Przeglądy Częstochowa
107 lat od odzyskania niepodległości - co się z Polską dzieje ?!
Ps 122,6 „Proście o pokój dla Jerozolimy ! Niech będą w pokoju ci, którzy cię miłują !”
Ps 15, 2 „Ten, kto postępuje nienagannie i czyni sprawiedliwość, a w swoim sercu mówi prawdę”
107 lat od odzyskania niepodległości, na Placu Józefa Piłsudskiego i w czasie marszu organizowanego corocznie w Warszawie czcimy z całą Polską wysiłek i bohaterstwo naszych przodków.
Okazujemy radość i dumę z posiadanej suwerenności.
Uroczystości wypadły okazale, Prezydent, minister, jeden drugi (obaj, nie wiedzieć czemu, wygwizdani prze publiczność).
Pokaz jedności Narodu i jego „elit’.
Byłoby pięknie gdyby nie … .
Gdyby nie to, że Premier Rządu Rzeczpospolitej nie pojawił się na uroczystościach.
Znaczy się pojawił się ale nie w Warszawie tylko we „Freie Stadt Danzig”. Tam „owinięty w biało czerwoną” (sarkazm) deklarował wraz z Panią Dulkiewicz (i najprawdopodobniej z tym co to o „złym słowie Polaka…” kiedyś wspominał) miłość i dozgonne przywiązanie do Ojczyzny (znaczy się „Heimatu” – przepraszam dla ułatwienia nieco spolszczyłem) – kto chce niech wierzy, kto nie chce … .
Równocześnie z tymi deklaracjami utrudniano (na tyle na ile można było) marsz, o którym wspominałem wyżej. A to nagle wyłączono, w celach bliżej niezdefiniowanych, z ruchu Dworzec Centralny, bo przecież trzeba było to zrobić właśnie 11.11., kiedy do miasta przybywają setki tysięcy ludzi – oczywiście nie można było tego przeprowadzić tydzień później (albo wcześniej) – tu tradycyjne ukłony dla władz miasta i jego zarządcy dla niepoznaki zwanego prezydentem, który wbrew deklaracjom na marszu się nie pojawił bo … .
A to okazało się, że trzeba unieruchomić kilka stacji metra bo … .
A to nagle wyłączono oświetlenie na trasie marszu bo … tu nawet nikt się nie trudził, by zgromadzonej patriotycznej gawiedzi wytłumaczyć przyczyny tej nieoczekiwanej trudności.
A tu masz „babo placek” wbrew tym generowanym sztucznie komplikacjom frekwencja pobiła wszelkie rekordy.
„Faszyści” przybyli do Warszawy w nieoczekiwanej zupełnie liczbie i nawet byli przyjaźnie nastawieni wobec otoczenia, nikt nikogo nie pobił, niczego nie spalił.
Dramat kompletny.
Narracja o planowanych zadymach, „antysemitach” czyhających na spotkanego na ulicy Żyda (zaczerpnięte z niemieckiej prasy) poszła „się paść”.
Jedyne co burzyło tę nieoczekiwaną przez władze harmonię to, wcześniej zakazane „race”, niedopuszczalne bo „nieuśmiechnięte i nieeuropejskie”, „das war nicht gestattet” i koniec.
Skoro było jak było, to „Polizei”, przepraszam Policja, opublikowała konterfekty nieprzestrzegających zakazu osobników, sama łamiąc tym samym prawo.
Powtórzę tu, z potworną goryczą, jeszcze raz uwagę z poprzedniego tekstu, ta władza czerpie głęboko z zasobów bandytów rządzących Polską w latach 1945 – 1989. Robiła to i robi wobec Kościoła, robiła to i robi wobec struktur i ruchów, których nie potrafi (bo nieudolna) do końca kontrolować. Bzdurne zakazy, prowokacje, agresja wobec zupełnie przypadkowych ludzi…i tak można wymieniać, a to wszystko dlatego, że „…Donald matole…” i utrata możliwości kontrolowania sporej grupy społecznej oraz jej emocji niezgodnych z planami i zamierzeniami uśmiechniętych Europejczyków.
Jesteście Państwo ciekawi czy był ciąg dalszy zdarzeń 11.11. !?
Odpowiem, był !
Kilka dni później podczas meczu Polska –Holandia zakazano patriotycznej oprawy, bo hasło „Do boju Polsko” okazało się … no jakie !?
Tego nikt do końca nie wie, ale znowu „das war nich gestattet” ponieważ … !
