Publicystyka

"Pod butem albo na gardle" - red. Miroosław Kokoszkiewicz [za portalem PN ]

Pod butem albo na gardle
W czerwcu 2003 roku w referendum akcesyjnym zagłosowałem przeciwko przystąpieniu Polski do UE, choć nie miałem wątpliwości, że większość Polaków popiera akcesję. Pamiętam, że wielkim problemem dla piewców UE oraz wszystkich agitatorów, naganiaczy i stręczycieli nie był łatwy do przewidzenia wynik tego referendum, ale odpowiednio wysoka frekwencja, która musiała przekroczyć 50 proc. I właśnie dlatego głosowanie rozciągnięto na dwa dni, a wcześniej, w polskiej ambasadzie w Brukseli 200 osobowa delegacja przedstawicieli polskich mediów i samorządów wysłuchiwała wskazówek oraz wytycznych komisarza ds. rozszerzenia, Niemca, Guentera Verheugena. On również odczuwał niepokój, co do frekwencji i z dzisiejszej perspektywy uważam, że bał się, że polska rybka zerwie się z niemieckiego haczyka. Jak pamiętamy rzutem na taśmę udało się przekroczyć próg 50 proc., a niemal 80 proc. Polaków zagłosowało na „tak”.
Dlaczego zagłosowałem na „nie”? Przeraziła mnie lawina propagandy zasypująca Polaków tonami unijnego lukru i cukru pudru lansująca wizję przyszłości, która bardziej przypominała biblijny Eden niż cokolwiek, co miałoby związek rzeczywistością. Polski świat medialny w tamtym czasie wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, ponieważ całkowicie dominował tylko jeden obowiązujący przekaz. Szukając odmiennych opinii i głosów otrzeźwienia nie można było wówczas ot tak sobie pójść do kiosku po „Warszawską Gazetę”. I właśnie dlatego stałem się wtedy wiernym słuchaczem „oszołomów” z Radia Maryja gdzie gościły osoby, które nie miały prawa wstępu do „wiodących mediów”.
Musiałem zacząć od tego historycznego wstępu, ponieważ po 16 latach od naszej akcesji do UE z całym przekonaniem mogę dzisiaj powiedzieć, że dzieje się dzisiaj dokładnie to, co przewidywały i zapowiadały „oszołomy” z Radia Maryja. Zapowiadany i wyśmiewany przez „elity” III RP zamach na naszą suwerenność stał się faktem. Śmiało można to porównać do procesu gotowania żaby. Skoro udało się już umieścić ją w garnku to nie wzbudzając niepokoju żabę trzeba zanurzyć w przyjaznej dla niej zimnej wodzie i dopiero później stopniowo i ostrożnie podnosić temperaturę, z którą będzie się oswajała. Chodzi o to, żeby żaba jak najpóźniej zorientowała się, że jest już ugotowana. Z nami czyniono podobnie. Zaczęło się od drobnych niemieckich połajanek i paternalistycznego pouczania zaś dzisiaj już po zdjęciu białych rękawiczek i zakasaniu rękawów Niemcy zabrali się na ostro do wcielania w życie planu ostatecznego. Pamiętajmy, że niepodległości nie traci się z dnia na dzień lub po miesiącu czy roku jakiejś ostrej obróbki politycznej - oczywiście z wyjątkiem wojen. Nawet proces rozbiorów Polski rozłożony był na ponad 20 lat i zaręczam, że cale rzesze Polaków nie zdawały sobie wówczas sprawy, że gotowani byli jak ta przysłowiowa żaba. I właśnie dlatego my Polacy w historycznej pamięci mamy zakodowaną przestrogę mówiącą jak to się zwykle zaczyna, a dzisiaj występujemy w obronie suwerenności nie tylko swojej, ale także innych europejskich państw.
Nie będzie przesadą jeżeli napiszę, że dzisiaj w Europie mamy do czynienia z najgroźniejszą sytuacją od czasu drugiej wojny światowej. Niemcy tym razem podjęli próbę podbicia Starego Kontynentu nie poprzez barbarzyńskie użycie siły militarnej i masowe ludobójstwo, ale realizując zmodyfikowaną na własną modłę wizję włoskiego komunisty, Altiero Spinellego. To jego imieniem nazwany został jeden z głównych budynków UE. Wszystko bowiem zmierza do końcowego etapu budowy totalitarnego państwa federalnego, którym dyrygowały będą Niemcy. Warto przypomnieć, że w Parlamencie Europejskim od 2010 roku istnieje i działa „Grupa Spinelli” założona przez takich niemieckich lewackich aktywistów jak Daniel Cohn-Bendit i Joschka Fischer. W tej grupie działają także europosłanki z Polski, Danuta Hübner i Róża Gräfin von Thun und Hohenstein. Oprócz nich do grupy należy także wierny piesek Georga Sorosa, prof. Paweł Świeboda, wicedyrektor Europejskiego Ośrodka Strategii Politycznej (EOSP)
Wbrew pozorom piszę ten dzisiejszy tekst w nastroju raczej optymistycznym, ponieważ zawetowanie unijnego budżetu może okazać się bardzo skutecznym sposobem na odparcie bezpardonowego i długo przygotowywanego niemieckiego szturmu. Trzeba znowu podkreślić, że szturmu nie tylko na Polskę i Węgry, ale na całą Europę, której większość państw gotowana była o wiele dłużej niż my i najwidoczniej pogodziła z niemieckim dyktatem i ich odwieczną żądzą hegemonii. Jak mówił Winston Churchill: „Niemców ma się albo pod butem, albo na gardle”. Do dziś w tej kwestii nic się nie zmieniło mimo morza niemieckich zbrodni, zniszczeń i krzywd, jakie Niemcy wyrządzili narodom Europy. Okazuje się, że normalne dobrosąsiedzkie współistnienie z państwem niemieckim w jakiejś dłuższej perspektywie nie jest możliwe i to nie jest odkrycie dnia dzisiejszego.
Gdyby Polsce i Węgrom udało się odeprzeć ten obecny niemiecki atak, byłoby to zwycięstwo w wielkiej bitwie, choć nie wszyscy zdają sobie jeszcze z tego sprawę. Podobnie jak nie wszyscy zdaja sobie sprawę z tego, że szantaż pod tytułem „pieniądze za praworządność” oparty jest na wyjątkowo bezczelnych oszustwach, a organizatorem tej prymitywnej gry w trzy karty dla naiwnych jest Berlin. Daruję sobie dzisiaj szczegóły, ponieważ istotę tego wielkiego niemieckiego geszeftu łamiącego traktaty szeroko i niejednokrotnie opisywaliśmy w „Warszawskiej Gazecie”. W skrócie realizacja tego planu to brutalny zamach na demokrację i przekazanie Berlinowi wszystkich sznurków, za które mógłby dowolnie pociągać utrwalając posłuszne mu rządy i zmieniając władze w państwach sprzeciwiających się totalnej politycznej i gospodarczej hegemonii Niemiec. Wybory w Polsce, parlament i rząd byłyby tylko żałosnymi atrapami bez możliwości samodzielnego podejmowania jakichkolwiek ważnych decyzji, ponieważ cała rzeczywista władza trafiłaby w łapy kryjącego się pod płaszczykiem Brukseli, Berlina.
Jak wiemy państwa członkowskie UE kolejno sprawują prezydencje trwające sześć miesięcy. Jasno z tego wynika, że po zakończeniu prezydencji na kolejną czeka się kilkanaście lat. My po prezydencji z 2011 roku następną obejmiemy dopiero w 2025 roku. Jak więc widzimy Niemcy długo czekali i wymyślili sobie, że najlepszą okazją do decydującego ataku będzie kończąca 31 grudnia 2020 roku ich prezydencja w UE. Wydawało się im, że dokładnie wszystko sobie przygotowali i zaplanowali. Sprzymierzeńcem okazała się także pandemia, która wywołała dodatkowy bardzo przydatny z ich punktu widzenia i interesów niepokój oraz zamęt, który jeszcze bardziej zamazał prawdziwe intencje Niemiec. Ponadto pozwolił na wyciągnięcie do wygłodzonych państw członkowskich wielkiej marchewki w postaci obietnic szybkiej i pokaźnej finansowej pomocy związanej z pandemią w zamian za grzeczne, posłuszne, a przede wszystkim szybkie przyklepanie nowego narzędzia, „pieniądze za praworządność”.
I teraz najwyższy czas na powiązanie okresu niemieckiej prezydencji z ostatnimi wydarzeniami w Polsce, gdyż chyba nikt jeszcze tego nie zrobił. To nie przypadek, że właśnie w tym czasie nasiliły się akcje, których celem było wywołanie w Polsce wielkiego chaosu i zamieszania. Z zaplanowanym zamachem na niepokorną Polskę trzeba również ściśle powiązać nagłą wymianę niemieckiego ambasadora, na doświadczonego specjalistę ze służb specjalnych z hitlerowskim rodowodem. Stało się to tuż przed objęciem przez Niemcy prezydencji. Polsce udało się opóźnić tę wymianę ambasadorów o trzy miesiące, co na pewno utrudniło Niemcom perfekcyjną realizacje planu wymierzonego w Polskę. Nasz tygodnik również od samego początku informował skąd wyrastają nogi nowemu niemieckiemu ambasadorowi. Wyznaczony zapewne na koordynatora akcji z terytorium Polski, ambasador Arndt Freytag von Loringhoven na punk dowodzenia w Warszawie mógł dotrzeć dopiero we wrześniu, czyli w trzecim miesiącu niemieckiej agresywnej prezydencji.
Wywołanie w Polsce wielkiego chaosu oraz akcje propagandowe i dezinformacyjne żywcem wzięte z opisów francuskiego speca od służb, Vladimira Volkoffa, miały uderzyć w polski rząd tak, aby osłabić jego determinację w kwestii zawetowania budżetu. Zauważmy również, że ostatnie zamieszki i lewackie rozróby firmowane przez Martę Lempart i Klementynę Suchanow pod szyldem „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet” wsparły takie potęgi jak mBank kontrolowany przez niemiecki Commerzbank oraz gigant przemysłowy Siemens. Dla nas Polaków nigdy nie powinny być obojętne hitlerowskie korzenie ambasadora Niemiec w Warszawie. Tak samo powinniśmy pamiętać o tym, że Commerzbank wiernie służył Hitlerowi i III Rzeszy podobnie jak koncern Siemens, który nie tylko projektował i wyposażał obozy zagłady w krematoria, ale uczestniczył także w grabieży urządzeń przemysłowych i maszyn z terenów Polski. W ujawnionym przez portal wPolityce.pl e-mailu pani prezes Siemens na Polskę pisała: „Wspieramy postawy obywatelskie, szanujemy więc decyzję tych z Was – zarówno kobiet, jak mężczyzn – którzy decydują się wziąć udział w jutrzejszym strajku. Zastanawialiśmy się, jak jako pracodawca podejść do tego tematu, zdając sobie sprawę, że ogólnopolskie protesty mogą nie być jednorazowe. Zdecydowaliśmy, że dla tych z Was, którzy podejmują decyzję o uczestnictwie w jutrzejszym strajku, nieobecność tego dnia w pracy będzie nieobecnością usprawiedliwioną. […] Obecna dyskusja obywatelska toczy się niestety w potwornie trudnym społecznie i zdrowotnie okresie pandemii. Dlatego zalecamy również, byście ze względów bezpieczeństwa i solidarności zresztą pracowników korzystali z możliwości pracy z domu i nie pojawiali się w biurach przez kolejnych 10 dni”. W skrócie można powiedzieć, że prezes Simensa skierowała do polskich pracowników taki przekaz: Idźcie na antyrządową zadymę, ale przez dziesięć dni nie wracajcie do firmy, bo zarazicie koleżanki i kolegów, którzy pracują na potęgę Niemiec. Przez ten czas zarażajcie swoje własne dzieci, żony, mężów, babcie i dziadków. Nie brakuje polskich przedsiębiorców działających w Niemczech, ale zaręczam, że żadnemu z nich nie przyszło by nawet do głowy buntowanie niemieckich pracowników przeciwko legalnemu rządowi w Berlinie. Między innymi także i tym różnimy się od butnych i bezczelnych szkopów.
Tak w rzeczywistości wyglądają działanie „wybitnych niemieckich specjalistów od praworządności”, którzy jaszcze przed akcesją Polski do UE zadbali, aby to „partnerstwo” z „polskimi przyjaciółmi” było skrajnie asymetryczne zaś wszelkie rozmowy z Polską odbywały się z pozycji nauczyciela, a nie partnera. A może o praworządności powinniśmy zacząć rozmawiać z Niemcami dopiero wtedy, kiedy wypłacą nam należne na mocy międzynarodowego prawa reparacje wojenne?
Na koniec zacytuję Szewacha Weissa. Jego wypowiedziane w 2013 roku słowa nic nie straciły na aktualności i bardzo dużo mówią nam o „naszych niemieckich przyjaciołach”, którzy cynicznie udają, że troszczą się o nas i chcą nam przychylić demokratycznego o praworządnego nieba.
„Niemcy szukają wspólników do winy. I toczy się to już długie lata. To, co noszą na sobie jako naród, to jest taka hańba, taki ciężar, że kompletnie nie dają sobie z tym duchowo rady. I nie daje sobie z tym rady już kolejne pokolenie. To urodzone już po wojnie”.
„Szokujące jest to, że Niemcy kiedyś użyli Polski jako miejsca zagłady, a dziś, nadal, używają jej jako jakiegoś usprawiedliwienia dla swoich win. Używają Polski jako wielkiego, „ale”. Sugerują, że co prawda Niemcy mają swoje winy, „ale” inni byli tacy jak my albo i gorsi. I sugerują to Polsce. Nie Norwegii, która miała Quislinga, nie Słowacji z Tiso, nie Łotwie, Litwie czy Chorwacji, gdzie sami wymordowali swoich Żydów”.
Powtórzę jeszcze raz za Churchillem: „Niemców ma się albo pod butem, albo na gardle”.
 
