Przeglądy Częstochowa
Profesjonalizm w "rzyganiu miłością" wysokopłatny i oczywiście "dla dobra Ojczyzny"
Kpł 19,18 „Nie mścij się i nie żyw urazy przeciw synom twego ludu, lecz miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Ja jestem Pan!”
Flp 2,3-4: „Niech nic nie dzieje się z przekory ani z próżnej chwały, lecz w pokorze niech każdy uważa drugich za ważniejszych od siebie. Niech każdy troszczy się nie tylko o swoje sprawy, ale też o sprawy drugich.”
-----------
Ostatnio pisałem, że Donald Tusk po wyjściu ze spotkania z Ojcem Świętym w Watykanie ogłosi apostazję.
Pomyliłem się biję się w piersi i jest mi teraz łyso.
Na Placu Świętego Piotra premier po prostu „rzygał miłością” i po tej fizjologicznej czynności heroicznie i bez zahamowań poszedł jeszcze dalej.
Tuż po powrocie do szczęśliwego i kwitnącego, jak nigdy w historii, kraju nad Wisłą ogłosił dumnie, że rozporządzeniem (czyli wbrew obowiązującemu prawu zapisanemu w Konstytucji !!!) wprowadzi transkrypcję związków (związków nie małżeństw - co podkreślam ja !!!) jednopłciowych. Natychmiast po tej enuncjacji wynikającej z bezskutecznej opinii TSUE i posiłkującego się tym bezprawiem polskiego sądu administracyjnego na mazowieckich równinach, pogórzu nad jeziorami mazurskimi i Bałtykiem zapanował niebywały entuzjazm i szczęście.
Znaleźliśmy się wreszcie w Europie - teraz już faktycznie, nie na niby jak do tej pory ! Pasmo sukcesów po prostu, miłość od Odry po Bug (może być odwrotnie).
Czekamy jeszcze na pełną depenalizację, we wszystkich wymiarach, tego co się działo w Kłodzku. To konieczne, ba wręcz oczekiwane, by szczęście było pełne i niczym niezakłócone. Szczęście nas ludzi i braci młodszych, co oczywiste - apoteoza miłości po prostu.
Wróćmy jednak do szarej i trudnej rzeczywistości - to konieczne dla zdrowia psychicznego.
Nie przestrzegając chronologii pozostajemy nadal przy osobie premiera RP. Polskę odwiedziła para celebrytów - małżeństwo George i Amal Clooneyowie. Podobno przyjechali, by ocieplić wizerunek „łatwego w pielęgnacji” premiera Polski.
Nie wiem czy to prawda ? Powiem więcej zupełnie mnie to nie interesuje, ale choć co paradoksalne moje zainteresowanie jako płatnika podatków budzi twierdzenie, że wizyta była finansowana przez polski budżet. Nie dziwi więc, że celebryci (na marginesie, o nim mówi się, że był jakoś zamieszany w figle wyprawiane przez Epsteina) zostali odwiedzeni przez Donalda. Jest autorska „rolka’ z tego wydarzenia. Pan premier cały w lansadach, zgięty w „chińskie dziewięć”, witający gości, emanacja kompleksów wobec „zachodu” i „celebry”. Przy okazji suchar o swoim imieniu, taki „proamerykański” i „protrampowski” co oczywiste- kiszka na całego, pomaga Polsce poprawić stosunki z USA. Media „głównego ścieku” zapomniały przy tym dodać, że Amal wspomniała cos o kryzysie przywództwa na zachodzie wynikającym z braku przestrzegania prawa przez czołowych polityków. Po co komu taka uwaga ?
Teraz „powrót do przeszłości (nieprzypadkowy zresztą) lata temu podczas jakiejś wizyty w Gdańsku spotykam polityka. Chwilowo był wtedy na bocznym torze, zajmuje jakieś tam stanowisko w Senacie. Szybko okazuje się, że obaj mamy być gośćmi w lokalnym radio (nie pamietam którym, ale to nie ma jakiegokolwiek znaczenia). Proponuję „podwiozę pana”, jest ok. Jedziemy - gadka szmatka, ale szczera, jak to dzisiaj widzę.
Mój nieoczekiwany pasażer opowiada - lubi grać w piłkę (śmieje się z „borowików”, którzy są zmuszani do gry razem z Marszałkiem Sejmu Maciejem Płażyńskim), winko, cygara, mecz w telewizji obejrzeć, „dolce farniente”, generalnie nie narobić się, to główna zasada. I jeszcze, co ważne, pamiętać despekty jakich się doznało.
Czterdzieści minut jazdy i takiego sobie gadania, ja coś o polskich interesach i priorytetach w stosunkach polsko - niemieckich, a on o tym co wyżej. Dzisiaj on pewno nawet tych kilkudziesięciu minut nie pamięta, przecież to nieistotny szczegół - ja pamiętam. Zgadniecie pewno, z kim spędziłem ten szalony czas ?
No dobra teraz, nie bez związku z powyższym, wracamy do „naszego” dziś.
„Uciekł” do USA Zbigniew Ziobro, skandal. Miał być przywieziony do Polski, w ramach demokratycznych procedur żywcem zaczerpniętych z białorusko - kacapskiego arsenału metod, w bagażniku. „Uciekł”, ale nie uciekł, bo wyjechał legalnie na paszporcie „Nansenowskim” i z wizą amerykańską, której jako przestępca na pewno by nie dostał.
