Strona główna
Rok od pierwszego czytania. Obywatelski projekt „TAK dla religii i etyki w szkole” nadal czeka na dalsze procedowanie
Komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zwraca się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i Prezydium Sejmu o wyjaśnienie przedłużającego się przestoju w pracach nad projektem ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”. Mija rok od pierwszego czytania, a obywatele wciąż nie otrzymali jasnej informacji o dalszym losie swojego projektu.
Bp Ważny pyta o język. A kto formuje sumienia?
„Młodzi to widzą i naśladują” — mówi bp Artur Ważny, wskazując na język pogardy obecny w debacie publicznej i mediach społecznościowych. Trudno nie przyznać mu racji. Ale skoro język jest częścią problemu, trzeba zapytać także o jego źródła. Co sprawia, że człowiek przestaje widzieć w drugim człowieku bliźniego, a zaczyna widzieć przeciwnika, którego można upokorzyć? I czy wystarczy apelować o kulturę słowa, jeśli zaniedbujemy formację sumienia?
Czytaj więcej: Bp Ważny pyta o język. A kto formuje sumienia?
Św. Franciszek i św. Jozafat
Św. Franciszek i św. Jozafat
/red. Renata Kopeć/
Słoneczny krajobraz Italii wydaje się niemal naturalnym tłem dla św. Franciszka i jego Pieśni słonecznej. Światło przenika jego sposób patrzenia na stworzenie, w którym dostrzega wyraźną obecność Boga. Po ośmiuset latach od śmierci Biedaczyny z Asyżu ten obraz powraca ze szczególną siłą.
Godzina dla drugiego człowieka
O pracy katechety najczęściej mówi się w liczbach. Ile godzin religii jest w planie? Ilu uczniów na nią uczęszcza? Ile klas obejmuje katecheta?
A przecież istnieje jeszcze jedna miara tej pracy. Trudniejsza do wpisania do arkusza organizacyjnego i znacznie trudniejsza do policzenia.
To czas poświęcony uczniowi.
Dzwonek kończy lekcję, ale nie zawsze kończy rozmowę. Czasem właśnie wtedy uczeń podchodzi do nauczyciela z pytaniem, którego nie chciał albo nie potrafił zadać przy całej klasie. Czasem chce opowiedzieć o problemie w domu, o samotności, relacjach z rówieśnikami, własnych planach i lękach. A czasem po prostu potrzebuje, żeby ktoś go wysłuchał.
"Odstąpcie ode Mnie wy, dopuszczający się nieprawości"
„Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”
(Mt 7,23).
Hrabia z Chobielina melduje, że kacap przegra wojnę z nami szybciej niż pomyśli. Wypowiedź odbija się szerokim echem na całym świecie. Potrzebujemy przecież rozgłosu. Nie jest ważne jak mówią, ważne by nazwiska nie przekręcali, a i tak ostatecznie nie on będzie płacił rachunki.
Od razu przypomina mi się gość, który chciał „wdeptywać Putina w ziemię”, tylko potem jakoś się zagubił bo demokratycznie i po europejsku wyciągnęli mu wykształcenie, które podobno chciał zdobyć w „Collegium Tumanum” i już potem nie zdążył nikogo nigdzie „wdeptać”. Co sobie jednak pogadał to sobie pogadał. Teraz obolały, obity z problemami czołga się gdzieś na politycznych obrzeżach szukając dla siebie miejsca.
Czytaj więcej: "Odstąpcie ode Mnie wy, dopuszczający się nieprawości"
Nic o nas bez nas. Katecheta też chce być wysłuchany
„Nic o nas bez nas” – to hasło znamy dobrze z życia społecznego. Oznacza prostą zasadę: jeśli podejmowane są decyzje dotyczące konkretnej grupy ludzi, jej przedstawiciele powinni mieć możliwość zabrania głosu.
Dlaczego więc tak trudno zastosować tę zasadę do katechetów?
Po komunikacie Komisji Wychowania Katolickiego KEP z 23 września 2026 r. trudno pozbyć się tego pytania. Biskupi dostrzegają trudną sytuację nauczycieli religii. Piszą o niepewnych warunkach pracy, presji zmian organizacyjnych i atmosferze, która nie zawsze daje katechetom poczucie sprawiedliwości. Dziękują za cierpliwość, ofiarność i świadectwo, zapewniają o bliskości i modlitwie.
To ważne.
Ale chciałoby się zapytać: a kiedy ktoś ich wysłucha?
Czytaj więcej: Nic o nas bez nas. Katecheta też chce być wysłuchany
Nie każda pomidorowa smakuje tak samo. Polemika z Dariuszem Chętkowskim
Dariusz Chętkowski w swoim wpisie na BelferBlogu zatytułowanym „Religia jak zupa pomidorowa. Młodzież już tego nie przełknie” stawia tezę, że uczniowie pierwszych klas masowo rezygnują z religii, ponieważ „nie lubią” tego przedmiotu, a jednym z powodów ma być brak atrakcyjności katechetów. Autor proponuje więc, aby Kościół posyłał do szkół „nowych katechetów” – odpowiednio wyszkolonych do „pozyskiwania młodzieży” i bardziej „niebanalnych”.
Problem w tym, że z przytoczonych obserwacji nie wynika tak jednoznaczny wniosek.
Nie wiem, jakich młodych ludzi zna Dariusz Chętkowski, ale ci, których znam, lubią zupę pomidorową. I nie jest to wyłącznie żartobliwa riposta. W jednym z badań dotyczących preferencji żywieniowych dzieci i młodzieży zupa pomidorowa znalazła się w pierwszej dziesiątce najczęściej wskazywanych produktów i potraw.
Nie rozstrzyga to oczywiście niczego w sprawie religii. Pokazuje jednak coś prostego: upodobania młodych ludzi są bardziej zróżnicowane, niż sugeruje autor blogu.
Czytaj więcej: Nie każda pomidorowa smakuje tak samo. Polemika z Dariuszem Chętkowskim
Pan Jezus nie przestaje być obecny tam, gdzie zmieniają się przepisy
Felieton ks. Jarosława Tomaszewskiego „Panią i pana od religii wyrzucają ze szkoły” stawia katechetom pytania, których nie należy unikać. Czy rzeczywiście nie grozi nam sytuacja, w której dokumentacja, procedury, awans zawodowy, organizacja pracy i troska o formalny status przesłaniają tego, który jest najważniejszy – konkretnego młodego człowieka? Czy katecheza może być skuteczna bez żywej relacji, świadectwa wiary i gotowości do wejścia w realne pytania młodzieży? Oczywiście, że nie.
Czytaj więcej: Pan Jezus nie przestaje być obecny tam, gdzie zmieniają się przepisy
Co daje nam przebaczenie?
„Przebaczenie to mistrzostwo świata”
– mówią motocykliści z Chrześcijańskiego Klubu Motocyklowego Boanerges w kolejnym odcinku cyklu „Słowo Boże na motorze”.
Tym razem rozważają Ewangelię o słudze, któremu darowano ogromny dług, a który sam nie potrafił darować niewielkiego długu swojemu współsłudze. Pan Jezus przypomina w niej, że otrzymane od Boga przebaczenie powinno prowadzić nas do przebaczania innym.
Czy TSUE uszanuje autonomię Kościoła?
„Księga chrztów nie jest listą członków organizacji. Jest świadectwem wydarzenia, które rzeczywiście się dokonało”.
To zdanie dobrze oddaje istotę sprawy, którą zajmuje się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-12/25 Bisdom Gent. Chodzi o pytanie, czy przepisy RODO mogą zobowiązać Kościół katolicki do usunięcia danych dotyczących chrztu z ksiąg parafialnych.
Sprawa zaczęła się od osoby ochrzczonej w dzieciństwie, która po latach wystąpiła z Kościoła i zażądała usunięcia wszystkich informacji o chrzcie. Diecezja nie wykreśliła wpisu, lecz zamieściła adnotację o wystąpieniu z Kościoła.
I tutaj pojawia się pytanie znacznie ważniejsze niż sama kwestia ochrony danych: czy prawo państwowe może nakazać Kościołowi zmianę sposobu, w jaki przechowuje i interpretuje własne świadectwa religijne?
"Pan błogosławi dom sprawiedliwych". Między Stalinem a Dulkiewicz i wielu innych
Łukasza 11:21 – „Gdy silny, dobrze uzbrojony człowiek strzeże swojego domu, to jego mienie jest bezpieczne”.
Psalm 127:1 – „Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go budują. Jeśli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie”.
Przysłów 3:33 – „Przekleństwo Pana jest na domu bezbożnego, lecz błogosławi On mieszkanie sprawiedliwych”.
I znowu nie wiem od czego zacząć, dzieje się tyle. ![]()
Spróbujmy tak: na stacji paliw w Waldenburgu (przepraszam: Wałbrzychu), w walce o tańszą benzynę pobili się policjanci po cywilnemu. Patrol który przyjechał na miejsce awantury nie zabezpieczył filmów z kamer i miał nakłaniać obecnych w trakcie zajścia, by nie składali doniesienia w tej sprawie. Generalnie zresztą to nic szczególnego bo ludzie biją się po pyskach także przy butelkomatach, nihil novi więc.
Czytaj więcej: "Pan błogosławi dom sprawiedliwych". Między Stalinem a Dulkiewicz i wielu innych












