez stosów. Niech tak będzie nadal. Módlmy się słowami Romana Brandstaettera z Hymnu do Czarnej Madonny:

Matko Słowa,| Matko Dobroci.| Módl się o dobroć| wszystkich polskich słów. (…)| Niech ani jedno słowo | nie będzie złe.| Niech ani jedno słowo| nie nienawidzi.| Niech nie krzywdzi.| Niech nie zabija.| Niech wybacza.| Niech leczy.| Niech łagodzi.| Niech zamyka| człowiecze rany (…)| Módl się. (…)| Panno Jasnogórska,| Czarna,| o twarzy w bliznach| jak polska ziemia.

Świdnica, 5 lipca 2019 r.

W imieniu Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich
Bp Ignacy Dec, przewodniczący

 
 KONFER.EPISKOPATU POLSKI

Józef Piłsudski na Syberii - red. Marek Gizmajer, KSD, dla Kuriera.pl w Nowym Jorku

JÓZEF PIŁSUDSKI NA SYBERII

Część I – Carski odwet 

 

Po upadku Powstania Styczniowego w 1863 roku Królestwo Polskie zostało sterroryzowane represjami carskiego gererał-policmajstra Fiodora Trepowa, urzędników rekrutujących się spośród wojskowych i agentów, którzy wdzierali się brutalnie we wszystkie dziedziny życia społecznego. W Radomiu jeden z rosyjskich dygnitarzy powiesił cztery osoby za to, że nie okazały mu należnego szacunku. W Łomży inny kazał ludności spędzonej na rynek klękać przed sobą. W Krasnymstawie jeszcze inny nakazał wszystkim mieszkańcom powiatu zgolić wąsy.

 

Z byle powodu bito w komisariatach i na ulicach, masowe rewizje i aresztowania stały się codziennością. Powodem do interwencji mogło być zapalone światło w mieszkaniu w nocy. Przepełnione więzienia urągały ludzkiej godności, więźniów katowano, głodzono, wtrącano do lochów. Nie ustawał ciąg egzekucji, często poprzedzanych chłostą skazańca.

 

Od września 1863 do maja 1865 roku zesłano w głąb Rosji ponad 13 tysięcy polskich patriotów, niektórych decyzją administracyjną bez wyroku sądu. Na Polskę nałożono kontrybucje w kwocie prawie 20 mln rubli i skonfiskowano 1660 majątków. Nałożono też podatki kilkakrotnie wyższe niż w Rosji, która z okupowanego kraju „wysysała” dosłownie wszystko. Przez pseudo-uwłaszczenie chłopów władze carskie wywołały lawinę bezprawia i konfliktów społecznych uderzających w najsilniejszą i najbardziej patriotyczną warstwę - szlachtę. Skasowały też 109 klasztorów, ich majątki przejęły a zakonników wypędziły, zlikwidowały wszystkie autonomiczne instytucje i wyrzuciły z pracy 14 tysięcy polskich urzędników. Do szkół wprowadzono język rosyjski i zakaz mówienia po polsku. Nazwę „Królestwo Polskie” zamieniono na „Priwislenje”.

 

Jeszcze okrutniejsze represje spotkały Litwę. Zaścianki szlacheckie związane z Powstaniem Styczniowym spalono i zaorano. 70 tysięcy patriotów zesłano w głąb Rosji. Władający Litwą generał-gubernator Michaił Murawiow zwany „wieszatielem” był psychopatą i sadystą. Mieszkał w pokoju bez okien, dzień i noc otoczony strażą. W Wilnie wszystkich duchownych spędził na plac przed katedrą i kazał im siedzieć na ziemi w błocie. Powstańców już skazanych na więzienie sądził ponownie i skazywał na śmierć. Chwalił się tym, że osądza bez winy i uznaje tylko dwa wyroki – powieszenie i rozstrzelanie.

 

Murawiow skonfiskował 1794 polskie majątki, które oddał „zasłużonym” Rosjanom. Wymusił od szlachty 14 mln rubli kontrybucji, które dla wielu oznaczały ruinę. Gdy nie było już kogo skazywać, odebrał prawo posiadania ziemi ludziom, którzy byli tylko podejrzani o udział w Powstaniu. Musieli wyprzedać 800 kolejnych majątków. Przejmujący je Rosjanie korzystali z ulg i przywilejów tworząc kastę nadludzi, od których nie wymagano niczego, a którym wolno było wszystko. System bankowy i podatkowy był nastawiony na rujnowanie polskich przedsiębiorców z jednoczesnym promowaniem rosyjskich.

 

Z urzędów usunięto Polaków, a na ich miejsce sprowadzono ludzi, których wskutek niskiego morale i jaskrawych nadużyć trzeba się było pozbyć nawet w skorumpowanej Rosji. Zlikwidowano polskie czasopisma, muzea i biblioteki. Zabroniono drukowania czegokolwiek po polsku i używania języka polskiego w miejscach publicznych. Pojawiły się rosyjskie szyldy i tablice z napisem „Mówienie po polsku surowo karane”. Doszło do takich absurdów, że nawet imiona koni w państwowej stadninie w Janowie przerobiono na rosyjskie. Ponad połowę z 46 klasztorów skasowano, wiele kościołów przekształcono na cerkwie, zabroniono odprawiania katolickich nabożeństw i odnawiania świątyń. Ponad 100 tysięcy młodych mężczyzn wcielono do armii carskiej.

 

W późniejszych latach Józef Piłsudski pisał, że podstawą istnienia i funkcjonowania państwa rosyjskiego był wyzysk innych narodów. Zniszczenie odrębności narodowej Polaków stało się dla Rosji racją stanu. Ponieważ jej poziom cywilizacyjny był niższy od poziomu Rzeczypospolitej, ten ostatni trzeba było obniżyć do rosyjskiego przez zniszczenie polskiej kultury, języka, religii i gospodarki. Władze w Moskwie propagowały szowinizm pod hasłem „Państwo rosyjskie dla Rosjan”, który miał skrywać zwykły wyzysk i rabunek.