od KSD - udiostępniamy za portalem Polska Niepodległa i Fb:
Artykuł ukazał się w ogólnopolskim tygodniu „Warszawska Gazeta”

decyzja o ludobójstwie Polaków - 6543 Katynie"

od red. KSD:

przypadkowo, dziś, natrafił ktośz nas, z KSD, na wspomnienie o dr inż. Stanisławie Zdrojewskim, niemal zapomnianym poszukiwaczu Prawdy o ludobójstwie na Polakach, dokonywanym latami przez NKWD...ten tekst wydał się nam tak ważny, że przypominamy, by upowszechniać. Jest w internecie, ale trudno go wyszukać...

[red.ATP]

publikowane w :kresowe Stanice"images

 

 

5 marca 1940 r. Stalin podpisał decyzję o Zbrodni Katyńskiej

Mord na polskiej inteligencji

W niedzielę, 5 marca minęła 60 rocznica ratyfikowania przez Biuro Poli- tyczne Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej bolszewików oraz imiennie przez Stalina decyzji o wymordowaniu kwiatu inteligencji polskiej, najbar- dziej wartościowych ludzi polskiej kultury, tradycji i dziedzictwa narodowego w PIĘCIU „Katyniach”. Wliczając dublerów, zmienników, przekazanych na inne pola zbrodni – chodziło o wymordowanie łącznie 23.700 jeńców spec obo- zów w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku oraz Polaków więzionych przez NKWD w Mińsku i w Kijowie.


KRESOWE STANICE

 

Decyzja zapadła wcześniej

Decyzję o zbrodni Sta- lin podjął wraz z Berią i Mierkułowem już wcze-śniej, tj. 20 lutego 1940 r. W tym samym dniu pod- stawy i założenia tech- niczne mordu były refe- rowane na III Konferencji Metodycznej Gęstapo - NKWD w Zakopanem w willach „Tadeusz” i „Telimena”. Na trwającąsześć tygodni konferencjęzaproszono przedstawicie- li wywiadów (wiadomo o „dziennikarzach” an- gielskich). Świat wiedziałwięc o ludobójczych pla- nach dwu agresorów, ale nikt nie zaprotestował.

„Dyrektywę spustową zbrodni” zainicjowano pi- smem Soprunienki (szefa Zarządu NKWD do spraw Jeńców Wojennych). Sta- lin wykorzystał tu i „prze- kręcił wolę” Zarządu,

gdyż pismo precyzowało w istocie... wolę zwolnienia z obozów polskich oficerów niższych stopni w rezerwie, lub starszych wiekiem na emeryturze,

Krytycznego dnia, 20 lutego 1940 r. stało się jednak inaczej, niż pisał Sopru- nienko. Na jego piśmie mamy odręczną notatkę Berii: „tow. tow. Mierkułow i So- prunienko - porozumiecie się ze mną”. Należy wnioskować, że pismo było przygo- towywane na inaugurację III Konferencji w Zakopanem. Dopiero zreferowanie sprawy „zwolnienia na wsze czasy do grobów polskich oficerów”, uzyskanie aplauzu gestapo i zapoznanie „angielskich dziennikarzy” ośmieliło Stalina. Wie- czorem 20 lutego, gdy znane były pierwsze reakcje Zachodu, Wsiewołod Mierku-łow skierował do Soprunienki słynną „Dyrektywę 64b”, sprowadzającą się w isto- cie do „ani jednego kroku wstecz dla polskiego jeńca, przy procedurach trybu spec-katyńskiego”.

10 dni trwały prace nad ostatecznym szlifem organizacyjnym zbrodni. W ulubionym przez Stalina „dekadowym terminie” ostateczną decyzję zreferowa- no wstępnie 2 marca 1940 r. na faktycznym posiedzeniu KC WKP(b), ale ratyfi- kowano i podpisano trzy dni później...