Natychmiast przychodzi mi na myśl (jako byłemu piłkarzowi i kibicowi Legii), rozgrywane niedawno w Krakowie spotkanie Legii, właśnie, z Szachtarem Donieck (Szachtar był ze względu na wojnę gospodarzem na użyczonym gościnnie stadionie Wisły Kraków) kiedy to szef ochrony ukraińskiego klubu nie chciał zgodzić się na wspomnienie przez „Legionistów” rzezi na Wołyniu.
I znowu dla odmiany podczas rozgrywanego Polsce meczu reprezentacji Ukrainy nikt (chodzi o, szeroko rozumiane, polskie władze) nie zakazywał Ukraińcom szczególnej „oprawy”, a „czarno czerwone” flagi nikomu nie przeszkadzały.
Zaczynam zadawać sobie pytanie, gdzie My żyjemy ?
Czy to, najmocniej przepraszam, „General Gouvernement”, „Priwislanskij Kraj” czy może „…w Polsce czyli nigdzie…” !?
Kim są ludzie, którzy rządzą dzisiaj Polską, że przeszkadza im godło Orła Białego z neutralnym wobec konkurentów sportowych hasłem budującym polską dumę ?
Kim są ludzie, którym trzeba tłumaczyć (w Polsce !!!) , że „Wołyń” był zupełnie niewyobrażalną zbrodnią ludobójstwa i że w Polsce MOŻEMY (ba mamy obowiązek) utrwalać pamięć o tej tragedii.
A to, że kacapstwo napadło podstępnie na Ukrainę nie zwalnia naszych heroicznie walczących z Moskwą sąsiadów od odpowiedzialności za przeszłość.
I do kompletu, TVP (ta likwidowana od dłuższego czasu za Nasze ciężko zrobione pieniądze) emituje jakieś filmidło gdzie w 1944 roku niemieccy żołnierze ratują przed zezwierzęconymi Polakami żydowskie dziecko (dzieci !?), pojawia się też i ksiądz z dzikim nienawistnym spojrzeniem Katolika, kto dopuszcza do emisji te brednie urągające prawdzie, wiedzy i inteligencji, nawet ameby (alternatywnie kija od szczotki) ?
Nagłaśnia się książkę Rosolińskiego – Liebe i znowu wychodzimy na bandytów polujących w czasie NIEMIECKIEJ okupacji na Żydów.
Niemiecki Ambasador poucza, w wyjątkowo chamski sposób (to ewenement w dyplomacji), polskiego posła, że wspominanie o reparacjach dla Polski to wręcz kooperacja z Putinem i nie zająknął się, przy tym, ani słowem o skutkach niemieckiej okupacji Polski przez III Rzeszę.
Idea „Domu Polskiego” w Niemczech (która zresztą tak czy siak jest pusta i z polskiego punktu widzenia, w proponowanym kształcie, mocno dyskusyjna) oddala się w niebyt, a zrzucony przed Bundestagiem kamulec musi Nam „Polacken”, póki co wystarczyć bo to i tak dla „antysemitów” za dużo.
Niemiecki dom aukcyjny ogłasza aukcję „pamiątek” jak to łaskawie nazywa Ekscelencja Ambasador Berger. „Bekanntmachung”, artefakty z gett, Katynia, … , a skąd one się wzięły tam za Odrą ?
Polski rząd reaguje ze sporym opóźnieniem i gdyby nie dociekliwi dziennikarze „pamiątki” trafiłyby do szczęśliwych nabywców i cieszyły oczy i zmysły znawców historii na Renem i Łabą.
Nikt nie pyta w kontekście powyższego naszych niemieckich przyjaciół (ja nie kpię pisząc o „przyjaciołach”, proszę mi wierzyć, bardzo mi zależy na dobrych stosunkach polsko - niemieckich) jak rozliczyli się ze swoją chlubną przeszłością z lat 1939 – 1945.
Nikt nie pyta jak dbają o polską rację stanu Polacy pracujący w polsko – niemieckich instytucjach, o Polakach „Europejczykach” nie wspominając.
I kończąc żeby zbytnio ewentualnego czytelnika nie zmęczyć, jeszcze raz zapytam, gdzie My żyjemy, co robi władza (także opłacana przez Nas), czy nadal jesteśmy gospodarzami na tych 312 tysiącach kilometrów kwadratowych między Bugiem a Odrą !?
I jeszcze generalna uwaga – piszę ten tekst w dniu kiedy na Marszałka Sejmu RP wybrano Włodzimierza Czarzastego – nie mogę się przy tej okazji oprzeć chęci odwołania się do uznawanej powszechnie za wybitny autorytet osoby – „Czuję się tak jakby ktoś na mnie s…..ł” !
Przepraszam ale nie mogłem inaczej, najmocniej przepraszam.
Piotr Łysakowski
w Warszawie, 18.listopada.2025r.
------------------------------------------------------------------------------------------------