 

W takiej właśnie rzeczywistości urodził się i dorastał przyszły Marszałek Polski. Przyszedł na świat w dużym szlacheckim majątku Zułów na Litwie w 1867 roku. Jego dzieciństwo przypadło na najgorsze lata terroru Murawiewa. W domu Piłsudskich nie było zabaw, panowała żałoba narodowa. Wielu krewnych i przyjaciół zesłano na Sybir, wielu skonfiskowano rodzinne dobra. Majątek w Zułowie funkcjonował z trudem. Po pożarze i przeniesieniu Piłsudskich do Wilna ostateczne ciosy zadawała mu represyjna rosyjska polityka fiskalno-kredytowa.

 

Młody Józef zwany Ziukiem zawdzięczał patriotyczne wychowanie przede wszystkim matce. To ona ukrywała zakazane polskie książki i organizowała domowe wieczory polskiej sztuki i kultury. Gdy w 1875 roku Józef wstąpił do I Gimnazjum Rządowego w Wilnie kochał ojczyznę i nienawidził zaborcy.

(C.D.N.)

Marek Gizmajer

 

 

JÓZEF PIŁSUDSKI NA SYBERII

Część II – Skradziona młodość 

 

W drugiej połowie XIX wieku na terenach byłego Królestwa Polskiego szkoły były przede wszystkim narzędziami rusyfikacji. Uczono w nich, że Polska jest niezdolna do samodzielnego istnienia, a jej historia to szereg błędów i zbrodni. Starano się ją zohydzić, jednocześnie wychwalając wielkość i posłannictwo Rosji. Jako nauczycieli zatrudniano ludzi z marginesu społecznego nie przygotowanych do pracy pedagogicznej, o inteligencji często niższej od uczniów. Mieli łamać charaktery podopiecznych, tępić ich samodzielność, deptać godność i wyrabiać karierowiczostwo, a zwłaszcza donosicielstwo.

 

Nad wejściem do gimnazjum w Wilnie, do którego Józef Piłsudski uczęszczał od 1875 roku, widniał napis „Biada pokonanym”. Stosowano tutaj wymyślny system szykan obejmujących inwigilację, zatrzymania, przesłuchania i kary, ale też nagrody dla posłusznych. Uczniowie musieli uczestniczyć w rosyjskich uroczystościach i prawosławnych nabożeństwach. Piłsudski zwykle z nich uciekał. Często siedział w szkolnym areszcie za łamanie zakazu mówienia po polsku i bójki z uczniami rosyjskimi. Jedyną formą samoobrony polskiej młodzieży było kółko samokształceniowe i potajemne lektury. Po latach Piłsudski nazywał gimnazjum katorgą.

 

W roku 1885 rozpoczął studia na Uniwersytecie w Charkowie, gdzie włączył się w akademicką działalność konspiracyjną. Podczas demonstracji antyrosyjskiej został zatrzymany, rok później wrócił do Wilna. W 1887 roku rosyjski system represji zadał mu najsilniejszy cios. W marcu roku aresztowano go wraz z bratem Bronisławem i grupą 13 młodych ludzi, której kierownictwo planowało zamach na cara Aleksandra III. Bronisław był przeciwny terrorowi, ale pomógł kolegom, którzy go zdradzili i wydali policji. Z kolei Józef w ogóle nie uczestniczył w działaniach spiskowców, a jedynie przelotnie poznał jednego z nich nic nie wiedząc o jego działalności. Policja uznała go za świadka i w takim charakterze przesłuchała, nie znajdując dowodów jego winy. W trakcie śledztwa okazało się, że szeregowi członkowie grupy też nic nie wiedzieli o zamachu. Ostatecznie usłyszeli przypadkowe oskarżenia i wszyscy zostali skazani na kary śmierci. Pięciu powieszono, resztę wyroków w akcie „łaski” zamieniono na Sybir i więzienia.

 

Bronisława Piłsudskiego skazano na 15 lat zesłania i ciężkich robót na wyspie Sachalin, zaś Józefa jako świadka na 5 lat zsyłki. Był to wówczas najwyższy wymiar kary administracyjnej. Wymierzył ją dekretem Minister Sprawiedliwości. 19-letni młodzieniec, którzy nie popełnił żadnego przestępstwa, przyjął wyrok ze spokojem. Wyrwano go ze studiów, z domu, z cywilizacji i jak przestępcę wywieziono w krainę lodu i śmierci na najpiękniejsze lata życia. Jego matka już nie żyła, ojciec wpadł w rozpacz, która przepełniała go aż do śmierci 15 lat później. Zsyłka praktycznie eliminowała jego dwóch najstarszych synów z życia. W rodzinie Piłsudskich nastała żałoba.

 

25 maja 1887 roku Józef Piłsudski wyruszył z więzienia w Petersburgu do Irkucka razem z grupą innych skazańców, w tym pospolitych przestępców. Koleją i barkami dotarli przez Moskwę do Tiumenia za Uralem. W tamtejszym więzieniu, stanowiącym punkt przeładunkowy zbudowany dla 800 więźniów tłoczyło się 1500-2000 osób, często miesiącami. Kolejny odcinek do Tomska liczący kilka tysięcy kilometrów skazańcy przepłynęli trzema rzekami specjalnym więziennym statkiem, równie przepełnionym, o konstrukcji przypominającej pływającą klatkę. Podróż trwała 10 dni. Transportem trudniła się prywatna firma. Było to dochodowe i dokładnie skalkulowane przedsięwzięcie. Zgodnie z kontraktem, rocznie przewożono 10.800 skazańców, czyli ok. 600 jednym statkiem.

 

W lipcu Piłsudski przybył do Tomska, gdzie wylądował w obozie przejściowym pod gołym niebem. Więziono tu ok. 3000 osób, dwa razy więcej niż obóz mógł pomieścić, w potwornych warunkach. Ludzie zakuci w kajdany spali na ziemi, jedna czwarta chorowała, co dziesiąty śmiertelnie. Ciężko chorych po prostu układano ciasno obok siebie. Sam fetor powodował omdlenia.

 

Kolejną trasę z Tomska do Irkucka liczącą ponad 1000 km więźniowie przebyli pieszo. Szli przez dwa dni po ok. 25 kilometrów, trzeciego dnia odpoczywali w tzw. etapach, czyli przegniłych, cuchnących i rozpadających się barakach. Były one tak przepełnione, że skazańcy leżeli na podłogach, często jedni na drugich. W drodze towarzyszyły im wozy zwane telegami, którymi jechali chorzy, starcy, dzieci. Władze rosyjskie nie rozróżniały charakteru przestępstwa, płci ani wieku. Piłsudski jako szlachcic miał prawo do jazdy, ale zwykle wozów brakowało albo ustępowano w nich miejsca słabszym.