Pod koniec obrad konferencji w Zakopanem, mając już „milczącązgodę” świata, rozpoczęto mord Polaków

To bezprecedensowe oficjalne ludobójstwo sowieckie miało oczywiście swąwieloletnią i złożoną genezę, ale też i wielkie znaczenie dla przyszłości świata. Od- tąd po cichu, „specjalnym trybem”, z przyczyn czysto rasistowskich – państwo „robotników i chłopów” zabijało i eksterminowało inteligencję wielu narodów. Z 212 ludów, które utworzyły Związek Sowiecki, po 1980 roku doliczyć się można zaledwie 87...

Z wielu narodów wybito więc nie tylko inteligencję, ale „wszystkie dusze” (jak to obrazowo odnotowują dokumenty). Zniknęli całkowicie, w 100 proc. Wytępieni – Basmacze, Czukcze, Szuwasze, Tatarzy z wyspy Rodos, Kałmucy Kamczatcy, itp., itd. Zaraźliwą politykę cichego ludobójstwa zaczęły uprawiać władze innych demoludów. Jeszcze i dzisiaj, w 2000 roku można wskazać państwa, które upra- wiają ten zbrodniczy proceder!

Co kryje „Papka nr 13”

Plony III Konferencji Gestapo – NKWD w Zakopanem, „przyjęte do wiadomo-ści” przez mocarstwa świata i zatwierdzone formalnie przez najwyższe władze so- wieckie, tj. przez Biuro Polityczne Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bol- szewików (wkrótce już Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego – KPZR), mają jeszcze inny aspekt Golgoty Wschodu. Tu już nie chodzi tylko o mord naj- wybitniejszych Polaków, kwiatu polskiej inteligencji i tradycji, tu chodzi o całko- witą likwidację Narodu Polskiego.

Ujawnione niedawno materiały podają zawartość innych (prócz „katyńskich”) dokumentów ze słynnej „Papki nr 13” – czyli uchwał KC WKP(b) z 2 marca (za-

KRESOWE STANICE 7

twierdzonych 5 marca) 1940 r. Chodzi tu o masową deportację Polaków 13 kwiet- nia 1940 r. Pierwsza deportacja (10 lutego 1940 r.) była w myśl sowieckiego prawa akcją nielegalną (podjętą tylko przez KC republik na mocy „ustnej dyrektywy”), a dopiero gdy Stalin nabrał pewności, że nikt z możnych świata nie przeciwstawi się ludobójstwu Polaków, w uchwale nr P 13/114, sygnowanej jego osobistym podpisem, pojawiło się:

– 2a) „przeprowadzić do 15 kwietnia br. deportacje do rejonów Kazachskiej SRR na okres 10 lat wszystkich rodzin represjonowanych i znajdujących sięw obozach dla jeńców wojennych byłych oficerów armii polskiej, policjantów, służby więziennej, żandarmów, wywiadowców, byłych właścicieli ziemskich, fa- brykantów i wysokich urzędników byłego aparatu państwowego, w liczbie 22-25 tys. rodzin. Najbardziej zajadłych z członków rodzin podlegających deportacji aresztować i przygotować ich sprawy do rozpatrzenia przez kolegium OSO”. (...)

„Uciekinierów z byłej Polski, nieprzyjętych przez władze niemieckie, w terminie miesiąca odesłać z zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi do pół- nocnych rejonów Związku Sowieckiego celem wykorzystania ich do wyrębu lasów i w innych pracach”.

Decyzje Stalina wyrażone w „protokóle – Papce nr 13” łączą na trwałe sprawędeportacji Polaków z Kresów Wschodnich ze Zbrodnią Katyńską. Dlatego też te- mu okresowi Golgoty Wschodu patronuje Matka Boska Kozielska Zwycięska, ko- ronowana 8 czerwca 1997 r. przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

Pierwszy naród rozstrzelany

Dlaczego Polacy ze swą wielowiekową Golgotą Wschodu byli pierwszymi ofiarami czerwonego i brunatnego totalitaryzmu?

Przez wiele lat snuliśmy tylko domysły, by odpowiedzieć na to kluczowe dla przyszłości Polski pytanie. Wśród historyków panowało przeświadczenie, że cho- dziło o „zemstę za rok 1920”. Jednak Sowiety, które na co dzień realizowały „Ka- techizm rewolucjonisty” Bakunina, nie kierowały się nigdy w działaniach strate- gicznych takim odruchem jak zemsta... Prawda jest bardziej okrutna i złożona.

W roku 1920 przez Cud nad Wisłą powstrzymaliśmy rozlanie się fali bolszewi- zmu, uniemożliwiając połączenie bolszewików z prosowiecką rewolucją w Berli- nie, przygotowywaną przez Trockiego. Po przegranej wojnie komuniści Mar- chlewski i Kon przeforsowali w Kominternie i w Lidze Narodów proklamowanie na Białorusi i Ukrainie polskich obwodów – Dzierżyńszczyzny i Marchlewszczy- zny. Umożliwiało to poprzez aklamację w Lidze Narodów „niepodległej” Białorusi i Ukrainy – uzyskanie przez nie istniejące jeszcze i nie uznawane Sowiety – ofi- cjalnych wpływów na losy Europy.

Ponad 90 tys. Polaków skupionych w polskich obwodach otrzymało niebywałąjak na Sowiety autonomię. Uruchomiono szkoły, uczelnie, gazety, teatr, sądy, od- działy wojskowe z oficjalnym, urzędowym językiem polskim. Nawet polscy poli- trucy w tych obwodach byli przeciwni wynaradawianiu i masowej kolektywizacji.

8 KRESOWE STANICE

Dlatego Stalin postanowił sięgnąć po represje i terror. Wskutek procedur zgodnych z sowieckim prawem, ludność obwodów, wysyłana do łagrów i mordowana po więzieniach, gwałtownie stopniała. Likwidacja w latach 1933-1938 polskich ob- wodów, pogłębiona delegalizacją przez Komintern Komunistycznej Partii Polski, brak reakcji ówczesnych rządów Polski, spowodowała bezceremonialność Stalina i zrażenie się na lata do „polskich możliwości”.

Tak więc, już od 1937 r. Polacy stali się pierwszym narodem prześladowanym i wyniszczonym w Sowietach z powodów narodowościowych. Skala eksterminacji Polaków była nieporównywalnie większa od ówczesnego holocaustu żydowskiego. Przeglądając ówczesne dokumenty pochodzące z Białorusi czy z Ukrainy, widzi się wyraźnie, że Bermanowi, Canawie lub Chruszczowowi do wydania rozkazu rozstrzelania wystarczał sam fakt urodzenia się ofiary w Polsce, kontaktowania sięz kimś bliskim w Polsce. Osoba ta stawała się agentem zbrodniczej POW i podle- gała rozstrzelaniu. Podejmując kilka lat później decyzję o mordzie najbardziej wi- talnych sił Narodu Polskiego, Stalin i inni towarzysze mieli już głęboko zakodo- waną „sprawiedliwą rację i wolę sowieckiego społeczeństwa”.

Wybaczamy, ale pamiętamy

Z tej ponurej lekcji prawdy historycznej wynika dla nas, współczesnych, jak nigdy dotąd przeświadczenie, że:

1. Tych ofiar 10 milionów Polaków, którzy na przestrzeni wieków oddali sweżycie w Golgocie Wschodu, w tym blisko 9 milionów, którzy zginęli, byśmy obec- nie nie żyli w „Bolszewickiej Republice Polski” – ZAPOMNIEĆ NIGDY NIE MOŻEMY, bo koło historii zmiażdży w przyszłości nasze wnuki...

2. Jako katolicy WYBACZAMY naszym oprawcom, katom naszych ojców, ka- tom naszej Ojczyzny. Ale wybaczyć nie oznacza zapomnieć... Wręcz przeciwnie, musimy na co dzień, a nie tylko od święta dążyć do poznania prawdy o naszej przeszłości i przekazywać płynące stamtąd wnioski MŁODZIEŻY Na wysiłkach w tym zakresie – oszczędzać NIE MOŻNA.

Aby Polska była Polską w zjednoczonej Europie – racz dopomóc Panie...

ks. Zdzisław J. Peszkowski dr inż. Stanisław Z. Zdrojewski

KRESOWE STANICE 9

Edukacja: 2 lata Muzeum II Wojny Światowej. Relacja Iwony Flisikowskiej

Urodziny Muzeum II Wojny Światowej z zaproszeniem!

         Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, 6 kwietnia br., obchodziło  swoje drugie urodziny. Z tej okazji, w czasie uroczystego koncertu, miało miejsce wręczenie Medali 100- lecia Odzyskania Niepodległości. Medal został ustanowiony na pamiątkę odrodzenia Polski a przeznaczony dla osób, które swoją pracą i zaangażowaniem, rozsławiają dobre imię ojczyzny w świecie.  W imieniu Premiera Mateusza Morawieckiego, szczególnie zasłużonym pracownikom Muzeum, medale wręczył wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin.

