Publikacje
Błagania za królów .... otwieramy Nowy Rok 2026 !
„Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością.” (1 Tm 2, 1-2)
„Starajcie się o dobro kraju, do którego was przesadziłem. Módlcie się do Pana za niego, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność.” (Jr 29, 7)
Skończył się rok 2025.
Wchodzimy w nowy 2026, z jakim bagażem, z jakim nadziejami, możliwościami ?
Czy Polska może spodziewać się czegoś dobrego co zmieni sytuację wewnątrz i na zewnątrz kraju ?
Czy nasza suwerenność i niepodległość nie są zagrożone ?
Jakie są i jakie mogą być źródła tych zagrożeń ?
Czy rządzący dziś krajem robią wszystko dla Naszego i Polski dobra ?
To są pytania, pozornie oczywiste - wręcz retoryczne, które każdy myślący Polak powinien sobie dziś postawić. Odpowiedzi też wydawałyby się też banalne.
Tak wiec nikt rozsądny nie powinien w pierwszych dniach nowego roku, zawracać sobie nimi głowy.
Patrząc na osiągnięcia i skład rządu koalicji „13 grudnia” można mieć jednak daleko idące wątpliwości we wszystkich obszarach, o które pytamy, a odpowiedzi, gdyby udzielić ich uczciwie (nie wyobrażam sobie zreszta, by mogło być inaczej) mogą budzić przerażenie każdego myślącego racjonalnie mieszkańca Rzeczpospolitej.
Po kolei wiec:
Rząd i jego zaplecze - złożony z nieudaczników, fachowców od brania, pełnymi garściami, Naszych pieniędzy i nicnierobienia.
Kwalifikacje to nieumiejętność zabezpieczenia kraju (jego części) przed jakakolwiek klęska wynikająca z opadów czegokolwiek (można sobie wybrać deszcz, śnieg albo kacapskie drony) ostatnie dni przynoszą dramatyczne potwierdzenie tej tezy.
Na marginesie wspomnę tylko, ze gdy w okolicach końca listopada pozwoliłem sobie (po przejechaniu 150 kilometrów nieodśnieżoną S7 w kierunku Krakowa) na facebookową uwagę, że w przypadku większych opadów czeka Nas Armageddon usłyszałem, że jestem „ruską onucą i defetystą” albowiem rządzący premiero to najlepszy jaki mógł się Polsce trafić, a przecież za PiS/u… .
Nie minął miesiąc i będąc wspomnianą „onucą” przeżywam swój sukces i gorzka satysfakcję wynikające z umiejętności przewidywania i właściwej oceny fachowości rządzenia tych co to nie wiedzą kim był Chełmoński, kto jest twórcą słów do hymnu Polski i twierdzących , ze w 1939 roku „…Polska szukała sobie wrogów…”.
Dodajmy do tego jeszcze i to, że za obecna sytuacje na drogach obwiniono użytkowników dróg i nie wzięto pod uwagę prognoz, z których jasno wynikało jaka będzie za chwilę sytuacja. Kwalifikacje mają więc rządzący wyjątkowe co udowadniają zainteresowanej publiczności nad wyraz skutecznie w zasadzie codziennie, nie po raz pierwszy pokazując aktywne odśnieżanie zasypanych śniegiem dróg ilustrowane zdjęciami robionymi podczas rządów „faszystow” z PiS.
Tak potrafią tylko najwyższej klasy fachowcy.
O poszukiwaniu „przemytniczych” balonów z Białorusi, niekontrolowanym wjeździe i wyjeździe z Polski sabotażystów / bandytów, którzy wysadzili tory i innych tego typu numerach nie będę z litości wspominał.
Zapaść służby zdrowia, likwidacja „porodówek”, wysyłanie Pań na SOR/y gdzie będą rodzić z poranionymi menelami kilometry od swoich domów to szczególna dbałość o Kobiety. Przenoszenie terminów operacji, bo kasy brak, to już codzienność.
I tylko poseł wysyłający tych, którzy nie mogą się dostać do jednego szpitala onkologicznego, by poszukali sobie innego, pozostaje niezmiennie z siebie zadowolony. Wszyscy rozkładają ręce, nic nie da się zrobić „piniendzy ni ma i nie będzie…”. Oczywiście jak dla kogo „…ni ma i nie będzie…”. Dla swingersow i miłośników żeglugi jachtowej będą. Reszta włosów staje mi dęba na głowie.
Polityka zagraniczna w „rozkwicie”. „Kierownik” jest dopuszczany (od czasu do czasu), by odebrać ograniczoną informacje o stanie spraw. Czasami też wożą go w „wagonie drugiej klasy”, albo w brankardzie, opędzając się potem jak od uprzykrzonej muchy i pokazując miejsce w szeregu. Jest jednak heroiczny i pełen poświęcenia. Podczas wizyty w zaprzyjaźnionej stolicy stosuje rzadką, do tej pory, taktykę dyplomatyczna mającą wspomóc polskie starania odszkodowawcze (zrozumiałą tylko dla „inteligientnych” jak to trafnie ujął nowy Marszałek Sejmu towarzysz Czarzasty), taktykę szantażu emocjonalnego. Będziemy, więc sami płacić za szkody wyrządzone Nam przez Niemców w czasie ostatniej wojny. Niech się wstydzą, ale im dołożyliśmy !
Kanclerz, gospodarz, w sposób wyraźny wstrząśnięty tym oświadczeniem złożył zdecydowanym ruchem swoje notatki i zakończył konferencję. Potem długo płakał w swoim gabinecie. Mamy wreszcie sukces, chociaż, jako się rzekło „.piniendzy ni ma…”. Jest jeszcze kolejny „wytrysk” intelektualny wybitnego dyplomaty, dziennikarza a dziś zastępcy Sikorskiego dotyczący geopolityki. To, że odkrył iż Islandia leży w basenie Morza Bałtyckiego nikogo w gruncie rzeczy to nie zdziwiło, wybitna postać przecież, prawdziwy „Europejczyk” - a z wdzięcznego przejęzyczenia „San Escobar” śmiano się przez lata.
Wizyta Prezydenta Zełeńskiego w Polsce, która odbyła się dzięki i z inicjatywy Pana Prezydenta RP Karola Nawrockiego miast wytworzyć wspólny front jest wykorzystywana przeciwko polskiej głowie państwa. Wzmianka o „wdzięczności” jaką winni Nam Ukraińcy za pomoc w chwili, gdy nikt nie pomagał i nawet nie mial zamiaru nadstawiać głowy za Kijów, traktowana jest jako wstydliwa, a uzasadnione wykorzystanie w politycznej grze „Jasionki” całkowicie odrzucone przez środowiska rządowe, bo nie wypada. Pokażcie mi Państwo takich graczy, którzy przy stoliku pokerowym sami pozbawiają się atutów w grze. Znacie takich ? Bo ja nie znam !
Tymczasem we Lwowie odbywa się parada, przypominająca hitlerowskie „Fackelzugi”, z okazji urodzin Stefana Bandery, a mer tego miasta opowiada, że kto nie z Banderą ten wróg.
Polska polityka historyczna leży i kwiczy i to co wyżej, to tego skutki.
Obrażanie wybranego glosami większości Polaków Karola Nawrockiego na pełnej, „alfons”, „kibol”, „snusiarz”, „oszust wyborczy” wrzeszczą ci , którzy sami chcieli dokonać puczu konstytucyjnego nie dopuszczając do zaprzysiężenia Prezydenta i na codzień lamia bezczelnie obowiązujące prawo. Przypomina się kampania nienawiści wobec ŚP. Lecha Kaczyńskiego, która skończyła się smoleńskim dramatem.
Rozlega się klangor „Batyr” szuka wroga wszędzie, i o zgrozo także na zachodzie, a poza tym głupi i nieobyty. Ato, że polskiego premiera (a tym samym Polski) nikt nie traktuje poważnie jakoś się nie przebija w mediach głównego nurtu (alternatywnie „ścieku” w likwidacji).
Plany rozwojowe dla Polski leżą. Głośno krzycząc o „repolonizacji” polskiej gospodarki pozbawia się polskie firmy szans na udział w przetargach decydujących o przyszłości polskich kolei (i nie tylko zresztą). Spółki skarbu państwa ledwo przędą, najprawdopodobniej dąży się do obniżenia ich wartości po to, by za kilka miesięcy (tygodni ?) sprzedać je za bezcen, ktoś znowu się obłowi i na pewno nie będą to Polacy. Tu powtarza się historia z czasu poprzednich rządów Tuska (mialem to, niestety, okazję obserwować prawie 20 lat temu jako aktywny uczestnik - opiszę to kiedyś). „PCK i CPK, a także inne nazwy” bad za kilka lat (albo i nie będą), elektrownia atomów podobnie. Póki co latające sobie z Berlina i ogrzewajcie się przy braku elektryczności backupami , które można uruchomić także przy pomocy elektryczności (tak, elektryczności tej której nie będzie) jak to barwnie i ekstrawagancko ujął mister Motyk (też opłacany z Naszych podatków). Jak widać powodów do radości mamy, w nadchodzącym roku, aż nadto. Perspektywy rysują się wspaniale, ubiegłoroczny koszyk świąteczny był o 150 mln tańszy , ba wręcz jeszcze dopłacali. To już nie „zielona wyspa” to po prostu cały archipelag „zieloności’.
Wzmacnianie i obrona suwerenności Polski to oczywiście jej oczekiwana sekularyzacja. Dlatego wrzucenie do kosza krucyfiksu przez … no właśnie kto to bo waham się przed użyciem pojęcia „nauczycielka” jakoś nie przebiło się ode razu do mediów. Po co zreszta o tym wspominać, mamy się do siebie uśmiechać, a „księża na księżyc”.
Kończąc już - wyglada generalnie na to, że oczywisty plan anihilacji Polski jako niezależnego bytu państwowego póki co (choć go nie zaniechano) nieco zwolnił. W trakcie jego realizacji naszym rodzimym „Europejczykom” przytrafił się „niefart” w osobie obecnego Prezydenta Karola Nawrockiego twardego gościa otoczonego niezłą ekipą. W tym nadzieja dla Nas i dla Polski.
Piotr Łysakowski
Londyn, 6.stycznia.2026 r.
