 

Sieć etapów powstała w latach 1824-1830 i była tak wyliczona, żeby miesięcznie skazani przebywali ok. 1500 kilometrów. Część szła zakuta w kajdany na rękach i nogach. Więźniów politycznych transportowano razem ze zwykłymi kryminalistami. Wulgarność tych ostatnich i bezustanny brzęk łańcuchów były dodatkową udręką. Dokuczały też ogromne ilości insektów, zmuszające do zakładania na głowy siatek z końskiego włosia.

 

Według relacji świadka, widok takiej partii budził wstrząsające wrażenie: „tłum w szarych aresztanckich siermięgach, częściowo w kajdanach, z tłumokami i workami na plecach, kobiety wynędzniałe, niekiedy z dziećmi na rękach, mężczyźni zarośnięci o włosach skołtunionych, wszyscy brudni, przypominający raczej niewolników prowadzonych na targ niż ludzi wieku XIX, ery rozkwitu cywilizacji i kultury. Ubranie wisiało na nich w strzępach, z obuwia nie pozostał nawet ślad. Kurz dręczył ich przez całą drogę. Tumany miałkiego pyłu unosiły się stale nad maszerującą partią. Wciskał się w uszy, nos, usta i oczy. Powodował swędzenie całego ciała, ułatwiał plenienie się robactwa i powodował zapalenie oczu. Pomieszczenia na etapach roiły się od karaluchów, prusaków, pcheł, pluskiew i wszy. Brak łaźni i idiotyczny zakaz kąpieli w napotykanych rzekach czy jeziorach klęskę tę potęgował.”

(C.D.N.)

Marek Gizmajer

 

 

JÓZEF PIŁSUDSKI NA SYBERII

Część III – Zimowy żołnierz

 

 

Podróż zesłańca Józefa Piłsudskiego z Tomska do Irkucka w 1887 roku trwała 10 tygodni. Zesłano go na pięć lat decyzją administracyjną bez wyroku sądu za to, że był świadkiem w procesie grupy zamachowców na życie cara. We wrześniu dotarł do celu, przebywszy wozami lub piechotą ponad 1000 kilometrów. Od jego aresztowania upłynęło pół roku. Tutaj władze wyznaczyły mu ostateczne miejsce odbycia kary: Kireńsk oddalony o kolejne 1000 km na północ.

 

Dalsza podróż była możliwa tylko po zamarzniętej Lenie, więc rozpoczęło się dwumiesięczne oczekiwanie. Piłsudskiego wraz z 13 innymi skazanymi umieszczono w kolejnym więzieniu przejściowym. Przy okazji wyszło na jaw, że prokurator przetrzymywał listy od ich rodzin przez wiele tygodni. Miał też miejsce bardzo przykry incydent. Gdy złośliwość jednego z konwojentów spowodowała niezasłużone represje i więźniowie zaczęli domagać się swoich praw, zostali brutalnie pobici kolbami karabinów. Piłsudski otrzymał kilka ciosów w głowę, stracił dwa przednie zęby. Za „bunt” został skazany na dodatkowe pół roku więzienia w docelowym miejscu zesłania.

 

W listopadzie Lena zamarzła i skazańcy ruszyli saniami do Kireńska, małej wioski położonej na wyspie. W nędznym odzieniu przy 40-stopniowym mrozie jechali 10 dni. Po drodze Piłsudski obchodził 20 urodziny. Na miejsce dotarli 11 grudnia 1887 roku, po dziewięciu miesiącach etapów, przejściowych więzień i obozów.

 

Piłsudski był skazany na tzw. osiedlenie się, czyli pobyt bez żadnego konkretnego celu i zajęcia. Pozostawał pod dozorem policji i nie mógł oddalać się bez zezwolenia. Za złamanie tego zakazu musiał kiedyś odsiedzieć tydzień w areszcie. To tutaj poznał pierwszą małą grupę polskich zesłańców z Powstania Styczniowego. Miejscowa ludność, prymitywna ale dość życzliwa, trudniąca się rybołówstwem, myślistwem i hodowlą, szanowała Polaków jako tych, którzy „wszystko potrafią”.

 

Na tej szerokości geograficznej zima trwa 9 miesięcy, zimowy dzień trzy godziny. Resztę czasu spowijają ciemności. Oprócz ogniska i łuczywa nie było żadnego oświetlenia, zwykle nie było też co robić. Gdy temperatura nieco rosła następowały straszne zawieje. Wielu skazanych przybyłych z cywilizowanej Europy nie wytrzymywało psychicznie takich warunków. Wpadali w apatię, siedzieli w swych chatach tygodniami.

 

Piłsudski nie poddawał się i wynajdował sobie jakieś zajęcia. Skazanym przysługiwało 10 rubli miesięcznie zasiłku, ale Piłsudskiemu odebrano je, ponieważ uznano, że ma bogatą rodzinę. Żył więc z wyrębu lasu i spławu drzew, włóczył się po tajdze, polował, żył ze szczepami autochtonów. Jego aktywność i twardy charakter zadziwiały współwięźniów, ale też i władze. Prosił Ministra Sprawiedliwości o odbycie reszty kary z ukochanym bratem Bronisławem na Sachalinie. Bez skutku. Zobaczyli się dopiero po kilkunastu latach.

 

W styczniu 1889 roku trafił do więzienia za bunt w Irkucku. W celi drewnianego baraku przez dziury w dachu widać było gwiazdy, termometr wskazywał minus 40o. Piłsudski zachorował na ciężkie zapalenie płuc. Przez tydzień miał 40-stopniową gorączkę, był bliski śmierci. Na szczęście znajomi załatwili mu przeniesienie do szpitala więziennego, gdzie odbył resztę kary jako sekretarz. Wyzdrowiał, ale był chudy, przygarbiony, ciągle kasłał. Długotrwałe mrozy i niedożywienie wycieńczyły młody organizm do tego stopnia, że do końca życia bezustannie zapadał na choroby układu oddechowego. 

 

W marcu 1890 roku poprosił Ministra Spraw Wewnętrznych o przeniesienie do Wilna żeby pomóc ojcu w ratowaniu upadającego majątku. Odpowiedź była odmowna. Prosił też o przeniesienie ze względu stan zdrowia do miejscowości Tunka położonej w nieco łagodniejszym klimacie, ok. 200 km na południowy zachód od Irkucka, niedaleko granicy mongolskiej. Po pół roku przyszła zgoda.