         W tym roku mija 80 lat od brutalnej napaści Niemców na Polskę i obrony Ojczyzny w tym bohaterskiej walki polskich żołnierzy na Westerplatte. 

         Niezwykłym miejscem upamiętniającym koszmar wojny i heroiczną walkę o wolność i godność Polaków jest Muzeum II Wojny Światowej. Placówka ta, zaliczane jest do ścisłej czołówki najlepszych merytorycznie tego typu instytucji na świecie. „Sercem Muzeum” jest główna wystawa, znajdująca się 14 metrów pod ziemią. Zwiedzanie całości Muzeum   to kilka godzin, podczas których możemy przeżyć jedyny w swoim rodzaju „przeskok czasowy”, próbować doświadczyć wszystkiego tego,  co wydarzyło się w tamte wrześniowe dni.

         O Edukacji związanej z pamięcią i tożsamością historyczną września 1939 r. opowiada dr Tomasz Szturo, zastępca dyrektora ds. edukacji i zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

         „Nasza działalność edukacyjna skierowana jest do wszystkich, począwszy do najmłodszych - przedszkolaków,  skończywszy na propozycjach dla studentów. Głównie są to lekcje i warsztaty.

          Dla dzieci przygotowaliśmy propozycję zatytułowaną „Podróż w czasie. Historia pewnej rodziny”. Są to zajęcia w tzw. aneksie do naszej wystawy głównej, czyli wystawie dziecięcej. Składa się na niego replika sali lekcyjnej oraz z salonu warszawskiej rodziny Jankowskich, z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Salon skomponowany jest z trzech odsłon czasowych: z początku wojny, jej rozwoju i momentu wyzwolenia spod okupacji niemieckiej. Właśnie w tych pomieszczeniach organizujemy większą część zajęć dla najmłodszych. 

         Mamy również całą paletę propozycji zajęć dla dzieci ze szkół podstawowych, zwłaszcza nauczania początkowego, gdzie w ofercie są – poza wspomnianymi wyżej, m.in. projekt „Żołnierska dola”. To opowieść o żołnierskiej codzienności. O tym, jak żyli i jak przygotowywali się do działań wojennych. Są te związane stricte z wrześniem 1939 roku, czyli samej napaści Niemiec na Polskę. 

         Przygotowaliśmy bogatą ofertę dla starszych dzieci, np. zajęcia „Z gruzu i popiołu”, które ukazują zniszczenia wojenne i czas powojennej odbudowy. Stworzyliśmy też projekt dedykowany starszym dzieciom,  wymagający wcześniejszego przygotowania: „Nazizm, korzenie zła” - o rodowodzie ideologii totalitarnej. Polecamy też poruszające zajęcia o problematyce związanej z Wołyniem.

         Bardzo dużą popularnością cieszą się wśród młodzieży „zajęcia sezonowe” , czyli „Klucz do Westerplatte”. Organizowane są późną wiosną lub wczesną jesienią, na terenie Westerplatte, w Składnicy Tranzytowej. 

         Ciekawym projektem edukacyjnym, cieszącym się wielkim zainteresowaniem młodzieży w różnym wieku jest „Sekret Enigmy”. Zajęcia te służą popularyzacji wiedzy na temat trzech naszych wybitnych matematyków: Mariana Rejewskiego, Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego. Naukowców, którzy pierwsi złamali kod Enigmy. Ich wkład w złamaniu kodu Enigmy, czyli najważniejszej maszyny szyfrującej, używanej przez hitlerowskie Niemcy, umożliwił odczytywanie Anglikom zaszyfrowanej korespondencji  wojennej. Przyczyniło się to do zwycięstwa wojsk alianckich i w rezultacie, do zakończenia wyniszczającej Europę wojny.

         Z myślą o starszej młodzieży przygotowaliśmy zajęcia edukacyjne zatytułowane „Bunt przeciwko złu”i „Stanąć w obliczu zła” - poświęcone literackiemu ujęciu Zagłady i Holocaustu

         Polecamy też lekcje z literatury, dotyczące twórczości Tadeusza Borowskiego, Zofii Nałkowskiej (tu szczególnie „Medaliony”) oraz Gustawa Herlinga Grudzińskiego ( „Inny świat”). 

         Najnowszy projektem są lekcje o tematyce „Polonia w Wolnym Mieście Gdańsku” oraz „Egzekucje i ludobójstwo na mieszkańcach Pomorza”. Przeprowadzamy też warsztaty poświęcone sowieckiej okupacji. Ten watek jest wciąż niedostatecznie zaznaczony w na naszej wystawie głównej. 

         W szczególny sposób zwracamy uwagę na temat Polskiego Państwa Podziemnego.  Do tej pory, nasze zajęcia skupione były głównie na Armii Krajowej, jako armii „podziemnej” i jej fenomenie na skalę światową. Obecnie,   wiedzę tą uzupełniamy problematyką Narodowych Sił Zbrojnych – wciąż niedocenianą a niezwykle ważną i piękną historię . 

         W naszym Muzeum każdy znajdzie „coś” dla siebie! Warto je odwiedzić,  zwłaszcza, że zbliżają się uroczyste obchody związane z 80 tą rocznicą wybuchu II Wojny Światowej, na które serdecznie zapraszamy już dziś. 

         Polecamy również naszą stronę internetową, by na bieżąco uczestniczyć w projektach edukacyjnych:

https://muzeum1939.pl/dzial/edukacja/9.html

Spisała i fotografowała: Iwona Flisikowska

 

 Uroczyste wręczanie Medali 100 lecia Niepodległej zasłużonym pracownikom Muzeum

PREZENTACJA KSIĄZKI NASZEJ KOLEŻANKI Z KSD - 28.XII.2018 r.

Wolność pod pakistańskim niebem

28 grudnia 1948 r. do Pakistanu przybyło trzydziestu polskich pilotów i techników lotnictwa, którzy służyli w Royal Air Force podczas II wojny światowej, a po jej zakończeniu nie mogli wrócić do ojczyzny. Ich dowódcą był Władysław Turowicz, który pozostał w Pakistanie wraz z rodziną do końca życia. W PRL był skazany na zapomnienie, a jednocześnie intensywnie inwigilowany przez służbę bezpieczeństwa. Powód był prosty – z grupą podkomendnych stworzył od absolutnych podstaw pakistańskie siły powietrzne, wojska rakietowe i program kosmiczny, dzięki czemu Pakistan jest dziś potęgą militarną z lotniskowcami, satelitami i głowicami jądrowymi. Polak potrafi. Wielu emerytowanych dowódców tego kraju to byli uczniowie generała Turowicza, którego do dziś wspominają z wielką czcią. Na jego grobie w Karaczi widnieje strofa Adama Mickiewicza:

„A promień światła, który słońce rzuci,
Na szumnej morza igrając topieli, 
Nie tonie, tylko w tęczę się rozdzieli, 
I znowu w niebo, skąd wyszedł, powróci.” 

Czytaj więcej: PREZENTACJA KSIĄZKI NASZEJ KOLEŻANKI Z KSD - 28.XII.2018 r.

o Powstaniu Styczniowym - red. Marek Gizmajer, KSD

POWSTANIE STYCZNIOWE – CENNA LEKCJA 

            

ROSYJSKA ARMIA ALBO WALKA 

Po klęsce Rosji w wojnie krymskiej w 1856 r. w Polsce powstały odżyły dążenia niepodległościowe. W 1860 r. w Warszawie miały miejsce pierwsze manifestacje na pogrzebie wdowy po gen. Sowińskim i w rocznicę Nocy Listopadowej. W lutym 1861 w rocznicę bitwy o Olszynkę Grochowską rosyjskie wojsko rozpędziło kolejną demonstrację, pięciu jej uczestników zabito. Ich pogrzeb stał się kolejną wielką manifestacją, odprawiono liczne nabożeństwa. 8 kwietnia na Pl. Zamkowym ostrzelano bezbronny tłum. Było 100 zabitych ikilkuset rannych. 

Rosyjskie władze w odwecie za „bunty” Polaków zaostrzyły represje zabraniając nawet noszenia narodowych strojów i śpiewania pieśni. 14 października 1861 wprowadziły stan wojenny, ale już dzień później warszawiacy uczcili rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki. Wojsko rozbiło tę manifestację i wtargnęło do kościołów. W Katedrze aresztowano 1878 wiernych. Na znak protestu w Warszawie zamknięto wszystkie kościoły. 