„Uciekł” oskarżany o to co władza sama dzisiaj robi. No ale demokratom wolno „robić”, a faszystom nie wolno i tyle. Teraz usiłują obciążyć za tę „ucieczkę” Tomasza Sakiewicza, a później może Pana Prezydenta RP. Grożą trybunałami, więzieniem, sami zagrożeni długoletnimi wyrokami.
Mówią, że premier standardowo dostał „fuhrrriii” i nieelegancko rzucał k…..mi. Twierdzi się, że chciał rewanżu za „Fundusz Sprawiedliwości”, „prześladowanie” Giertycha, Nowaka, Gawłowskiego, Grodzkiego, posuchę materialną wywołaną ośmioletnimi rządami PiS i odstawieniem od koryta. Nie wyszło bo nominowani przez niego gamonie nie są w stanie niczego dobrze zrobić bo nie potrafią lub nie chcą (oczywiście z wyjątkiem demolowania i dojenia Polski - kolejność dowolna).
Przy okazji pojawiły się medialne pretensje do Agencji Wywiadu. Nie pilnowała „uciekiniera” wystarczająco skutecznie no i zwiał. W swobodnym przekładzie literackim na polski - nasz wywiad miał inwigilować polskiego uchodźcę politycznego, który otrzymał azyl na Węgrzech. Rozumiecie, wywiad jest od śledzenia własnych obywateli, rozumiecie, prawda !!! ???
Przestrzegają prawa „tak jak to prawo rozumieją”, może lepiej „rozumiejo” - dyktatura „ciemniaków” tak to się nazywało kilkadziesiąt lat temu w Polsce Ludowej. Tak jak w PRYlu kiedy I Departament MSW pracował dla dobra socjalistycznej ojczyzny inwigilując polską emigrację, Kościół, sukces gonił sukces. Ginął ksiądz za księdzem, kradli z FOZZ, Bin Ladena prawie złapali w „Ognisku Polskim” w Londynie, a może jeszcze gdzieś indziej.
Jeszcze chwila, a tak jak w latach osiemdziesiątych zaczniemy widywać w polskich Kościołach gości nagrywających kazania nieprawomyślnych księży. Jeszcze chwila, a …nie nie napiszę więcej … żyłem w Polsce Ludowej i niestety wiem czym to pachnie.
Wszystko zmierza w tym kierunku.
Pan Zbigniew Ziobro ani mi brat ani swat. Powiem więcej, irytował mnie często swoim gadaniem ale jak słyszę od Żurka o tym, że „oni przestrzegają prawa”, a on walczy z „barbarzyństwem prawnym” to bierze mnie cholera, bo chcą mieć w więzieniu tylko dla dzikiej satysfakcji i zaspokojenia krwiożerczych instynktów elektoratu, ciężko chorego człowieka i to na podstawie zarzutów z grubsza z odbytu wziętych (nie przepraszam za wulgaryzm).
Powiecie, że gadam głupoty. Może i tak, ale popatrzcie na publicystę Jastruna. Pisze o waleniu w „mordę” albo „mordowaniu”, inaczej niż on myślących, którzy nie maja do tego prawa, bo takie prawo maja tylko „szlachetnie urodzeni” z komunistycznym rodowodem.
Żartowniś i figlarz, prawda !?
Za mniej śmieszną interpretację literackiego cytatu skazano chorą emerytkę, a tu proszę Jastrun dokonał w prosty sposób twórczej zmiany wartości określonych pojęć „lać w mordę „ i „mordować” i nic !
Popatrzcie na ostatnie fizyczne ataki skierowane wobec „Republiki” i jej dziennikarzy, rzekę kłamstw płynąca z prorządowych mediów, panią Grędę twierdzącą, że w służbie zdrowia jest lepiej bo otwiera się „nowe sale wykładowe” (rozumiecie „sale” będą leczyć , wyższa szkoła medycznej jazdy - takiej nie ma na świecie - Polska trendsetterem w nowych technologiach medycznych !!!), a pacjenci są „zadowoleni”. Brednie Żurka, „Pogłosa”, któremu wszystko dosłownie leci z łap (nawet na trzeźwo) i wyrafinowanego intelektualnie „Chełmońskiego” - Szłapki. Nadal będziecie uważać, że błądzę podczas gdy przestępstwo goni przestępstwo i przestępstwem pogania, kiedy permanentne i obrzydliwe kłamstwo urasta w urojeniach „Europejczyków” do poziomu prawdy ?
Przed laty po zamachu 1926 roku sędziwy senator PPS Bolesław Limanowski krzyczał na sali sejmowej do rządzących „…do dymisji, do dymisji…”. Dzisiaj w narzeczu wspomnianych wyżej „Europejczyków” brzmiałoby to nieco inaczej #wy…ć, ale sens pozostaje taki sam.
I już kończąc, stała rubryka „mistrz mowy polskiej” - walka o „pudło” jest nadal zacięta, tym razem o zaszczytny tytuł walczy poseł Szczerba twierdzący, że ktoś tam (może on ?) nie będzie robił „…wody z ucha…” , niewtajemniczonym wyjaśnię, że robi się „…wodę z mózgu…”, może to komuś pomoże „panu posłu" też.
I to by było na tyle.
A i jeszcze uważajcie na siebie 20.05. w Warszawie !!!
PIOTR ŁYSAKOWSKI
W Londynie 15/16/17.05.26
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------