 

6 sierpnia 1890 roku przybył do Tunki. Tutejsza bardziej przyjazna przyroda i ciekawsze towarzystwo stwarzały warunki do względnej egzystencji. Utrzymywał się z polowań i korepetycji udzielanych dwóm synom miejscowego doktora. Władze zabroniły mu wyjazdów. Za łamanie tego zakazu wylądował na tydzień w kolejnym areszcie. Dla niego najważniejsze jednak było to, że spotkał polską inteligencję, zesłańców z Powstania Styczniowego, a przede wszystkim Bronisława Szwarce, członka Centralnego Komitetu Narodowego. Ten 55-letni mężczyzna pełen energii pomimo spędzenia na zesłaniu 30 lat stał się dla Piłsudskiego źródłem natchnienia i informacji. Dzięki niemu Piłsudski zaczął studia nad Powstaniem, kontynuowane później po powrocie do kraju.

 

Po pięciu latach tułaczki po rosyjskim systemie obozów i przemocy wykształciły się ostateczne poglądy Piłsudskiego na Rosję, o której pisał: „w Syberii, gdzie wobec braku kultury czynniki społeczne występują bez osłonek w całej swej nagości, przyjrzałem się bliżej maszynerii caratu oraz jego wpływowi na życie ludzkie w samej Rosji i znienawidziłem ten potwór azjatycki, pokryty pokostem europejskim”

 

Na zesłaniu większość skazanych załamywała się, Piłsudski jednak wytrzymał. Syberia okazała się szkołą samotności, wyrzeczeń, hartu i męstwa. Co więcej, przyszły Marszałek dojrzał politycznie i duchowo. Dzięki rozmowom z Powstańcami uświadomił sobie życiowy cel i potrzebne środki. Dziecinne marzenia o Polsce nabrały realnych kształtów. Kara dobiegła końca 8 kwietnia 1892 roku. Władze nie darowały ani jednego dnia. Do domu Piłsudski dotarł tą samą drogą, którą przybył. Został wywieziony jako młodzieniec, powrócił jako mężczyzna z długą brodą i wybitymi zębami, o twarzy czerwonej od mrozu. Ukochana siostra nie poznała go. Już w wolnej Polsce w 1936 roku znany grafik Zdzisław Czermański wydał 12 litografii „Józef Piłsudski na Syberii” ilustrujących przeżycia Marszałka.

 

Marek Gizmajer

Prezes ZG KSD

 MAREK GIZMAJER

Apel w obronie podstawowych wartości

W OBRONIE PODSTAWOWYCH WARTOŚCI

Ostatnie miesiące dowodząże w Polsce forsowana jest bezprecedensowa zmiana kulturowa, mająca na celu m.in.: obniżenie rangi małżeństwa i rodziny, zmarginalizowanie wpływu wartości chrześcijańskich na życie narodu, pozbawienie rodziców prawa do decydującej roli w wychowaniu dzieci czy podważenie prawa do ochrony ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Świadczy o tym m.in.: wprowadzanie do szkółprzez niektóre samorządy zajęć, mających na celu seksualizacjędzieci i młodzieży w oderwaniu od wartości rodzinnych; aktywowanie sięlewicowego 
i populistycznego ruchu „Wiosna”; generalizowanie przypadków skrajnej patologii wśród duchowieństwa w celu osłabienia wiary katolickiej Polaków; spektakularne akty publicznego ośmieszania
i dezawuowania symboli i wartości religijnych; wzrost prowokacyjnych zachowańczęści uczestników tzw. parad równości.

Celem długofalowym tych posunięćjest zmiana kulturowa, w której fundamentalne zasady cywilizacji łacińskiej zostanązrelatywizowane. W takim społeczeństwie małżeństwo, jako trwały związek kobiety i mężczyzny oraz zbudowana na nim rodzina, miałoby stanowićtylko jeden z wariantów środowiska wychowawczego dla przyszłych pokoleń. W tym nurcie promuje sięzrównanie statusu związków homoseksualnych z małżeństwami wraz z przyznaniem im prawa do adopcji dzieci. W dowolny sposób wybierałoby sięprzynależnośćpłciową. Życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci nie byłoby jużniepodważalnąwartością, lecz przedmiotem „wolnego wyboru”, dokonywanego przez kobiety. 

Dla obrony podstawowych wartości potrzebujemy więcej wiedzy, solidarności i samoorganizowania i dlatego wzywamy:

  • rodziców- do uważnej troski o środowisko, w którym wychowująsięWasze dzieci. Podejmując aktywnośćosobistąoraz wykorzystując organy przedstawicielskie, stawiajcie dyrektorom szkółi władzom oświatowym zdecydowane wymagania. Macie prawo miećpewność, że Wasze córki i synowie nie sądemoralizowani przez pseudoedukatorów seksualnych czy media. Sprzeciwiajcie sięwszelkim przypadkom ideologizacji wychowania, dbajcie o przestrzeńmedialnąwolnąod pornografii i przemocy; 
  • liderów grup i organizacji społecznych- do współpracy w organizacji działańbudzących moralnąwrażliwośćspołeczeństwa obywatelskiego. Apelujemy do ruchów, zrzeszeńi organizacji zarówno religijnych, jak i świeckich o upowszechnianie wiedzy o zagrożeniach dla małżeństw i rodzin oraz 
    o jednoczenie wysiłków w kierunku zapobiegania nadchodzącym niebezpieczeństwom; 
  • dziennikarzy, ludzi kultury i nauki, przedstawicieli mediówprosimy o rzetelny przekaz informacji na temat ludzkiej płciowości, okazywanie szacunku dla małżeństwa i rodziny jako podstawowego środowiska wychowawczego, a także promowanie rzetelnej dyskusji na temat moralności w odniesieniu do zachowańseksualnych oraz wartości i godności ludzkiego życia w każdej jego fazie;
  • politykówo obronępodstawowych wartości, na których zasadza sięwielowiekowa tożsamośćnaszego narodu. 

Obecnie sytuacja staje sięwyjątkowo poważna. Jeśli pozwolimy narzucićsobie dyktat tak intensywnie promowanej nowej ideologii, wkroczymy naścieżkępostępującego rozpadu wartości, 
z której coraz trudniej b
ędzie zawrócić.