W latach 1861-1862 nastroje wyzwoleńcze Polaków były coraz silniejsze, powstawały ugrupowania patriotyczne, tzw. czerwonych (bardziej radykalnych) i białych (wywodzących się z bogatszych warstw). Planowano walkę zbrojną. Aby jej zapobiec w 1863 roku rosyjskie władze zarządziły brutalną brankęmłodzieży do wojska. W nocy 14-15 stycznia żołnierze zajęli ulice, przetrząsali domy, kogo popadło wyciągali z łóżek, wiązali i wywozili. Dochodziło do starć, padli zabici. Służba w carskim wojsku wynosiła 15 lat i oznaczała koniec planów życiowych, katorgę, śmierć. Młodzi ludzie stanęli przed wyborem: dać się zniszczyć zaborcy, albo podjąć z nim walkę. Wielu zbiegło do lasów. Ostatecznie konspiracyjny Rząd Narodowy ogłosił wybuch Powstania w nocy 22 stycznia 1863.  

KLĘSKA W BOJU

Powstanie było wojną partyzancką niewielkich oddziałów. Dowodzili kolejno gen. L. Mierosławski, gen. M. Langiewicz i R. Traugutt.  Objęło Królestwo Polskie, znaczną część Litwy i Wołyń, trwało 450 dni. Dla porównania, wojna w obronie Konstytucji 3 Maja trwała 70 dni, Powstanie Kościuszkowskie 200 dni a Listopadowe 325 dni. Stoczono 1229 bitew. W oddziałach służyło łącznie ok. 200.000 powstańców, zginęło ok. 30.000. Najdłużej, aż do wiosny 1865, walczył oddział księdza gen. Brzóski na Podlasiu. Polscy urzędnicy potajemnie wykonywali rozkazy Rządu Narodowego. W czerwcu pracownicy Banku Królestwa Polskiego na Placu Bankowym w Warszawie w biały dzień przekazali powstańcom 3,6 mln złotych i pół miliona rubli. Rząd Narodowy uwłaszczył chłopów i obiecał ziemię bezrolnym uczestnikom.

W szeregach powstańczych walczyło wielu obcokrajowców, ale państwa europejskie uznały Powstanie za wewnętrzną sprawę Rosji. Bronił go tylko papież Pius IX: „sumienie mnie nagli, abym podniósł głos przeciwko potężnemu mocarzowi, którego kraje rozciągają się aż do bieguna... Monarcha ten prześladuje z dzikim okrucieństwem naród polski i podjął dzieło bezbożne wytępienia religii katolickiej w Polsce.

Rosjanie rozpoczęli represje natychmiast po stłumieniu Powstania. Na Sybir zesłali kilkadziesiąt tysięcy powstańców. Szczególnie krwawo rozprawili się z Litwą, którą sterroryzował gubernator Murawiew "Wieszatiel". Skonfiskowano 1660 polskich majątków, walczącym miastom odebrano prawa miejskie powodując ich upadek, wszystkie patriotyczne klasztory skasowano. W 1867 zniesiono resztę autonomii Królestwa, nazywając je Krajem Przywiślańskim.

ZWYCIĘSTWO PO LATACH

Powstańcy spisali zdobytą wiedzę wojenną na kartach pamiętników. Na przełomie wieków przestudiował ją syn powstańca Józef Piłsudski(ur. 1867), który podczas 5-letniej zsyłki na Sybir poznał osobiście powstańców i słuchał ich relacji z pierwszej ręki. Ostatecznie stał się znawcą Powstania i napisał książkę pt. „22 stycznia 1863”, którą wysoce ocenili zawodowi historycy. Doświadczenia powstańcze przetworzył też we własną strategię, tym razem zwycięską. Dokładnie w 50 lat i 1 dzień po straceniu ostatniego przywódcy Powstania Romualda Traugutta, 6 sierpnia 1914 wyruszyła w bój Pierwsza Kompania Kadrowa. Towarzyszyła jej odezwa Rządu Narodowego wzorowanego na tym z 1863 r.

W 1919 roku po odzyskaniu niepodległości specjalna komisja przyznała prawa weterana 3644 żyjącym jeszcze powstańcom. Rozkazem Marszałka Piłsudskiego włączono ich w szeregi Wojska Polskiego. Gdy wznowiono kapitułę orderu Virtuti Militari, odznaczono ich jako pierwszych. Otrzymali też stały żołd i prawo do noszenia galowych mundurów w kolorze fioletowym. Otaczał ich powszechny szacunek, zaś wojskowi nawet wyższych stopni pierwsi oddawali im honory. Na warszawskiej Pradze uruchomiono dla nich wzorowe schronisko św. Teresy. W 1933 roku w 70 rocznicę wybuchu Powstania wszystkim żyjącym 365 weteranom przyznano Krzyż Niepodległości. Powstanie Styczniowe uczy nas zatem, że klęska może być cenną lekcją konieczną do zwycięstwa.

Marek GizmajerMasakra 1861Artur Grottger Bitwa aBranka do rosyjskiego wojska mal. A. Sochaczewski Piłsudski 1863

Kto blokuje polskim pacjentom dostęp do nowoczesnych terapii przeciwparkinsonowskich

Zmieniali się ministrowie  zdrowia. Czy  zmieniła się sytuacja chorych?

  W kwietniu br.minęła 201 rocznica opisania  przez dr  Parkinsona choroby neurodegeneracyjnej,którą nazwano tak  od jego nazwiska. Inne  jej nazwy to PD i G20. Na świecie choruje na nią ok. 1% ludności. Eksperci ostrzegają, że ilość zachorowań  rośnie i obniża się wiek osób u  których jest zdiagnozowana, Ma to znaczny wpływ na wzrost  kosztów jakie ponosi społeczeństwo z powodu tej choroby. Porównując możliwości leczenia  stawiane do dyspozycji pacjentów, można od kilku lat  zauważyć, że Polacy mają gorsze  warunki  niż pacjenci w innych krajach UE, nawet biedniejszych od  Polski.

Smutne jest to, że społeczeństwo już się chyba przyzwyczaiło do tej sytuacji. Tak jak do usypiających , okolicznościowych wystąpień w mediach, gdzie  Asy  dziennikarstwa prowadzą

pełne  kurtuazji wywiady z Luminarzami Medycyny i Ważnymi  Urzędnikami. W tych wystąpieniach trudno doszukiwać się odpowiedzi na pytania  nurtujące chorych i ich bliskich. Wymienię tylko te, moim zdaniem najistotniejsze:

1.      Dlaczego nie ma  krajowego programu walki z chorobami neurodegeneracyjnymi uwzględniającego utworzenie  medycznych ośrodków referencyjnych zdolnych do prowadzenia kompleksowych badań nad zastosowaniem nowych terapii oraz do kształcenia kadr. Korzyści z posiadania takich  ośrodków opisuje  wybitny  amerykański specjalista dr Michael Okun w  przetłumaczonej na jęz. polski książce  „10 sekretów lepszego życia z chorobą Parkinsona” . Program powinien również   uwzględniać   badania nad  metodami wczesnego wykrywania chorób neurodegeneracyjnych  np.:

a)      analiza mowy- badania  prof. S. Shapira z Haify, badania prof.  T. Kręcickiego i prof. A. Klejny   z UM we Wrocławiu                                                                                            /     Gazeta Wrocławska 19 12.2013 /

  b) badania flory bakteryjnej jelit,

  c)    pupilografia      -           badania prowadzone  przez dr  Martynę Pieniążek z UM we Wrocławiu

2.  Dlaczego nie dąży się do zmiany przepisów regulujących zasady zakupu i refundacji  leków oraz terapii ?   Dotychczasowe  przedmiotowo traktują pacjentów i lekarzy a także faworyzują tzw podmioty   odpowiedzialne i mogą być źródłem niezgodnych z prawem działań

3. Dlaczego , mimo korzystnych rokowań i uzyskanych patentów nie są promowane osiągnięcia polskich uczonych?  Np. w leczeniu choroby Alzheimera i Parkinsona uważa się że mogą być pomocne :

    -   kolostrynina /od 10 lat produkowana w USA ,/ 

         nonapeptyd NP-Pol, 

         Yolkina

        opracowane przez zespół naukowców pod  kier. prof. Antoniego Polanowskiego

       -  magnetostymulacja  mózgu  – nieinwazyjna i tania terapia pozwalająca zmniejszyć dawki farmaceutyków stosowanych    w ch. Parkinsona przy równoczesnej poprawie     samopoczucia  i sprawności pacjentów          /     Aleksander Sieroń. Grzegorz Cieślar    „ Zastosowanie pól elektromagnetycznych w medycynie”   Wyd.  Alfa Medica  press  

Tematem magnetostymulacją mózgu zajmowałla się również  pani prof. Halina  Podbielska z PWr.Współpracę w  badaniach proponowali jej  Amerykanie, którzy  daleko już zaszli w zastosowaniu tej metody do leczenia ch.  Parkinsonw.      /  Wywiad w Gazecie Wrocławskiej 19.08.2016 /

   -     wyniki badań nad zastosowaniem komórek macierzystych i terapii genowych  / Instytut   

                                                                                     Immunologii i Terapii Doświadczalnych PAN/

   -    wyniki badań nad rozpadem białek w mózgu / prowadzonych przez dr M. Jaremko

       i dr   Ł.Jaremko razem z niemieckimi uczonymi  z instytutu Maxa Plancka  / Biuletyn  Fundacji   na rzecz  Wspierania Nauki Polskiej/                                                                             -    mapy mózgu opracowane przez światowej sławy polskiego naukowca  prof. W. Nowińskiego.

