Przeglądy Częstochowa
"...kamień zadośćuczynienia " red. Piotr Łysakowski specjalnie dla KSD
„Mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą” (1 Kor 1,18).
„Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6,14).
Nie bardzo wiem za co się teraz wziąć ?
Niedawno w Berlinie brutalnie potraktowano grupę Polaków, którzy wraz z Robertem Bąkiewiczem chcieli upamiętnić polskie ofiary II niemieckiego terroru. W życiu widziałem sporo, ale dawno nie widziałem takiej nieuzasadnionej policyjnej agresji. Kopanie, bicie pięściami, szarpanie, ciągnięcie po ziemi – wyraźnie ukierunkowana agresja. Nie wiem czy próba oddania hołdu przez zaniesienie pod „kamień zadośćuczynienia” Krzyża i kwiatów „zasługiwała” na taką reakcję sił porządkowych (gdziekolwiek, by to nie było – no chyba, że w Rosji albo na Białorusi) ? Nie ma tu zresztą szczególnego znaczenia i to, że według rzecznika berlińskiej usprawiedliwiającego chamstwo i zupełnie nieprawdopodobną agresję funkcjonariuszy, grupka polskich emerytów złamała jakieś zakazy (których według konstytucjonalisty Oskara Kidy nie złamała bo ich faktycznie nie było – niżej fragment z tekstu / oświadczenia Pana doktora „… niemiecka narracja o rzekomej „nielegalności” polskiego zgromadzenia rozpada się w pył …pomnik ten znajduje się w otwartej przestrzeni publicznej, która nie jest objęta żadnymi nadzwyczajnymi zakazami ani specjalnymi strefami wyłączonymi z manifestacji. …polska delegacja dopełniła wszelkich starań i formalnie zgłosiła zgromadzenie jako spontaniczne, a policja to zgłoszenie przyjęła … Rozwiązanie takiego zgromadzenia …wymaga zaistnienia skrajnych przesłanek, takich jak bezpośrednie i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Nic takiego nie miało miejsca. …”). Ciekawe jest w tym konkretnym przypadku jeszcze kilka spraw. Zanim zaczęto bić przeprowadzano jakieś telefoniczne „konsultacje”. Z kim i o czym rozmawiano tego nie wiemy, policjanci do pewnego momentu zachowywali się (w miarę) „normalnie”. Eksplozja agresji nastąpiła (można rzec) ni z tego ni z owego, jakby na wyraźne wydane polecenie (skąd i dlaczego ?). Czy nie było tu przypadkiem jakiejś „internacjonalistycznej” inspiracji, bo jaki interes mogli mieć Niemcy, by „lać obcych” obywateli ? Co rozumiem, pisząc to co piszę, spróbujcie sobie Państwo sami wytłumaczyć. Bąkiewicz to przecież jeden z „wrogów” obecnej władzy. Kolejna kwestia to reakcje „polskich elit”. „Zasłużyli” sobie, „dobrze im tak”, „kto sieje wiatr ten…”, za mało „dostali”, po co tam „łazili”, „prowokacje Bąkiewicza”, to „żadni emeryci” tylko „zadymiarze”, „tandetne przedstawienie” – to posłowie, „inteligenci” i zwykli „zjadacze chleba” tęskniący najwyraźniej za zdechłą komuną – 0 empatii dla potraktowanych po „europejsku” ludzi, którzy de facto NIC nie zrobili. Na to wszystko nakłada się wznowiona (może właśnie dzięki Bąkiewiczowi i jego „chuliganom”), ale bardzo słabo rezonująca w sferze publicznej Niemiec dyskusja o odszkodowaniach dla polskich ofiar okupacji i ich upamiętnieniu (o reparacjach ani mru, mru !!!), a także brak jakiejkolwiek, głębszej, reakcji polskich władz na berliński skandal (patrz wyżej). Zobaczymy jak to wszystko będzie się rozwijało. Czy tak jak zwykle, pogadają, pogadają i … płyńcie frajerzy, poczekamy aż reszta ofiar umrze sobie spokojnie (przy obecnym stanie służby zdrowia w Polsce nastąpi to prędzej niż później – patrz niże), czy może będą wreszcie jakieś konkrety ? Na brak tychże zwraca nawet uwagę Deutsche Welle „…Miały być pieniądze i humanitarny gest, ale miesiące mijają, a decyzji nadal nie ma. Byli więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych i ofiary pracy przymusowej apelują do Berlina o wsparcie, którego mogą już nie doczekać…” (2.07.26). Tak więc trudno być przesadnym optymistą, wygląda na to, że Polaczkom wystarczy zbeszczeszczenie Krzyża i kolejne bajery o „Domu Polskim”, w którego tworzenie angażowali się wszyscy tylko nie polscy znawcy problematyki. I znowu piszę to z prawdziwą troską o dobre polsko niemieckie stosunki i działania dobrych ludzi po stronie niemieckiej (Florian Mausbach). Możesz sobie pisać „…na Berdyczów…”, wycedzi przez zęby życzliwy polski „Europejczyk” ! I jeszcze jedno (będzie to standardowe pytanie, powtarzane już dziesiątki razy), chciałbym zobaczyć taką samą interwencję aryjczyków z Berlina (szczególnie tego sprawnego i aktywnego blondynka, kilka razy, kopiącego człowieka leżącego na ziemi) wobec podobnej demonstracji wyznawców Islamu (alternatywnie Judaizmu).
Teraz trochę na wschód. Miejsce kaźni polskich profesorów we Lwowie (początek lipca 1941) - Wzgórza Wuleckie. Zamordowani przez Niemców, najprawdopodobniej przy udziale i na podstawie sformułowanych przez Ukraińców list proskrypcyjnych. Dziś to „Park Studencki” od północnego zachodu mamy ulicę „Generała Czuprynki”, od północy „bohaterów UPA”, od północnego wschodu „Stepana Bandery”. Jasne, że piszę o tym w ścisłym związku z aktualnym konfliktem wynikającym z kolejnych decyzji Zełenskiego i reakcją na te Prezydenta Karola Nawrockiego. Piszę jednak też i dlatego, że wymienione wyżej nazwy ulic zostały nadane niewątpliwie już dawno i znajdując się obok miejsca niebywałej wręcz tragedii polskich intelektualistów (przypomnijmy choćby tylko nazwiska Boya i Bartla, Ruffów, Łomnickiego, Renckiego, który umknął śmierci z rąk Sowietów po to by zginąć w kilka dni później z rąk Niemców i Ukraińców, a było ich dużo więcej tych znaczących dla naszego kraju, jego osiągnięć i prestiżu) i NIKT w Polsce nie reagował na te dzikie wyczyny. Podobnych afrontów ze strony ukraińskiej było i jest zresztą dużo więcej. A My co ? My nic milczymy i dajemy się bić „po pysku” i finansujemy banderowskie wyczyny artystyczne (nie tylko te zresztą). Teraz dopiero za sprawą Prezydenta jest reakcja, sabotowana przez pożytecznych idiotów, a może świadomych (i przy okazji nienawidzących głowy Państwa Polskiego) tego co robią Europejczyków, którzy szukają równowagi między potwornościami „Wołynia” i polską reakcją bredząc coś o tym, że Polacy też „…nabijali dzieci na widły…”, no i przecież „Akcja Wisła” – jakby między „Wołyniem” a „Wisłą” była jakakolwiek symetria. Tak to są ci sami którzy kpili z „emerytów Bąkiewicza” poniewieranych prze niemieckich „stróżów prawa”. Kiedyś rozmawiałem z byłym wysokim polskim dyplomatą pełniącym swoją misję w Moskwie. W trakcie rozmowy zeszło na wojnę kacapsko – ukraińską. Na wyrażone przeze mnie zdziwienie w jakiejś kwestii … powiedział „…a co ty myślisz , że oni różnią się czymkolwiek od Rosjan ? Nie, są tacy sami, a może nawet gorsi…”. Piszę o tym z głęboką troską i jako człowiek, który włożył parę lat temu sporo wysiłku w to, by budować polsko – ukraińskie porozumienia (na marginesie, warto zauważyć, że te moje wysiłki zostały „uwalone” przez „Europejczyków” właśnie i nieudolność, zwykłą głupotę i niechęć do „roboty” wysokopostawionych urzędników państwa polskiego, którym „to” wtedy „zwisało i powiewało”, a mogli zrobić dosłownie wszystko, by jednym słowem uruchomić procesy, które dziś dawałyby jakąś szansę na polsko – ukraiński dialog – mogli ale nic nie zrobili). Słyszę teraz głosy, „gdyby nie Ukraińcy to” … , przecież „oni walczą za Nas…”. Ktoś tam nawet wykrzykuje „…polscy żołnierze na Ukrainę…” (to akurat ten, który swoich synów ma gdzieś daleko do Polski), „wszystko wina Nawrockiego…” !!! I ani słowa o tym, że gdyby nie Polska Ukraina nie przetrwałaby pierwszych tygodni najazdu Hunów. I ani słowa o tym, że oni jednak głównie walczą „…za siebie i o siebie…” , a nie o „Nas”. O „Nas” niejako przy okazji i ze względu na taką a nie inną geografię, a nie z miłości. Dla każdego powinno to być jasne – jak widać nie jest „…bo Nawrocki…”. Na przykłady skrajnej nielojalności ze strony Ukrainy zasadniczo nie ma reakcji „…bo Nawrocki…” (na marginesie jest sprawa „otrucia” Karola Nawrockiego w trakcie kampanii wyborczej – postaram się następnym razem do niej odnieść). Nie pamięta się o tym, że jeden z ukraińskich ministrów (już nie pamiętam który ?) niedawno otwarcie mówił o tym, że Polska to będzie, wkrótce, największy konkurent Ukrainy i wspominał coś o jakichś pretensjach terytorialnych (później to dementował) wobec Naszego kraju. A przecież AK to „kolaboranci Hitlera” (masowo mordowali Żydów), by w chwilę potem alogicznie meldować, że AK i UPA to w zasadzie jedno. Polska, na dodatek, okupowała Ukrainę (której nie było), więc wymordowanie Polaków na Wołyniu było słuszną odpłatą za tę okupację - czytam w ukraińskich postach na „X”. Ukraiński wojskowy grozi Polsce atakami dronów … . Potrzeba jeszcze komuś dowodów na „polską podłość” ? Dziś wydaje się to wszystko węzłem gordyjskim. Taki węzeł może rozwiązać tylko, no wiecie jak i kto (nie będzie to na pewno „Karol Macedoński”) i kiedy się na „to” zdecyduje ? Czekamy na takiego polityka wizjonera (to on może być zwycięzcą dla Nas i dla nich), czekamy na ekshumacje i godny pochówek niewinnych istotek i starców z Wołynia.
Teraz już do „domu” do Warszawy – afera ViP Room, „szpital śmierci”. Arogancki chłopaczek który zajumał więcej niż „dużą banieczkę”. Dlaczego zadumał ? Bo mógł, bo miał partyjną ochronę i „europejskie” przyzwolenie i co mu kto zrobi – skoczyć mu (póki co) mogą. Przecież część oddał i w ogóle to Heros robił więcej niż ktokolwiek by zrobił i „pchał Polskie na nowe tory”, nie czepiajcie się, a że był równocześnie w telewizji, radio i na dyżurze (ewentualnie na posiedzeniu Rady dzielnicy) to po prostu efekt tego, że faktycznie to „nadczłowiek” i dar bilokacji posiada. Ofiary, fałszowane akty zgonu, tomografia robiona umarłym, ćwiczenia na „fantomach” i obszczane (pardon izwinitie druzja) zwłoki, prawdopodobny handel tymi zwłokami, kręcenie filmów prosektorium, kogo to obchodzi ? System winien nie jakiś gagatek, którego nikt dzisiaj nie zna, no bo skąd ma znać !? Ale zaraz, zaraz jest ktoś kto na to wszystko zwracał uwagę i zna tego pracowitego młodziana. Jest ! Lekarz, pułkownik, twardy gość, któremu się ulało. Wcześniej nikt nie chciał go słuchać, i w końcu powiedział jak było i skąd to wszystko. Kto widział tę wypowiedź Pana doktora, widział też jakie to musiało być dla tego człowieka trudne. Widział że pojawiła się obawa o życie najbliższych,. Powiedział co powiedział i wywalono go z roboty - … no i w końcu mamy winnego ! Nie, nie synka który buchnął niewyobrażalną kasę i prawdopodobnie mógł przyczynić się do kilku tragedii ! Jeśli tego się spodziewaliście to jesteście w błędzie (grubym bardzo dodajmy). Pan Premier już wie i mówi, że świadek „…jest niewiarygodny…” ! Który świadek ? No ten z oficerskimi szlifami przecież, któżby inny, przecież nie syn prokuratorki (nie lubię tej wersji, ale niech będzie). Oszalały koń też wierzga na wszystkie strony i oskarża doktora. Uaktywnia się (niebywała wręcz szybkość reakcji) prokuratura. Przesłuchać, rozstrzelać (pardon tu się nieco rozpędziłem – to jeszcze nie ten czas ale i z tym damy sobie kiedyś radę), pozbawić wiarygodności bo nie chce odpowiadać na pytania. Nikt przecież nie wie, że ma zeznawać bez możliwości udziału obrońcy, kogo zresztą to obchodzi ? Nagadał ten doktor Jędrzejewski głupot to niech teraz pije piwko, którego nawarzył. Pewno lubi alkohol pomożemy Mu w ViP Roomie, a zasadniczo to i tak wina systemu (nie „Bobasa”, „Tęczowego” & przyjaciół) ! Z jednej strony system winny, a z drugiej Państwa (i Jego reakcji) nie ma, może ktoś się wreszcie zdecyduje – idą w zaparte, by zatrzeć ślady, a generalnie (bo i takie głosy słyszę) to i tak wszystko „…wina Kaczora…” i doktora ! A było tak spokojnie i wszystko przez jedną głupią deklarację radnego !
Ciekawe jak to jeszcze długo potrwa ?
Panie Doktorze niech się Pan trzyma ! ![]()
3.07.26 Warszawa
Piotr ŁYSAKOWSKI. ---- ilustracja za Wikipedia, Pietro da Cortona, w.XVII
***********************************************************************************************************************