Antoni Szymański – Przewodniczący Kapituły Pro Ecclesia et Populo

Ewa Kowalewska – Human Life Polska

Lech Kowalewski – Prezes Fundacji PrzyjaciółLudzkiego Życia

Waldemar Jaroszewicz – Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” OddziałPomorski

Anna i Leszek Krzysztoforscy – Domowy KościółRuchu Światło - Życie

Bogusław Olszonowicz – członek ZG Katolickiego Stow. Dziennikarzy

Mariusz Kowalik – Prezes Fundacji - Towarzystwo Debat Obywatelskich „PałacŚlubów” 

Kazimierz Smoliński - Klub Inteligencji Katolickiej

Anna Mrozowicz – Poradnictwo Rodzinne Archidiecezji Gdańskiej

Janusz Karc – Fundator Fundacji Towarzystwo Debat Obywatelskich „PałacŚlubów”

MichałHryciuk – animator Ruchu Czystych Serc

Ireneusz Szweda – Radny Pruszcz Gdański, czł. Wspólnoty „Czas dla Rodzin”KRZYZ PUSTY

Prawda o przewrocie majowym 1926 - red. Marek Gizmajer, KSD [dla Kurier.plus, w NY]

PRAWDA O PRZEWROCIE MAJOWYM 1926

Naród bez pamięci traci tożsamość, bez bohaterów traci wzorce. To dlatego filarem historycznej propagandy PRL było wypaczanie pamięci o wielkich postaciach XX-lecia międzywojennego, Polskiego Państwa Podziemnego czy powstania antykomunistycznego lat 50-tych. Ich przeinaczone wizerunki wpajano dwóm pokoleniom tak skutecznie, że dziś wiele osób, nawet wykształconych i dobrej woli, bezwiednie powiela komunistyczne kłamstwa. 

Historiografia Józefa Piłsudskiego to jeden z bardziej jaskrawych przykładów. Przez pół wieku na zmianę oczerniany i wyśmiewany, prawdziwie opisywany tylko na Zachodzie i w drugim obiegu, Marszałek dopiero po 1989 roku zaczął odzyskiwać należne mu miejsce w świadomości Polaków. Maj to dobra okazja aby odkłamać jeden z głośniejszych epizodów jego działalności, a mianowicie przewrót majowy z 1926 roku, przez kilkadziesiąt lat przezywany zamachem stanu, zrównywany z przewrotami faszystowskimi, w najlepszym razie dyktatorskimi. W ostatnich latach prawdę o tym wydarzeniu przedstawiał przede wszystkim prof. Władysław Jędrzejewicz (1893-1993), dyrektor nowojorskiego Instytutu Piłsudskiego i autor 4-tomowego „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego”, które w Polsce ukazało się dopiero w 2007 roku w wydawnictwie LTW. 

W latach 20-tych Polska z trudem podnosząca się po rozbiorach i pierwszej wojnie światowej boleśnie odczuwała światowy kryzys potęgowany przez wewnętrzne zawirowania polityczne i wrogość sąsiadów. W 1922 roku sympatyk Narodowej Demokracji zamordował prezydenta Narutowicza, zaś Niemcy i Rosja bolszewicka zawarły traktat w Rapallo stwarzający zagrożenie polityczne i militarne. W Polsce rządy zmieniały się często, działała sowiecka agentura, w Sejmie dominowały walki partyjne, wybuchały afery. W 1926 roku inflacja osiągnęła 50%, panowało bezrobocie, dochodziło do krwawych rozruchów. Polska słabła i pogrążała się w chaosie, a prezydent Wojciechowski otoczony politycznymi awanturnikami nie był w stanie opanować sytuacji.  

Po zamachu na Narutowicza zniechęcony Piłsudski wycofał się z życia politycznego do Sulejówka i nie zajmował żadnych stanowisk, choć wypowiadał się w sprawach publicznych. 10 maja 1926 do władzy ponownie doszły ugrupowania odpowiedzialne za destabilizację kraju i śmierć prezydenta, szefem rządu został Wincenty Witos. Politycy związani z Narodową Demokracją zwalczali i prowokowali Piłsudskiego. 11 maja władze skonfiskowały gazetę, której udzielił wywiadu. W Warszawiedoszło do manifestacji w jego obronie. Ostatecznie zachęcany przez środowiska niepodległościowe i legionowe postanowił wesprzeć prezydenta w zapanowaniu nad chaosem państwa. 12 maja wyjechał na rozmowy do stolicy. Na rozkaz gen. Orlicz-Dreszera towarzyszyło mu 380 ułanów z 7 pułku aby wzmocnić siłę nacisku na rząd i zamanifestować poparcie wojska.

Jak podaje prof. Włodzimierz Suleja z IPN we Wrocławiu, w zachowanych do dziś dokumentach źródłowych i innych materiałach historycznych nie ma najmniejszych śladów planowania zamachu przez Marszałka. Jego działanie było ostentacyjnie jawne, pozbawione elementu zaskoczenia, niezbyt skoordynowane, a nawet improwizowane. Ułańska eskorta miała charakter reprezentacyjny i nie była przygotowana do działańmilitarnych. Aleksandra Piłsudska wspominała, że mąż obiecał wrócić do domu na obiad tego samego dnia po zakończeniu rozmów. 

Jednak rząd, politycy i skupieni wokół nich oficerowie postanowili wykorzystać okazję do rozprawienia się z nielubianym wodzem i w pośpiechu wysłali przeciw niemu oddziały bojowe. Z archiwaliów wynika, że gotowi byli użyć siły nawet bez wdawania się w dyskusje. Pozostający pod ich wpływem prezydent Wojciechowski w słynnym spotkaniu na moście Poniatowskiego ok. godz. 16:00 potraktował Piłsudskiego arogancko i odrzucił propozycję dialogu. Około godziny 18:00 strona rządowa pierwsza zaczęła strzelać. 

Marszałek był zaskoczony, ale nie uległ presji i podjął rękawicę. Zdając sobie sprawę z bezsensu bratobójczej walki kilka razy wzywał do zawieszenia broni. Jednak Wojciechowski uporczywie je odrzucał, zaś podlegający mu wojskowi nastawali na rozwiązanie siłowe, a nawet wydali rozkaz bombardowania obiektów cywilnych. Ku stolicy zaczęły napływać oddziały obu stron. W rekordowym tempie u boku Piłsudskiego stawił się 13 pułk piechoty z Pułtuska, w ciągu jednego dnia przebywając 60-kilometrową trasę w pełnym rynsztunku. Znamienne, że ludność Warszawy masowo popierała swojego „Dziadka”. 13 maja Piłsudski zdobył Belweder, a członkowie rządu uciekli do Wilanowa, gdzie snuli jeszcze plany wyjazdu do Poznania i wzniecenia wojny domowej. Ostatecznie przed godz. 18:00 rząd z prezydentem podali się do dymisji, strzały umilkły. Zginęło 215 żołnierzy i 164 cywili, rannych zostało 920 osób. 

17 maja odbył się wspólny pogrzeb żołnierzy obu stron. Piłsudski wydał pojednawczą odezwę do całego wojska. Nie szukał winnych, żadnych żołnierzy nie ukarał, wszystkich wezwał do wspólnej pracy dla ojczyzny. Później walczących po stronie przeciwnej, do których należał np. Władysław Anders, traktował i awansował tak samo jak swoich sprzymierzeńców. Od Papieża Piusa XI otrzymał błogosławieństwo. Został też wybrany na prezydenta, ale wbrew powszechnej presji nie przyjął stanowiska, zostając jedynie ministrem spraw wojskowych. Wypadki majowe odczuł jako wielki dramat. Jego żona wspominała: „postarzał się o 10 lat. Te trzy dni wycisnęły na nim bezlitosne piętno do końca życia.” 

Reasumując, propaganda wroga Piłsudskiemu po prostu przechrzciła nieudaną rządową prowokację na zamach stanu, bo przecież przyszło „wojsko Piłsudskiego”, była strzelanina, zwycięzcy przejęli władzę… W rzeczywistości Marszałek chciał ratować kraj i rozpocząć reformy, ale został zaatakowany i wciągnięty w konflikt bez możliwości pertraktacji. Nie on otworzył ogień. Zwyciężył, bo był doświadczonym dowódcą frontowym i wygrywał nie takie wojny. Przelew krwi sprowokowali politycy gotowi dla władzy i partyjnych interesów wszcząć nawet wojnę domową w sytuacji zagrożenia zewnętrznego. W propagandzie endeckiej i PRL-owskiej głoszono, że mieli do tego prawo, bo stanowili legalną władzę w odróżnieniu od „zwykłego obywatela” Józefa Piłsudskiego paradującego nielegalnie z kawaleryjską asystą. 

Jak widać, historia nie zawsze jest tak prosta, jak nam się wydaje. Jako ciekawostkę można dodać, że Marszałek zmarł dokładnie w rocznicę przewrotu, 12 maja 1935 roku. Podobna zbieżność miała miejsce w życiu Władysława Andersa, który 12 maja 1944 roku rozpoczął zwycięski szturm na Monte Cassino, a zmarł 12 maja 1970 r. Prawda o naszych bohaterach jest nie tylko ciekawa, ale i pełna niespodzianek.

Marek GizmajerZałącznik pocztowy

18 maja - dzień Narodzin św. Jana Pawła II

18 maja 1920 r., w Wadowicach - 

dzień Narodzin św. Jana Pawła II

dzisiaj, 17.05.2019r. TVP Pr. 1 - godz. 20,25 film dokumentalny "Pielgrzym" reż.śp. Trzosa-Rastawieckiego - warto sobie przypomnieć na nowo, ile temu ŚWIĘTEMU POLAKOWI ZAWDZIĘCZAMY !Gdy bedzie Wam trudno

Kto z was jest bez grzechu - komentarz do filmu T. Sekielskiego - red. Marek Gizmajer, KSD [dla prasy polonijnej w NY]

KTO Z WAS JEST BEZ GRZECHU 

Komentarz do filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”

Reportaż Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” poświęcony kilku przypadkom pedofilii wśród polskich księży, którego premiera miała miejsce 11 maja, wywołał burzę publicystyki i emocji. Pedofilia jest zjawiskiem strasznym i raniącym ofiary na długo. W naszej kulturze nie podlega to dyskusji. Co więcej, rany zadane przez osoby konsekrowane bywają bardziej bolesne niż zadane przez świeckich i to nie tylko w sferach seksualnych. Truizmem jest też stwierdzenie, że osoby konsekrowane nie popełniają grzechów. Są ludźmi. Nawet Papież się spowiada. Św. Faustyna Kowalska już ponad osiemdziesiąt lat temu zapisała w „Dzienniczku” swoją wizję biczowania Jezusa przez "kapłanów, zakonników i zakonnice, i najwyższych dostojników Kościoła”. W innej wizji ujrzała zakonnice idące wprost do piekła. 

Napiętnowanie takiego czy innego aspektu życia konsekrowanego nie jest więc niczym nowym ani oryginalnym. Istotne są motywy napiętnowania. Siostra Faustyna nie ucieka od bolesnych zagadnień, ale głosi miłosierdzie, pragnie zbawienia ludzi i jest gotowa za nich cierpieć. Jej „Dzienniczek” ma moc nawracania. A motywy pana Sekielskiego? Pokazane w filmie ludzkie tragedie już w zwiastunie są płynnie poprzeplatane wizerunkami sztuki sakralnej, hierarchów, Pierwszej Komunii, Matki Bożej, Ojca Świętego. Kilka przypadków tragicznych nadużyć ma najwyraźniej obrazować kondycję całego Kościoła. Czy to nawróci niewierzących? Czy same ofiary czują się po premierze szczęśliwsze i usatysfakcjonowane? Po owocach poznacie. 

Historia atakowania Kościoła Katolickiego przez pokazywanie jego autentycznych lub zmyślonych win jest długa jak samo chrześcijaństwo. Już Jezusa i apostołów uczeni w piśmie krytykowali za politykę, łamanie prawa, kontakty z grzesznikami i cudzołożnicami. W następnych wiekach Kościół był atakowany dosłownie za wszystko przez anglikanów, luteranów, komunardów, carat, bolszewików, nazistów, komunistów i nową lewicę. W PRL księży i biskupów skazywano na śmierć i więzienie za „szpiegostwo” na rzecz USA i Niemiec. Bł. Księdza Jerzego Popiełuszkę zgładzono za „politykę”, „mowę nienawiści”, a nawet „terroryzm” Prymasa Stefana Wyszyńskiego próbowano uwikłać w „skandale obyczajowe”. Ostatnich księży mordowano jeszcze podczas obrad Okrągłego Stołu.

Ostatnio jak widać modne jest napiętnowanie księży właśnie za pedofilię. Nie ulega wątpliwości, że inspiratorami tej mody są wilki w owczej skórze, które w rzekomej trosce o nasze zbawienie wykorzystują jednostkowe tragiczne nadużycia do niszczenia Kościoła. Kilka miesięcy temu wszedł na ekrany skandalizujący „Kler” również traktujący m.in. o pedofilii, teraz pojawiło się dzieło Tomasza Sekielskiego, będą pewnie następne. Czy są to dzieła obiektywne? W filmie „Tylko nie mów nikomu” zabrakło informacji o tym, że wszyscy pokazani księża byli tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, co autor przyznał dopiero w wywiadzie dla Onetu. Albo informacji o tym, że SB umieszczała swoich ludzi już w seminariach duchownych żeby później niszczyć Kościół od środka. Albo że w Polsce jest dziś ponad 30 tysięcy księży, a w minionych dekadach było łącznie więcej. Albo że podczas niemieckiej okupacji dziesiątki księży narażały życie dla ratowania Żydów, w tym dzieci. Albo że w obozie Dachau w piekielnych warunkach zamęczono blisko 3000 kapłanów. I tak dalej. Statystyki nie kłamią i nie wymagają interpretacji. 

Gdyby panu Sekielskiemu zależało na ofiarach, nakręciłby film o nich, a nie o Kościele. Zastanawiające jest też to, że jego dzieło ukazało się kilka tygodni po premierze filmu „Miłość i miłosierdzie” Michała Kondrata opowiadającego o św. Faustynie Kowalskiej, który jakoś nie miał tak gigantycznego nagłośnienia. Przypadek? A może przypadkiem jest też to, że premiera filmu o pedofilii miała miejsce akurat w czasie obraźliwych ataków na kult maryjny w przeddzień wyborów do Parlamentu Europejskiego? Już zaborcy dobrze wiedzieli, że zniszczenie Polskę trzeba zaczynać od zniszczenia Kościoła. 

A jeśli już idzie o zainteresowanie dokumentalistów pedofilią to rodzi się pytanie, czy przypadkiem nie istnieje ona na znacznie poważniejszą skalę w innych środowiskach, np. rodzin patologicznych, artystów, filmowców, polityków, celebrytów, nauczycieli, pediatrów, domów dziecka albo poprawczych, LGBT, czy jakichkolwiek innych. Może w tych środowiskach nadużycia seksualne są zbyt nudne na scenariusz? A co ze Światową Organizacją Zdrowia WHO, która ostatnio zaleca seksualizację dzieci w państwowych placówkach oświaty? Czy instruktarze dewiacji, które zdaniem WHO powinny być wprowadzane przez edukatorów w postępowej szkole, to pedofilia, czy nie? Akurat tak się składa, że seksualizacja dzieci jest promowana przez te same lewicowe ośrodki, które atakują Kościół. Złodziej krzyczy „łapaj złodzieja”. Cóż mu odpowiedzieć? Chyba tylko to, co Jezus odpowiedział ówczesnym moralistom w sprawie jawnogrzesznicy – kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień. Szanowni panowie reżyserowie. 

Marek Gizmajer

Wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (Warszawa) dd0322db2b8b1c515cd3ae94ae6e0c82

list otwarty prof. Janusza Kaweckiego, KRRiTv do I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf i do Prokuratora Generalnego, Min. Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro

List otwarty

do Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego  Małgorzaty Gersdorf 

oraz

do Prokuratora Generalnego, Ministra Sprawiedliwości 

Zbigniewa Ziobro

 

W dniu 3 maja 2019 roku w Toruniu przed siedzibą Radia |Maryja odbyła się  hucpa kilkudziesięciu osób pod nazwą: "Na drugi koniec Tęczy z Ojcem Tadeuszem. Chryja 2." Zorganizowały ją środowiska lewackie (wśród nich występujące pod nazwą: Toruński Strajk Kobiet) z flagami LGBT. Zebrani przebierańcy szydzili z katolickich wartości i symboli, znieważali Ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, kapłana i duszpasterza, wielce zasłuzonego w budowaniu ładu moralnego w Polsce.

Podobną, bezczelną prowokację zorganizowało to samo środowisko w ubiegłym roku. Wówczas Poseł Anna Sobecka zgłosiła to do Prokuratury w Toruniu, która bada sprawę juz od roku. Z powodu tego zgłoszenia Pani Poseł została w tegorocznej hucpie równiez poddana bezczelnemu znieważeniu.

Przed zorganizowaniem tegorocznej prowokacji organizatorzy nie uzyskali zgody  Prezydenta Torunia oraz Wojewody Kujawsko-Pomorskiego. Pomimo tego oraz wiedzy o przebiegu ubiegłorocznej hucpy Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił obydwie decyzje władz (samorządowej i wykonawczej) i tym samym kolejny raz zezwolił na szydzenie z katolickich wartości i symboli, bezczelne naruszanie godnosci Kapłana. Łatwo zauważyć, że celem głównym tego typu prowokacji było uderzenie w godność Kapłana. Ta zaś jest (por. art. 30 Konstytucji RP) nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Nie muszę tu chyba przypominać, że Konstytucja RP wywowdzi nasze prawa z trzech fundamentalnych wartości: godności, wolnosci i równosci. Godność jest z tych najważniejsza. Przysługuje każdemu, ale naruszenie jej wobec Kapłana powoduje, iż uderza to w wypełnianie przez Kapłana posługi duszpasterskiej. Uderza tym samym we wszystkich, którzy z tej posługi korzystają. Również we mnie!

Dlatego niniejszym listem występuję do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego aby objął swoim osobistym nadzorem prowadzoną przez Prokuraturę w Toruniu sprawę zgłoszeną przez Poseł Annę Sobecką a dotyczącą prowokacji zorganizowanej przed siedzibą Radia Maryja w obiegłym roku i spowodował uwzględnienie w tym badaniu również hucpy tegorocznej.

Dlatego też występuję do Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, aby w ramach swego nadzoru przypomniała sędziom, w szczególnosci zaś sędziom Sądu Okręgowego w Toruniu, iż ferując wyroki w sprawach podobnych do tu opisanej powinni uwzględniać również wiedzę o zachowaniach wnioskodawców w przeszłosci, aby nie doprowadzać do prowokacji stanowiących kolejne naruszanie prawa. 

Z zestawienia kolejnych decyzji podejmowanych w opisanej tu sprawie widać wyraźnie, że władza samorządowa i wykonawcza uwzględniały w swoich postanowieniach zachowania organizatorów hucpy w przeszłosci. Władza sądownicza zaś albo z potrzeby takiego uwzględnienia jeszcze nie zdaje sobie sprawy, albo zezwalając decyduje się na kolejną  prowokację. Wydaje się więc, że potrzebne jest przypomnienie o tym ze strony Sądu Najwyższego. 

Z nadzieją, że niniejsze wystapienie zostanie właściwie odczytane pozostaję z wyrazami należnego poważania

                                                                                     prof. Janusz |Kawecki

członek Krajoiwej Rady Radiofonii i Telewizji

Kraków, dnia 4 maja 2019 rokuimages 5

facebook_page_plugin

Logowanie

Aktualności i publicystyka

Krzysztof Nagrodzki - Tolerancja w proce…

Tolerancja i postęp! Postęp i tolerancja! We wszystkich przypadkach, najbardziej zadziwiających konfiguracjach i pozach, zniewalająca, totalna super para: Postęp z Tolerancją. Gromkie pieśni jeźdźców ich orszaku docierają do postępowych mediów...

18-08-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

PRZECIWKO ZNIEWAŻANIU CHRZEŚCIJAN - pr…

 Publikujemy "do wiadomości publicznej" dwa pisma dr Narcyza Sadłonia z Zakopanego, znanego i cenionego lekarza, skierowane do prokuratury i burmistrza miasta, jako sprzeciw wobec publicznego znieważania chrześcijan, w prezentacji ulicznej...

13-08-2019 Aktualności

Czytaj więcej

Polska pod Krzyżem. 14.09.2019, Włocławe…

Polska pod Krzyżem! Ojczyzna potrzebuje modlitwy! Od narodzin chrześcijańskiej Polski, modlili się jej obywatele o pomyślność ojczyzny. Doświadczani wojnami, zawsze w najtrudniejszych momentach, zwracali się do Bożej Matki o wstawiennictwo. Nigdy...

13-08-2019 Aktualności

Czytaj więcej

KrzysztofNagrodzki-Czytanki powszednie

Pan Jerzy Jachowicz w tygodniku „Sieci” (nr 348) felietonuje sobie z niejakiej Emanueli Gretkowskiej – honorowej przewodniczącej jakiejś partii - przypisując jej takie oto sformułowania we wniosku do Trybunału Sprawiedliwości...

12-08-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

KSD w obronie JE ks abp Marka Jędraszews…

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec pełnych nienawiści ataków na JE abp Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego. Uważamy je za kolejny przejaw antyklerykalizmu i chrystianofobii.  Jednocześnie pragniemy wyrazić Księdzu Arcybiskupowi...

10-08-2019 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Razem

Mijała trzecia godzina wytrwałości. Warunki były nadzwyczaj trudne - obezwładniający upał, tudzież nierówne, wyślizgane podłoże, zmuszały do pełnej koncentracji. Człowiek za człowiekiem, noga za nogą, centymetr po centymetrze zdobywaliśmy przestrzeń...

08-08-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Oświadczenie Rady Konferencji Episkopatu…

OświadczenieRady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckichw sprawie narzucania ideologii LGBT 1. Kościół naucza, że każdy człowiek ma bezwzględny obowiązek szanować każdego człowieka. To odnosi się również do osób LGBT, ale...

04-08-2019 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Muzy pomroczne

Oderwanie od korzeni, brak nawyku samodzielnej nauki, poddanie się stereotypom i mitom preparowanym dla łatwiejszego ugniatania gustów, postaw, reakcji lewego "elektoratu", skutkuje hałaśliwym eksponowaniem standardowych atrap niezależności, stanowiących w istocie...

03-08-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki:Powstanie Warszawski…

O tej heroicznej ofierze naszego Narodu pisałem kilkakroć*, teraz jedynie chciałbym dodać, iż niezależnie od wszelkich innych rozbudowanych analiz, konkluzja zawsze pozostaje ta sama: Po latach umęczenia i upokorzenia, po...

01-08-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Wycie przy pętli

Mknęliśmy pełni niefrasobliwej radości, którą daje zazwyczaj początek urlopu. Droga łagodnie falowała w słońcu, odkrywając niespodzianki za kolejnymi wzniesieniami – miasta, miasteczka, wsie, pola pełne złocistości dojrzewających zbóż, rozpachniałe łąki...

31-07-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Wielcy, genialni o B…

Nawiązując do naszego poprzedniego listu i Twoich rozterek, mogę wskazać Ci nazwiska ludzi, których autorytetów nawet tzw. materialista nie zaprzeczy. Oczywiście ten, który skończył jakąś tam szkołę i pamięta podstawy...

20-07-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Postęp brzydko się c…

Brzydko czy brzytwy – to już drobiazg wobec dramatu zagubienia i tonięcia. Totalna autodemaskacja formacji (tzw. politycznej), która starała się o chadeckie barwy ochronne, nie może nie smucić.- Związki homo...

18-07-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Józef Piłsudski na Syberii - red. Marek …

JÓZEF PIŁSUDSKI NA SYBERII Część I – Carski odwet    Po upadku Powstania Styczniowego w 1863 roku Królestwo Polskie zostało sterroryzowane represjami carskiego gererał-policmajstra Fiodora Trepowa, urzędników rekrutujących się spośród wojskowych i agentów...

14-07-2019 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki - Nie wódź czy nie d…

Od bardzo dawna zastanawia mnie i wywołuje jakiś wewnętrzny dysonans sformułowanie „ i nie wódź nas na pokuszenie” w modlitwie „Ojcze nasz”.

13-07-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Gruba aluzja do cien…

Gruba aluzja do cienkich wysiłków Gdy cię przyprzenie daj Bożesiła wyższa redaktorze*zanim wypniesz się niezdrowoby posadzić to i owopomyślże to nie jest ślicznierobić takie coś publicznie------------------*Po występie p. Szyca Borysa postponujacego...

11-07-2019 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Nasz Patron

św. Franciszek Salezy
Nasz patron
św. Franciszek Salezy