4.  Dlaczego pompy do apomorfiny, mimo że niewiele się różnią od pomp do insuliny, są od nich dużo droższe a uzyskanie refundacji  kuracji  apomorfiną  lub duodopą jest dla statystycznego pacjenta  w 

   Polsce  tak osiągalne jak zdobycie  wierzchołka  szklanej góry.

5.  Dlaczego dostępne w Polsce apomorfina  i  duodopa są takie drogie? Czy jest możliwy zakup licencji ?

6.  Skąd bierze się horrendalna różnica w cenie między stymulatorem serca / ok. 15000 zł /, stymulatorem mózgu do DBS / ok. 40 000 zł / i stymulatorem mózgu stosowanym w wybudzaniu ze śpiączki     /  ok. 65000 zł / ? Urządzenia te są podobne pod względem zasady działania i konstrukcji oraz wymaganej niezawodności. Czy były próby uruchomienia produkcji tych urządzeń w Polsce ?. Nie są to wyroby poza    możliwościami polskich firm .

7.  Dlaczego, mimo upływu 5 lat od rozpoczęcia wszczepiania stymulatorów DBS w Polsce koszty tego zabiegu pozostają prawie bez zmian ?

8.  Dlaczego nie jest respektowana  “Karta Praw  Osób z Chorobą Parkinsona “ mimo iż podpisali ją  minister zdrowia. marszałek sejmu i inni ważni urzędnicy ?

9.  Dlaczego  więcej uwagi i starań poświęca się lekom i terapiom drogim i bardziej  inwazyjnym,  przeznaczonym dla wąskiego grona pacjentów  w zaawansowanym stadium choroby  /poprzednio DBS  a teraz   apomorfina  i duodopa /,   pomijając  prawie badania nad  szerszym zastosowaniem terapii i leków  umożliwiających spowolnienie rozwoju choroby lub nawet częściowe jej  cofnięcie  / np. magnetostymulacja,   komórki macierzyste.  rehabilitacja wg dr  A.H. Snijdersa  i B.R.Bloema, kolostrynina,  yolkina, nonapeptyd NP-POL /  ?

10 . Jak długo  dopuszczenie nowych terapii i leków będzie bardziej zależało od osobistego nastawienia do tematu  decydentów  / polityków i ekspertów / niż od rzetelnych  wyników badań?

Np.  terapia  przy użyciu  produktów z konopi. Niby jest już dopuszczona do legalnego stosowania w Polsce ale ilu lekarzy  przeszło odpowiednie szkolenie  i odważy się ją zastosować? W medycynie od dawna  są stosowane leki sporządzane  z silnych trucizn / cykuta. arszenik, kurara, jad kiełbasiany - botulina, nikotyna  itd. a zastrzeżenia dotyczą głównie pochodnych konopi.

                                        

Wczesne wykrycie choroby i możliwość wyhamowania jej  rozwoju to podstawowe warunki zachowania  aktywności zawodowej i społecznej chorych a także ich  bliskich. Stosowane powszechnie od wielu lat w terapii ch. Parkinsona  lewodopa i jej agoniści nie leczą choroby  a jedynie pozwalają uzupełnić braki dopaminy.  Długotrwałe stosowanie tych farmaceutyków może powodować wystąpienie  niepożądanych działań takich jak  np : jadłowstręt, utrata smaku, nudności, świąd, obrzęk jamy ustnej, języka lub gardła / może wywołać trudności w oddychaniu lub połykaniu/, zaburzenia rytmu serca, ruchy mimowolne, 

pobudzenia, omamy. zaburzenia snu,.dezorientacja, depresja.

W sporadycznych przypadkach stosowany jest refundowany , kosztowny i inwazyjny zabieg DBS.  O tym można   aktualnie dowiedzieć się z mediów, także u duodopie i apomorfinie/ 

Poznana i opisana choroba   już ponad  200 lat trapi ludzi. .  Jak na razie jest  nieuleczalna.

Próbują ją pokonać uczeni w wielu krajach. Także w Polsce /choćby wymienione wyżej osoby  a także inni naukowcy , których nazwisk i dokonań  nie  jestem w stanie  przytoczyć ze względu  na szczupłość miejsca i mój  brak kwalifikacji .

Nasi  uczeni dokonują wspaniałych odkryć o których mówią media, jednak media szukają jedynie newsów i nie  śledzą dalszych losów tych wynalazków , a  zdarza się , że polskie  odkrycia

są po pewnym czasie  własnością  zagranicznych koncernów.

Tu nasuwa się pytanie co  zrobić aby  poprawić sytuację  chorych i ich bliskich ? Choroby neurodegeneracyjne  są też poważnym zagrożeniem  dla  państwa.

 Uważam , że najistotniejszym wymaganym posunięciem jest  pilne opracowanie  krajowego programu walki  z chorobami neurodegeneracymi  oraz  uwzględnienie  opinii chorych n/t poprawy warunków  i możliwości leczenia .    Aby starania środowisk osób chorych przyniosły  oczekiwane rezultaty konieczne jest wspólne formułowanie wniosków  i kierowanie ich do  decydentów, którzy dotychczas nie bardzo spieszyli się z  odpowiedziami lub po prostu pomijali je milczeniem,  / niestety dotyczy to również przedstawicieli najwyższych władz /   

Warto zastanowić  się    nad propozycją   wspólnego występowania do władz razem z organizacjami osób z chorobą  Alzheimera i SM, które tak jaki chorzy na  ch Parkinsona

nie są rozpieszczani troskliwą  opieką tzw. państwowej służby zdrowia .                                      

Roman Batog

 Ps. Powie ktoś, że jak na jubileusz, to za mało  optymizmu w  tym moim liście.

      Ucieszę się , jeśli  ktoś wykaże , że myliłem się w ocenie sytuacji.

Iskrzenie ostateczne. Tomasz Bieszczad, OŁ KSD

Iskrzenie ostateczne

Gorliwość i perfidia medialnych ataków Kościół w Polsce (w tym także na – dotąd oszczędzaną osobę św. Jana Pawła II) mogą skłaniać do przypuszczeń, że chodzi w nich o to, aby ugasić „iskrę”. Tę, która – zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa – ma wyjść z naszego kraju, aby przygotować świat na Jego ostateczne przyjście. Ataki te widać także i za naszymi granicami: nie da się ukryć, że wobec Polski rozgrywany jest jakiś duży, europejski „prodżekt”, który ma nas skłonić do stopniowego porzucenia dotychczasowych paradygmatów. Wydaje mi się, że – niezależnie od tradycyjnej nienawiści „wiadomych środowisk” do katolicyzmu – u podłoża tej strategii może tkwić… zawiść. Że to Polacy, a nie – dajmy na to – Niemcy, Rosjanie, czy Islandczycy mają zostać wyróżnieni przygotowaniem Powtórnego Przyjścia. 

Jednak ktokolwiek miałby to być – Polacy, Niemcy, Rosjanie, czy Islandczycy – obietnica Pana Jezusa – jak każde proroctwo z Nieba – jest obwarowana zastrzeżeniem: „Iskra” z Polski wyjdzie, „jeżeli Polska posłuszna będzie Mojej woli...” Więc może właśnie o to tu chodzi: Żebyśmy warunku Pana Jezusa nie zdołali wypełnić, żebyśmy okazali się nieposłuszni Jego woli, żebyśmy Go zawiedli i z samobójczym, krowim zachwytem masowo dreptali na film „Kler”, który – w samym swym założeniu – ma unicestwić naszą religijność.  Przychodzi tu od razu na myśl znane pytanie z Ewangelii:„Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na Ziemi, kiedy przyjdzie”…? 

A zatem wyobraźmy sobie taką sytuację: Pan Jezus wraca, ale… nigdzie już nie widać wiary. Nie ma jej Wojtek Smarzowski, ani Jacek Międlar, ani Papież, ani… ja, ani moje dzieci i wnuki, ani nawet moja żona. Po tych wszystkich atakach polska „iskra” została wdeptana w błoto i zgasła. A co gorsza – nie ma kto jej rozniecić. Przerażająca wizja. Katastrofalna. Definitywna. Co w takiej sytuacji zrobiłby Pan Jezus? Czy zacząłby wszystko od początku? 

Oczywiście – tak straszliwy obraz może powstać tylko w chorej głowie Przeciwnika i jego gorliwych akolitów. W umysłach, gdzie nienawiść walczy o lepsze (a raczej o gorsze) z zaślepieniem i gdzie uczucia są tak ekstremalne i tak ostateczne, że nie dopuszczają żadnych kompromisów. Sorry, ale nasycony takimi właśnie uczuciami wydał mi się od razu zwiastun nagrodzonego na Festiwalu w Gdyni, filmu Wojtka Smarzowskiego. Filmu nie widziałem i oglądał nie będę, wystarczy mi sam zwiastun – piszę to otwarcie i bez zażenowania. Mój tekst jest – w pewnym sensie – recenzją, ale nie recenzją filmu Wojtka, tylko jego zwiastuna. 

Witold Gadowski – jeden z naszych najlepszych i wiodących publicystów – na razie też widział tylko zwiastun, ale uznał, że nie może filmu zrecenzować, zanim go nie zobaczy. Rozumiem, podzielam argument uczciwości dziennikarskiej, jednak nikt nie może ode mnie wymagać, żebym – na przykład – po przypadkowym zjedzeniu w piwnicy trutki na szczury, biegł do dilera i fundował sobie dodatkowo kilo „dopalaczy”. Gadowski też zwleka i ja go rozumiem. Poza tym to jest trochę tak, jak w starym czeskim dowcipie: Po inwazji Sowietów jakiś mężczyzna stoi w Pradze na Vaclavskich Namiestich i rozrzuca ulotki. Ludzie biorą, oglądają i się dziwią: Przecież to są puste kartki! A on na to: A co tu pisać. Wszystko jasne... 

No, więc mam poczucie, że tutaj też wszystko jest jasne, już na etapie zwiastuna. Sorry, ale podejrzewam, że intencją Wojtka było to, żeby mnie, szarego Polaka, moralnie unicestwić, wdeptać w rynsztok i żebym po tym zabiegu już nie wstał... Niedoczekanie! Stoję i będę się odgryzał. Jednak… jest tu pewien, dodatkowy szkopuł. Dobrze ujął go konserwatywny, katolicki filozof z Kolumbii, Nicolas Gomez Davila, genialny aforysta: „Profan, który pragnie osiągnąć sacrum, musi je wpierw poniżyć...” O co tutaj chodzi? Mam wrażenie, że o tęsknotę… 

Odwołam się do przejmującego epizodu z powieści Natalii Rolleczek „Mały proboszcz z Iwy” (wyd. 1993). Jej akcja toczy się we wsi na północnych Kresach (blisko miejsca, gdzie niecałą dekadę wcześniej siostra Faustyna Kowalska dowiedziała się o „iskrze”). Tytułowy bohater stara się zdobyć prawdziwe wino, konieczne do sprawowania Eucharystii. Ale teren należy już do Sowietów, jest zima, o żadnym winie nie ma mowy... Proboszcz przypadkowo spotyka Rosjankę, tamtejszego sekretarza Rej-komu w randze oficera politycznego. W trakcie rozmowy okazuje się, że kobieta może załatwić… rodzynki. W tamtych warunkach – specjał nieosiągalny dla zwykłego śmiertelnika. A z rodzynków można zrobić wino. Rosjanka obiecuje je załatwić i kiedy Ksiądz, po kilku dniach, przychodzi do jej mieszkania, na stole stoi torebka z rodzynkami, do tego wódka i wystawna „zakuska”, a z gramofonu rozbrzmiewa przedwojenne polskie tango. Kobieta już wcześniej trochę wypiła i po chwili staje się jasne, że proboszcz, od pierwszego wejrzenia, wzbudził jej fascynację – jako kulturalny mężczyzna, jako Polak i jako… ksiądz, istota tak różna od jej koleżków, dzikich i rozpijaczonych. Po kilku następnych kieliszkach Rosjanka prosi swojego gościa do tańca. Dochodzi do szarpaniny, pijana kobieta – zapłakana – pada na łóżko, a proboszcz ucieka w mroźną noc, w ostatniej chwili porywając ze stołu bezcenne rodzynki…

Jest w postaci tej Rosjanki, doskonale opisane, dojmujące pragnienie zdobycia – nieosiągalnego dla niej – ideału (chodzi o ideał mężczyzny). Mamy tu pragnienie wzniosłości pomieszane z podświadomą koniecznością poniżenia ideału, sprowadzenia go do własnych, niziutkich standardów, doprowadzenia do grzechu, czyli do unicestwienia. 

Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w ostatnim filmie świętej pamięci Grzegorza Królikiewicza „Sąsiady”. Jest tam scena, gdzie niewierząca prostytutka (grana przez Annę Muchę) usiłuje uwieść księdza, który przyszedł do niej po kolędzie (gra go Mariusz Pudzianowski). Niedostępne sacrum tu również ma zostać pokonane, zamienione w łatwą zdobycz: w element świata profanum. Pod ciosami demonicznej inwersji misterium fidei ma zmienić się w  misterium iniquitatis . Ale – podobnie jak w powieści Rolleczek – tak się nie dzieje. Grzegorza Królikiewicza – w jego ostatnim filmie – nie interesowała „otchłań duszy grzesznika” (w sensie – że taka głęboka, tajemnicza i fascynująca), nie interesował go grzech, ale świętość. Tajemnicze przeznaczenie zwykłego, polskiego kapłana (nawet jeśli gra go Pudzianowski). Cierpliwe rozniecanie „iskry”, która ma wyjść i która może jednak kiedyś wyjdzie... 

I taka właśnie jest rzetelna i prawdziwa opowieść o polskim klerze.

Tomasz BieszczadT. Bieszczad

śp. Antoni Zięba. Odszedł do Pana 3 maja 2018r.

śp. ANTONI ZIĘBA 

5.07.48 – 3.05.2018

dr, inżynier, wieloletni pracownik dydaktyczny Politechniki Krakowskiej, redaktor: Tygodnika Rodzin Katolickich "Źródło", Tygodnika Młodzieży Katolickiej "Droga", Miesięcznika Nauczycieli i Wycho-wawców Katolickich "Wychowawca", "Służby ŻyciuZeszytów Problemowych" (red. naczelny). Autor ponad 40 publikacji naukowo-technicznych. 

Autor  licznych artykułów z dziedziny ochrony życia dziecka poczętego; organizator seminariów naukowych, uczestnik  wielu konferencji naukowych oraz międzynarodowych kongresów poświęconych obronie życia, współorganizator Narodowych Marszy w Obronie Życia. Członek Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia (wiceprezes), Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (wiceprezes), Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci (współzałożyciel) oraz Fundacji "Źródło".

 

Od 2009 roku członek Towarzystwa Uniwersyteckiego Fides et Ratio.

Laureat  Nagrody Fundacji Jana Pawła II za działalność pro-life, medalu Senatu RP za obronę życia, medalu Komisji Edukacji Narodowej za zasługi dla oświaty i wychowania.

19 marca br., za blisko 40-letnie zaangażowanie w obronę życia, odebrał medal Stolicy Apostolskiej „Pro Ecclesia et Pontifice”. Po otrzymaniu papieskiego wyróżnienia, które odebrał w bazylice Mariackiej w ramach tegorocznych obchodów Dnia Świętości Życia, wyraził nadzieję, iż odznaczenie będzie także stanowić formę zachęty dla młodszych pokoleń.

Mam już swoje lata i powoli nowi przyjaciele wchodzą na front batalii o życie człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Myślę, że ta nagroda będzie im wyznaczała kierunek trwałego, cierpliwego, ufnego zaangażowania” - powiedział.

[za: Fides et Ratio, prof. Maria Ryś]ZIEBA

DZIEŃ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH, 1.marca.2018 - osobista relacja uczestniczki dla KSD

monia Wykleci28721520 861198570727571 737661152 n 2

>NASI KOCHANI ZOŁNIERZE WYKLĘCI. Dziś stojąc tu, na Rakowieckiej, pogrążona w smutku, tu, w miejscu gdzie torturowano i mordowano Was naszych bohaterów ZOŁNIERZY WYKLĘTYCH.Patrząc w oczy Waszym potomkom. I w myślach dziękując Bogu I Instytutowi Pamięci Narodowej, dzieki któremu przetrwa tu historia dla pokolen.Stałam dumna z tego muzeum, spogladając na profesora Krzysztofa Szwagrzyka, który przwrócił Was, bohaterów do zycia w naszych sercach i wspomnieniach. Poświecili zycie dla naszej wolnosci, dla wolnej OJCZYZNY. Dziś doczekali i oni tej wolności, przywrócona została im godność. Muzeum zrobiło na mnie ogromne wrazenie...

Czytaj więcej: DZIEŃ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH, 1.marca.2018 -  osobista relacja uczestniczki dla KSD

Podkategorie

Tomasz Bieszczad -  polonista, aktor, organizator kultury. W latach 2003-2010 dyrektor Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych w Łodzi.

Jako felietonista i dziennikarz współpracował m.in.: z Radiem „Łódź”, "Dziennikiem Łódzkim", "Życiem", rzeszowskimi "Nowinami", "Głosem Szczecińskim", "Sceną", „Expressem Ilustrowanym”, „Aspektem Polskim”.

Członek Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image http://www.polishfilmla.org/images/persons/POLISH_EAGLETS_OVER_PAKISTAN_ANNA_TERESA_PIETRASZEK_sm.jpg
There was a problem loading image http://www.polishfilmla.org/images/persons/POLISH_EAGLETS_OVER_PAKISTAN_ANNA_TERESA_PIETRASZEK_sm.jpg

Anna Pietraszek

Anna Teresa Pietraszek - polska reżyser, dokumentalista, operatorka, fotograf, dziennikarka i taterniczka, absolwentka Akademii Obrony Narodowej. Jest członkinią Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Specjalizuje się w tematyce górskiej i afgańskiej. Otrzymała liczne nagrody za swoją twórczość filmową. Została odznaczona Medalem Gandhiego za zasługi w popularyzacji tematyki indyjskiej na świecie.

krzysztof nagrodzkiSekretarz Zarządu Oddziału Łódzkiego KSD, Administrator portalu www.katolickie.media.pl, organizator dorocznych konferencji z cyklu „Dziennikarzmiędzy prawdą a kłamstwem”, oraz inicjator pielgrzymek dziennikarzy na Jasną Górę.

Kim jestem?
Belfrem na emeryturze, moherem ceniącym swoje poglądy. Nauczona smutnym doświadczeniem, wolę sprawdzić, niż przyjąć bez zastrzeżeń medialne informacje. Jednym zdaniem; lubię szukać dziury w całym z pozycji szarego obywatela.
Zmywak mamy Katarzyny, jej „Rozmyślania przy zmywaku” to protest przeciwko wykreślaniu z życia społecznego i politycznego słowa „ mama” oraz pogardzie wobec tysięcy kobiet, które ciężko pracują, by ich rodzina mogła być szczęśliwa. Praca w domu nie wyklucza własnych zainteresowań, nie zmusza do ucieczki od świata i radości życia. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że gdybym musiała wybierać, to wybrałabym rodzinę. Jest ona dla mnie najważniejsza.
31 lat przepracowałam jako nauczyciel polonista, dyrektor szkoły, wizytator. Obecnie jestem na emeryturze. Od 1980 r. uczestniczyłam w organizowaniu i pracy NSZZ „S”, byłam łącznikiem i delegatem MKZ między innymi współredagując nauczycielską „Rotę” RSOiW „S’ w Olsztynie. Po 1989 r. pełniłam funkcję wiceprzewodniczącej Sekcji Oświaty i Wychowania. Owocem pasji społecznikowskiej i łatwości pisania, a także, a może przede wszystkim, niezgody na III RP stał się nie tylko mój blog, ale i współuczestniczenie w pracy redakcji Niepoprawnego Radia PL od chwili jego powstania, tj. od 2009 r. Publicystyka społeczna, polityczna, osobiste refleksje, wspomnienia stały się moją pasją, która dopełnia mój nieco burzliwy życiorys ;)

Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image http://chfpn.pl/_img/_pictures/3803.jpg
There was a problem loading image http://chfpn.pl/_img/_pictures/3803.jpg

Tadeusz GerstenkornTadeusz Gerstenkorn - dr hab. matematyki (specjalność: teoria prawdopodobieństwa, statystyka, teoria zbiorów rozmytych z zastosowaniami w medycynie), emerytowany profesor Uniwersytetu Łódzkiego, autor i współautor podręczników akademickich i ponad stu prac naukowych, tłumacz literatury naukowej z języka angielskiego i rosyjskiego, członek kilku towarzystw naukowych i stowarzyszeń na rzecz osób niepełnosprawnych, publicysta, członek Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy O/Łódź.

Polski duchowny rzymskokatolicki, kaznodzieja, socjolog, publicysta, społecznik, działacz opozycji demokratycznej w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i kapelan Solidarności.

facebook_page_plugin

Logowanie

Aktualności i publicystyka

W maju 1926 nie było zamachu

Naród bez pamięci traci tożsamość, bez bohaterów wzorce. To dlatego filarem historycznej propagandy PRL było wypaczanie pamięci o wielkich Polakach XX-lecia, Polskim Państwie Podziemnym czy powstaniu antykomunistycznym lat 50-tych. Kłamstwa...

10-05-2021 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Nie daj,czy-chroń na…

Wciąż wraca do mnie ta myśl (czy heretycka?...), iż w naszej modlitwie „Ojcze nasz…” fraza „Nie wódź nas na pokuszenie” powinna być zastąpiona: „Nie daj nas pokuszeniu” … Chyba… chyba...

08-05-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

KrzysztofNagrodzki-Homorobotyzacja. Z li…

- No sam powiedz! Przecie, w zamyśle, człek - obdarzony rozumem i w dodatku duszą-nieśmiertelną duszą! -miał być chlubą Stwórcy i realizatorem-fakt z pewny wysiłkiem-Jego wskazań na dobrej drodze-stąd do...

05-05-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Niemy krzyk. I otępi…

-Pamiętasz? Był film o pod takim właśnie tytułem: „Niemy krzyk” (możesz go sobie przypomnieć pod tym adresem: https://www.cda.pl/video/223061006), zrealizowany przez byłego aborcjonistę-prof. B. Nathansona.Spowodował on, iż wielu z nas, wcześniej...

01-05-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

15 rocznica śmierci ks.abp. Kazimierza M…

W tym wyjątkowym dniu 29 kwietnia, w rocznicę uwolnienia z obozu w Dachau Sługi Bożego O. Mariana Żelazka i ks. abp. KAZIMIERZA MAJDAŃSKIEGO przypomnijmy tego niezłomnego orędownika rodzin Ks. Arcybiskup prof. dr hab. Kazimierz Majdański urodził się 1...

29-04-2021 Aktualności

Czytaj więcej

15 rocznica śmierci Sługi Bożego Ojca Ma…

Sługa Boży O. Marian Żelazek - "Ambasador Trędowatych"TV TRWAM:  29.04.2021 Apel Jasogórski z O. Marianem w rocznicę uwolnienia z obozu w Dachau 30.04.2021 Msza św. w 15 rocznicę śmierci    polecamy filmy:   Sługa Boży O. MARIAN...

29-04-2021 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Eksperci od… wszystk…

 Zauważyłeś, że namnożyło się nam mnóstwo ekspertów? Jaki program z dyskutantami nie otworzysz-szczególnie, oczywiście-w postępowych mediach: Expert! Kiedyś był taki film - „Miś”- a w nim występował właśnie swoisty ekspert...

28-04-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Narody tracąc pamięć, tracą życie

DR STANISŁAW A. BOGACZEWICZz Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN – KŚZpNP we Wrocławiu w rozmowie z Tomaszem Białaszczykiem Dla kogo 19 stycznia 1999 powstał Instytut Pamięci Narodowej? SAB Powstanie przed ponad dwudziestu laty...

27-04-2021 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Co to znaczy „kośció…

Pamiętasz, z wyżyn postępowego, kolejnego, tym razem zagranicznego małżeństwa, raczyłaś-oceniając moje przemyślenia i pisanie-zadać mi ongiś,jak mniemam zabójcze w Twoim zamyśle pytanie: „Coś ty taki kościółkowy?!” Ponieważ nie popełniłem cywilnego...

24-04-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki - Akwizytorzy postęp…

 Dźwigający poważne tytuły – naukowe, redaktorskie, a i (tzw.) „polityczne” – tak są nimi obciążeni, że tracą – bywa - ogląd prawdy. Ogląd rzeczywistości w jej fundamentalnych podstawach, założeniach, przyczynach...

17-04-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Marzec ’68 – kulisy wojskowe

Marzec '68 powszechnie kojarzy się z odwołaniem „Dziadów” Dejmka, zamieszkami studenckimi i wystąpieniami antysemickimi. Wikipedia nie zawsze jest rzetelna, podaje jednak zastanawiające stwierdzenie, że antysemityzm „przybrał na sile 5 czerwca...

16-04-2021 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Podniecenie winnych?…

Oglądałem w niedzielę kolejne starcie politycznych osobistości w TVP – tym razem akurat mowa jest o tragedii smoleńskiej, w której zginęła elita polityków polskich-i kolejny raz żadnych, niestety, zaskoczeń.

14-04-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Na trakcie. W trakci…

Póki czas… Ostatnie odejścia-te bezpowrotne-dwu moich imienników Krzysztofów K-jednego o głośnym nazwisku, drugiego-również o znanym, ale jeno w środowisku i uroczej okolicy nad Wisłą-ponownie zmuszają do wspomnień i refleksji… ….Życie…...

10-04-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Porozmawiajmy o obco…

I dla jasności- o obcowaniu wywodzącym się od …obcości. …Obcości od naszej łacińskiej cywilizacji; obcości od naszej polskiej historii, od niezwiedzionej duszy…

06-04-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki- Ciemne Średniowiecz…

Musiałem dodać to złośliwe-przyznaję-dotytułowanie, ponieważ jeszcze tu i ówdzie spotyka się to swoiście „standardowe” - dla-właśnie-niedokształtów-określenia. Wyrazy buńczucznej pogardy człowieka „nowoczesnego”… i jakby właśnie–niedouczonego.

27-03-2021 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej