Strona główna

żegnamy ks. Redaktora Mieczysława Gładysza, zmarłego 20 lipca 2020

z opóźnieniem przyszła ta wiadomość do KSD...zabrakło nas wśród odprowadzających śp. ks. Mieczysława Gładysza. Znakomity dziennikarz, redaktor, wydawca. Wspaniały duszpasterz, Przyjaciel wielu z nas, członków KSD. Patriota, oddany dobru wspólnemu w Polsce.
W stanie wojennym uratował dla zawodu dziennikarskiego wielu dziennikarzy, m.in. dzisiejsze tuzy mediów,, b.prezesa. dyrektorów w  TVP.
Wierny naśladowca bl. ks. Markiewicza, założyciela pisma "Powściągliwość i Praca", które ks. Gładysz z poświęcenim prowadził aż zabrakło mu sił, pod koniec lat 90-tych ub.w. Wraz z pismem PiP, z zespołem redakcyjnym, działało KSD, solidarna grupa dziennikarzy katolickich. Z upadkiem PiP, topniało i KSD. Przetrwaliśmy jako znak posługi śp. ks. Gładysza, nieliczni, ale wciąż wierni Jego ideałowi "posługi dziennikarskiej".
 
Księże Redaktorze Mieczysławie, 
za wszelkie dobro, za rady, wzór dziennikarza katolickiego  BÓG ZAPŁAĆ! taką nazwę nadałeś najbardziej nobilitującej nagrodzie za osiągnięcia dziennikarskie - medal "Bóg Zapłać!
/za KSD - Anna T. Pietraszek/ks. M. Gladysz
23.LIPCA.2020

śp. ks. Mieczysław Gładysz, Michalita, Ojciec Duchowy KSD, odszedł do Pana

W dniu 20 lipca 2020 w warszawskim szpitalu zmarł ks. Mieczysław Gładysz CSMA. Przeżył niespełna 84 lata, w tym jako zakonnik 67 lat, a jako kapłan 57 lat. Pochodził z archidiecezji przemyskiej. Urodził się w dniu 13 września 1936 r. w Izdebkach. Szkołę Podstawową ukończył w 1950 r. w Izdebkach, zaś średnią w Miejscu Piastowym i Krośnie w 1955 r. Pierwsze śluby zakonne w Zgromadzeniu Świętego Michała Archanioła złożył w 1953 r., natomiast wieczyste w 1959 r. Jako kleryk, przez dwa lata pracował na stanowisku wychowawcy grupy chłopców w Zakładzie Wychowawczym w Strudze. Studia filozoficzno-teologiczne odbywał w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie w latach 1957-1963. Święcenia kapłańskie przyjął w dniu 21 czerwca 1963 r. w Krakowie, z rąk Ks. Bpa Juliana Groblickiego. W duszpasterstwie parafialnym, jako wikariusz, pracował w parafii pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej w Wołominie (1965-1966) i w parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Toruniu (1977-1980). Po ukończeniu studiów z filologii polskiej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (1966-1971), przejął obowiązki kapelana sióstr sercanek w Krakowie (1971-1972), a następnie został nauczycielem języka polskiego i wychowawcą w Niższym Seminarium Duchownym w Miejscu Piastowym (1972-1977). Przez 12 lat wchodził w skład zarządu generalnego Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła: jako radca generalny (1974-1980) i jako wikariusz generalny (1980-1986). Przez 13 lat (1986-1999), mieszkając w domu zakonnym w Warszawie, z wielkim zaangażowaniem i widocznymi efektami, pełnił obowiązki Redaktora Naczelnego miesięcznika Powściągliwość i Praca. Z polecenia Księdza Kardynała Józefa Glempa, przez jedną kadencję pełnił funkcję asystenta kościelnego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy z siedzibą w Warszawie. Po przekazaniu obowiązków Redaktora Naczelnego miesięcznika Powściągliwość i Praca, z pełnym zaangażowaniem oddał się posłudze duszpasterskiej przy parafii pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Aniołów w Warszawie (Bemowo), gdzie mieszkał przez ponad 30 lat. W ostatnim okresie czasu, z powodów zdrowotnych, powoli wycofywał się z aktywności parafialnej.
Odchodzi po nagrodę do Pana gorliwy kapłan, wierny charyzmatowi zakonnik i dobry, wrażliwy człowiek. Z usposobienia pogodny, dla wszystkich życzliwy, „dobry duch” życia wspólnotowego.
Dziękujemy Bogu za osobę śp. ks. Mieczysława i za wszelkie dobro które przez jego posługę kapłańską w charyzmacie michalickim stało się naszym udziałem.
Uroczystości pogrzebowe odbędą się w dniu 23 lipca w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Aniołów w Warszawie (Bemowo) o godz. 12.00. Pochówek odbędzie się na cmentarzu parafii pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Markach.
 

List do Polski. 2020. [nadesłany do KSD przez prof. dr nauk med. D.A. ]

List nadesłany do KSD, 5 lipca 2020 r. 

Kochani, 

Wiadomo, że wyborom towarzyszą emocje, ale może warto sprawdzić jakie są fakty i na tym opierać swoje decyzje, a nie na emocjach, które łatwo rozpalać drobnymi działaniami, które są właśnie nastawione na wywoływanie potężnych emocji.

Może warto tez poszukać w internecie, co kandydaci mówili rok temu, a co mówią teraz, bo teraz obaj mówią to samo: rodzina, społeczeństwo, patriotyzm… (jakie wartości wspierał kandydat rok temu, jaka grupę społeczna reprezentuje,  o czyje przywileje dba, kto go wspiera, kto go chwali, jakie ma dotychczasowe dokonania, a także jak obecnie traktuje rozmówców). 

Wiadomo, ze nie ma idealnych kandydatów, każdy ma swoje wady i zalety. Uważam jednak, że ten rząd i Duda zrobili wiele dobrego, że wymienię tylko sprawy finansowe, korzystacie z tego Wy, Wasze rodziny, bliscy: 500+, 300+, 13 emerytura, obiecana 14 emerytura, leki 75+, bez podatków dla osób do 26 r/ż i to oczywiście nie wszystko. (i jeszcze tylko dodam, że ja z żadnego z tych przywilejów nie korzystam).

   Chciałem się z Wami podzielić moimi obawami dotyczącymi wyboru Trzaskowskiego:

  1. występował na forum Parlamentu Europejskiego przeciwko Polsce i był inicjatorem dyskusji o praworządności w Polsce – według mnie to jest niedopuszczalne

  2. otacza się ludźmi ze służb specjalnych PRL – Gontarczyk ps Panna (teraz zmieniła nazwisko na Lange, to nazwisko ojca, który w 1942 r podpisał volksliste, ale po wojnie też zmienił nazwisko, został w Polsce i był współpracownikiem SB), która wraz z mężem w czasach PRL była tajnym współpracownikiem SB i razem z nim prawdopodobnie brała udział w zamordowaniu ks Blachnickiego (oni ostatni go widzieli i zaraz po spotkaniu uciekli z Carlsbergu, a ksiądz zmarł nagle) – na jej organizacje ratusz przeznacza prawie 3 mln zl; Aldona Machnowska-Góra, córka komendanta posterunku milicji, który pozwolił na śmiertelnie pobicie Grzegorza Przemyka i później zacierał tego ślady; kolejny pracownik służb specjalnych pani Gawron – naczelnik wydziału w ratuszu. Trzaskowski, tak jak wszyscy, zna ich przeszłość ale w żaden sposób nie reaguje, co znaczy że nie ma nic przeciwko tym ludziom.

  3. Wprowadzenie w Warszawie karty LGBT zgodnie z którą przywileje otrzymują nie mniejszości, tylko określona ideologia, ruch, który ma na celu upolitycznienie umów społecznych i jest narzędziem kontroli państwa, a nie ma nic wspólnego z mniejszościami. Ruch który ma mieć wpływ na całe nasze życie społeczne, poczynając od edukacji seksualnej w przedszkolach, co niewątpliwie jest szkodliwe dla psychiki dzieci i ich dalszego życia. Podobne, bardziej zaawansowane szkolenia maja być we wszystkich szkołach i już w niektórych to rozpoczęto („Tęczowe piątki”). Promowanie ruchu LGBT – udział w ich manifestacji, pozwalanie na „mszę” obrażająca katolików. I oczywiście nie mam nic przeciwko gejom i lesbijkom ale większość z nich nie ma nic wspólnego z LGBT i różnymi wynaturzeniami i prowokacjami. 

  4. Jako prezydent Warszawy podpisuje umowy na obsługę mieszkańców z zagranicznymi firmami; firma niemiecka Aviva w 100% własność niemieckiego państwa – blisko 300 mln rocznie na transport miejski, ostatnio kierowca tej firmy będąc pod wpływem narkotyków spowodował katastrofę autobusu, modernizacja wodociągów warszawskich – umowa na 60 mln z firmą niemiecka, a nie wiem z iloma jeszcze i dla czego nie mogą tego robić firmy krajowe? W związku z tym nie dziwi mnie poparcie Trzaskowskiego przez prasę niemiecką w Polsce.

  5. Występowanie w sądach przeciwko wypłacie odszkodowania dla osób pokrzywdzonych „dziką reprywatyzacją” i nie dopuszczanie do wypłaty zasądzonych dla nich odszkodowań, tym samym wspieranie mafii prywatyzacyjnej i pogłębianie krzywdy poszkodowanych.

  6. Teoretyczna walka z hejtem, tylko w deklaracjach, ale równocześnie ponad 1 mln zł ratusz wydał na plakaty szkalujące rząd i min Szumowskiego (takie szumowski-szumowiny, czy ewangelia wg Lukasza..) i równocześnie najbliższe zaplecze Trzaskowskiego zachowuje się agresywnie i prymitywnie (Nitras siłą i ordynarnym słowem zatrzymujący ministra Kaletę, który chciał wejść na konferencję Trzaskowskiego). Współpraca z jednym z najbardziej hejterskich portali „sokzburaka”, który szkaluje prezydenta i rząd, zatrudnianie ludzi tworzących ten portal na etatach w ratuszu…

  7. Prezydent nie powinien zaprzeczać faktom z własnego cv – był posłem – nie pamiętał, głosował przeciwko obniżeniu emerytur – nie pamiętał, jest działaczem politycznym i reprezentuje partię PO – zaprzecza itd.

  8. Polityka historyczna – np. przywrócenie ulicy Armii Ludowej, a likwidacja ulicy Lecha Kaczyńskiego.

  9. A dla katolików powinno mieć też znaczenie, że w swoim programie Trzaskowski umieścił pełne finansowanie in vitro   i dopuszczalność aborcji. 

Chciałbym, żebyście o tych argumentach pomyśleli…

/-/ D.A

napisał prof dr nauk med.D.A.,nazwisko  Profesora znane w RP tysiącom,  także w   KSD, znane w świecie naukowców, szeroko. Niemal pół wieku pracę i wiedzę poświęca Polsce, pacjentom, studentom, wspiera najbiedniejszych i terminalnie chorych. Dlaczego ktoś taki, o tak wielkich zasługach dla dobra wspólnegoo, zastrzega swoje nazwisko [do tego znaczące od pokoleń dla odzyskania wolności RP!] ? To właśnie świadectwo czasu, niby-wolnej Polski, gdy za rządów PO zmuszono tę osobę do rezygnacji z funkcji, z pracy, bo nie zgodziła się podpisywać na kosztownych zakupach sprzętu do szpitali narzucanych przez dyrekcje, co miało miejsce w wielu placówkach stolicy na konto planowanej prywatyzacji szpitali, służby zdrowia, a potem nigdzie w stolicy nie znalazło się  miejsce pracy godne  tak wybitnego specjalisty. Dzisiaj prof. odbudował swoją pozycję, poza stolicą, współpracuje ze sławnymi klinikami badawczymi w USA, Kanadzie i in. Polski ani pacjentów nie opuścił. 

[za zgodność ze źródłem informacji -  red.AP]

 

Bog honor Ojczyzna

Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów

Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady

14 czerwca jest oficjalnie uznanym Dniem Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Bardzo to niewygodne dla tych, którzy od lat głoszą, że odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej ponoszą naziści. Wszystkim tym, przypominamy więc, że 14 czerwca 1940 r. do niemieckiego, koncentracyjnego obozu Auschwitz dotarł pierwszy transport polskich więźniów. W bydlęcych wagonach przywieziono tam z Tarnowa 728 mężczyzn. Polskich patriotów, członków tajnych organizacji i żołnierzy września 1939 r. Sześć dni później, dotarł do Auschwitz kolejny transport. Tym razem z Wiślicza. Wśród 313 mężczyzn, co niespotykane w historii obozów koncentracyjnych, znalazło się pięciu braci. Pochodzili z Poronina, nazywali się: Jan (nr.790), Józef (nr.791, Bolesław (nr.792), Władysław (nr.793) i Karol (nr.794) Kupcowie. Szósty, najmłodszy z nich - Antoni (nr. 5908) - trafił do obozu 4 miesiące później. Winą ich wszystkich było zaangażowanie w konspirację – przeprowadzali polskich żołnierzy przez „zieloną granicę”, by przez Węgry mogli dostać się do polskich jednostek formowanych na Zachodzie. Piekło KL Auschwitz przeżyli trzej bracia: Jan, Władysław i Antoni. W Centrum świętego Maksymiliana w Harmężach pod Oświęcimiem znajduje się 17,5 centymetrowa figurka Matki Bożej zza drutów, którą w obozie wykonał Bolesław Kupiec.

O tym, jak ważne jest przypominanie prawdy o zbrodniach II wojny światowej, poprawne nazywanie katów i ofiar, świadczą wciąż powtarzające się kłamstwa o „polskich obozach zagłady”. Niestety, do chóru zakłamywaczy dołączają też polscy politycy. Wystarczy przypomnieć skandaliczną, zeszłoroczną wypowiedź byłej sekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów, posłanki Izabeli Leszczyny, która wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego podczas uroczystości 74. rocznicy wyzwolenia Auschwitz podsumowała na Twitterze: „Brednie Morawieckiego w Oświęcimiu nie do zniesienia. Chce przerzucić zbrodnie nazistów na naród Niemiecki”. Co powiedział Premier, że była nauczycielka języka polskiego w jednej z częstochowskich szkół podstawowych, tak się zdenerwowała? Wydaje się, że chodziło o stwierdzenie, że Holokaustu nie dokonali naziści, lecz Niemcy hitlerowskie. Wobec ignorancji posłanki i wszystkich, którzy dalej lansują tezę o nazistowskich zbrodniach II wojny, warto przypomnieć, co wydarzyło się 1 września 2019 r. w Wieluniu. Tego dnia bowiem, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, w obecności prezydenta Andrzeja Dudy, powiedział zwrócił się do Polaków m.in. ze słowami: „Chcemy i będziemy pamiętać. Bierzemy na siebie odpowiedzialność, którą nakłada na nas nasza historia. Chylę czoła przed ofiarami ataku na Wieluń. Chylę czoła przed polskimi ofiarami niemieckiej tyranii. I proszę o przebaczenie”. Tej wypowiedzi posłanka Leszczyna nie skomentowała.

Anna DąbrowskaAuschwitz

Boże Ciało - historia sięga 700 lat. tekst z www.misyjne.pl

Boże Ciało – historia jednego z największych świąt w Kościele 

  5 MIN. ZAJMIE CI PRZECZYTANIE TEGO ARTYKUŁU.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało to jedno z głównych świąt obchodzonych w Kościele katolickim. 

Świadomość niezwykłego cudu przemiany konsekrowanego chleba i wina w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa towarzyszyła wiernym od początku chrześcijaństwa, ale trzeba było czekać aż dziesięć stuleci, zanim zewnętrzne przejawy tego kultu powstały i zadomowiły się w Kościele katolickim.

Początek tradycji obchodzenia święta Bożego Ciała sięga XIII wieku. U progu tego stulecia – na Soborze Laterańskim IV (1215) – w Kościele katolickim przyjęto dogmat o transsubstancjacji, czyli przemianie substancji chleba i wina w ciało i krew Chrystusa z zachowaniem ich naturalnych przypadłości, takich jak smak, wygląd, forma itp. Wiązało się to z coraz mocniejszymi wpływami filozofii greckiej oraz tradycji scholastycznej w teologii Kościoła zachodniego.

Wraz z ogłoszeniem dogmatu wzrosło zainteresowanie kultem Eucharystii, która przestawała być jedynie elementem liturgii, lecz coraz mocniej postrzegana była jako dowód na trwałą obecność Chrystusa na Ziemi. Święto eucharystyczne przypadało w tym okresie zwyczajowo w Wielki Czwartek, w czasie, którego – zgodnie z tradycją ewangeliczną – Jezus po raz pierwszy dokonał przemiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew.

Bezpośrednią przyczyną ustanowienia uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa były objawienia bł. Julianny z Cornillon. Około 1207 r., jako szesnastoletnia dziewczyna, przeżyła pierwsze widzenia, choć były one jeszcze mgliste i niezrozumiałe. Zgodnie z tradycją hagiograficzną dopiero kilkanaście lat później, w 1245 r., św. Juliannie ukazać miał się Chrystus, który w widzeniu domagał się ustanowienia święta Eucharystii na pierwszy czwartek po święcie Trójcy Przenajświętszej. Pod wpływem tych objawień bp Robert ustanowił w 1246 r. święto Bożego Ciała, początkowo dla diecezji Liege, oraz zainaugurował pierwszą procesję eucharystyczną ulicami miasta.

Wkrótce zaczęto jednak wysuwać przeciwko Juliannie oskarżenia o herezję, a decyzję o wprowadzeniu święta Bożego Ciała w diecezji Liege uznano za przedwczesną. Zarzuty te spowodowały, że święto przestało być obchodzone.
b_340_225_16777215_00_https___misyjne.pl_wp-content_uploads_2017_11_hostia.jpg
Sprawa święta Eucharystii nie została jednak zapomniana. Problemem tym zajął się późniejszy biskup Verdun, a od 1261 r. papież Urban IV. Do ostatecznego uznania święta Bożego Ciała za ogólnokościelne papieża tego skłonił jednak dopiero cud eucharystyczny, jaki dokonał się w Bolsenie w środkowych Włoszech w 1263 r. W czasie jednej z Mszy św., podczas przemienienia, odprawiający kapłan zauważyć miał, że z konsekrowanej hostii zaczynały spadać krople krwi. Poplamiona krwią chusta została przesłana papieżowi, który w tym czasie przebywał w Orvieto w Umbrii. Urban IV umieścił relikwię w tutejszej katedrze, a pod wpływem fascynacji cudem rozpoczął aktywne starania, których celem miało być ustanowienia święta Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Ułożenie liturgii i tekstów odczytywanych w czasie święta papież zlecić miał samemu św. Tomaszowi z Akwinu, który na tę okazję stworzył jeden z najpiękniejszych hymnów kościelnych pt. „Pange lingua”.

11 sierpnia 1264 r. Urban IV ogłosił bullę „Transiturus de hoc mundo”, na mocy której Boże Ciało stało się świętem całego Kościoła. Śmierć papieża przeszkodziła jednak ogłoszeniu bulli. Dokonał tego papież Jan XXII (w 1334 r.), natomiast papież Bonifacy IX polecił w 1391 r. wprowadzić święto Bożego Ciała wszędzie tam, gdzie jeszcze nie było ono obchodzone.

W Polsce jako pierwszy wprowadził to święto bp Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej, natomiast w Kościele unickim – synod zamojski w 1720 r. W Kościele katolickim w Polsce pod koniec XIV w. święto Bożego Ciała było obchodzone już we wszystkich diecezjach. Było ono zawsze zaliczane do świąt głównych. Od końca XV w. przy okazji tego święta udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Prawdziwa obecność Chrystusa w Eucharystii

Kościół od samego początku głosił wiarę w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament przy Ostatniej Wieczerzy. Opisali to trzej Ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz oraz św. Paweł Apostoł. Prawdziwa i rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina opiera się według nauki Kościoła na słowie Jezusa: „To jest Ciało moje … To jest krew moja” (Mk 14,22.24).

Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, iż „sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy… W Najświętszym Sakramencie Eucharystii są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus” (KKK 1374).


Kult Najświętszego Sakramentu

Od XVI w. przyjęła się w Kościele praktyka 40-godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Praktykę tę wprowadził do Mediolanu św. Karol Boromeusz w 1520 r. Dzisiaj praktyka ta jest obecna w całym Kościele. Zostały założone nawet specjalne zakony, których głównym celem jest nieustanna adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. W Polsce istnieją trzy zakony od wieczystej adoracji: benedyktynki-sakramentki, franciszkanki od Najświętszego Sakramentu i eucharystki.

Procesje

Procesje eucharystyczne w dniu Bożego Ciała wprowadzono później niż samo święto. Pierwszym śladem ich istnienia jest wzmianka o uroczystej procesji przed sumą w Kolonii w latach 1265–1275. Podczas procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. W ten sposób nawiązywano do dawnego zwyczaju zabierania w podróż Eucharystii dla ochrony przed niebezpieczeństwami.

W XV w. procesje eucharystyczne odprawiano w całych Niemczech, Anglii, Francji, północnych Włoszech i Polsce. W Niemczech procesję w uroczystość Bożego Ciała łączono z procesją błagalną o odwrócenie nieszczęść i dobrą pogodę, dlatego przy czterech ołtarzach śpiewano początkowe teksty Ewangelii i udzielano uroczystego błogosławieństwa. W Polsce zwyczaj ten wszedł do „Rytuału piotrkowskiego” z 1631 r. Rzymskie przepisy procesji zawarte w „Caeremoniale episcoporum” (1600 r.) i „Rituale romanum” (1614 r.) przewidywały jedynie przejście z Najświętszym Sakramentem bez zatrzymywania się i błogosławieństwo eucharystyczne na zakończenie.

Procesję odprawiano z wielkim przepychem od początku jej wprowadzenia. Od czasu zakwestionowania tych praktyk przez reformację, udział w procesji traktowano jako publiczne wyznanie wiary.

W Polsce od czasów rozbiorów z udziałem w procesji łączyła się w świadomości wiernych manifestacja przynależności narodowej. Po II wojnie światowej procesje w czasie Bożego Ciała były znakiem jedności narodu i wiary. Z tej racji ateistyczne władze państwowe niejednokrotnie zakazywały procesji urządzanych ulicami miast.

Konferencja Episkopatu Polski zmodyfikowała 17 lutego 1967 r. obrzędy procesji Bożego Ciała, wprowadzając w całej Polsce nowe modlitwy przy każdym ołtarzu oraz czytania Ewangelii tematycznie związane z Eucharystią.

Fot. faustyna.pl [za www.misyjne.pl]

  [www.misyjne.pl]
 

"Co winien Kościuszko....?"

Co winien Kościuszko śmierci Floyda, czyli protest solidarnościowy zakompleksionego niedouka!

Dawno temu, w myśl hasła „precz z uciskiem ludu pracującego miast i wsi” kiedy rozkułaczano panów, na rzecz małorolnych chłopów, namiastką „pańskości” dla nagle spańszczonych, była kawa. To nobilitowało. Zupełnie, jakby za sprawą aromatu, izba zmieniała się automatycznie w salon. Na każde z tym obyczajem pytanie, odpowiedź zawsze była jedna: „A co? Nie wolno?” Sowieckie kompleksy dotarły i do naszego kraju wraz z „pełniącymi obowiązki Polaków”. Choć nie były aż tak rozprzestrzenione, jak w ZSRR, w wielu pozostały do dziś. Nie mały w tym udział miał PRL ze swoimi kłamstwami historycznymi i filozofią wstydu za wszystko, co Polskę stanowi: wiarę, bohaterów, przeszłość a nawet naukowców i twórców. Mijają pokolenia a kompleks „uwłaszczonego chłopa” w wielu wciąż tkwi. Widać to np. u niektórych europarlamentarzystów, czy podczas protestów tzw. „solidarnościowych z”. Dowodem ostatnie - dotyczące sprawy zabójstwa czarnoskórego George'a Floyda. Na tę właśnie okoliczność, zadziałali nieznani sprawcy, którzy już drugi raz, zniszczyli warszawski pomnik Tadeusza Kościuszki. Cóż bohater walk o niepodległość Polski i USA ma wspólnego ze śmiercią nieszczęsnego Floyda? To nie interesuje zakompleksionego matoła. On jest pewien, że kiedy wymaże na polskim pomniku angielskie hasełka z amerykańskich protestów, stanie się z automatu bohaterem. Zupełnie, jak ta wyżej wspomniana izba -salonem. On ma pewność, że jego czyn go nobilituje, nadaje mu cechy, które pozwolą pisać na FB, czy innym profilu: „PROTESTUJEMY przeciw amerykańskiemu imperializmowi, rasizmowi i prześladowaniu mniejszości”. Teraz już będzie brał udział w każdym takim proteście, bo sprawdził swoje możliwości, swoją odwagę. I nie ma dla niego żadnej różnicy, kto je organizuje, ważne, że będzie czuł swoją przynależność do światowej awangardy! Założy czarną koszulkę, weźmie tęczową flagę, może założy kaptur i pójdzie z bojówkami Antify. Jemu wsio-rawno, byle do przodu, byle „po zachodniemu”, bo Polska to dla niego wstyd i nienormalność.

ad

 Antifa

książka Anny Rastawickiej o ks. Prymasie Tysiąclecia

A.Rastawika Prymas Wyszynski

Książka Anny Rastawickiej o prymasie Wyszyńskim. Autorka przez 12 lat pracowała z kardynałem i mieszkała w Domu Arcybiskupów Warszawskich.  Była świadkiem codziennego życia prymasa, więc jej wspomnienia są bezcenne. Przytacza liczne anegdoty, ale też bogato cytuje z nauczania Stefana Wyszyńskiego. Pokazuje żywego człowieka: mądrego, odważnego, nieugiętego, dowcipnego i serdecznego. Ta publikacja z pewnością pomoże zapoznać się z naszym nowym błogosławionym, którego beatyfikacja będzie - mamy nadzieję - wkrótce. 

Teczki na świętość - wywiad z autorką filmu Zawód: Prymas Polski 

Na tę kolejną rocznicę Narodzin dla Nieba ks. Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego, pozwolę sobie przytoczyć wywiad udzielony Przyjaciołom dziennikarzom z Poznania:

Teczki na świętość 

Łukasz Kaźmierczak
b_340_225_16777215_00_https___www.przewodnik-katolicki.pl_getattachment_aa58a4bf-a469-43d6-a227-1e9a09471a9e_.aspx_width=480
 

Z Anną T. Pietraszek, autorką filmu Zawód: Prymas Polski, rozmawia Łukasz Kaźmierczak

 

Jest wrzesień 2007 r. W czytelni IPN przegląda Pani po raz pierwszy ubeckie „teczki na Wyszyńskiego”.

– To była moja pierwsza kwerenda w życiu. Wcześniej dostałam od śp. Janusza Kurtyki „zielone światło” na robienie filmu o prymasie Wyszyńskim na podstawie materiałów zgromadzonych w archiwum IPN. Koledzy z Instytutu przyuczyli mnie – niby nic trudnego, trzeba tylko wyszukiwać kolejne numery teczek, bierze się pierwszą, w niej znajduje się jakieś nazwiska i fakty, bierze się następną itd. Myślałam, że to tak właśnie będzie. A potem dostałam pierwsze prymasowskie teczki.

I wtedy zorientowała się Pani, ile tego jest…

– Zobaczyłam półki zastawione setkami teczek i usłyszałam: Pani Aniu, to jest lektura dla Pani na najbliższe tygodnie. Przeraziłam się. 

Z powodu braku czasu?

– Nie, nawet nie chodziło o czas. Przestraszyłam się czegoś innego. Pomyślałam: a jeśli ja coś w tych teczkach rzeczywiście znajdę? Przecież prymas Wyszyński był tylko człowiekiem – może gdzieś się zapomniał, może coś bezwiednie powiedział, może jakiś skandal obyczajowy albo ludzka słabostka? Co ja wtedy zrobię? Czy będzie mnie stać jako katoliczkę na jednoznaczność i odwagę pokazania prawdy?

Byłam przerażona swoim pomysłem. Bałam się, że może to jednak mnie przerośnie, że to  będzie za duże, za trudne, i pierwszy raz w życiu zrezygnuję z realizacji filmu.

Ale nie przerosło

– Zwyciężyła ciekawość filmowca. A kiedy już zaczęłam czytać te materiały, z każdą kolejną teczką uświadamiałam sobie porażającą prawdę – zrozumiałam, że te plugawe ubeckie materiały, pełne donosów i paszkwili, stanowią w istocie niezwykły dowód świętości prymasa Wyszyńskiego. To było druzgoczące i cudownie uskrzydlające odkrycie. Kiedy zaś zamykałam ostatnią stronę ostatniej teczki, byłam już całkowicie pewna, że teczki i w ogóle cała lustracja mogą naprawdę stanowić dowód na czyjąś świętość. Mogą stać się dowodem bohaterstwa, honoru i odwagi. Dziś wiem, że takich teczek jest wiele.

 

Pamięta Pani pierwszą teczkę?

– Tak, oczywiście. Nie wyglądała zbyt okazale, teczka nie teczka, nawet niezawinięta w jakąś oprawkę. Grube tomiszcze, różowa okładka. To była praca magisterska o prymasie Wyszyńskim. Myślę sobie: aaa..., jakaś tam paranaukowa praca, przewertuję ją szybko. I wtedy mój wzrok padł na nazwisko autora. Przeczytałam: porucznik Waldemar Chmielewski…

TEN Chmielewski?

– Ten sam. A zaraz potem następny szok. Okazało się, że Chmielewski obronił pracę magisterską „z Wyszyńskiego” zaledwie kilka miesięcy przed swoim udziałem w zabójstwie ks. Popiełuszki. 

O czym pisał magistrant Chmielewski?

– Jego praca magisterska w dwóch trzecich składała się z nagrywanych przez tajniaków homilii prymasa, obudowanych takimi niby-paranaukowymi, ale w rzeczywistości typowo esbeckimi, parszywymi komentarzami. I do tego ten charakterystyczny język: fałszywy, cyniczny, czasem obelżywy. Całość stanowiła rodzaj „portfolio”, pokazującego swoistą „wartość” sztuki operacyjnej  w wykonaniu Waldemara Chmielewskiego. I główne przesłanie: patrzcie, kim ja jestem, jak przewrotnie potrafię mówić o Kościele, jak umiem  upokarzać taki autorytet całego narodu. Jestem cyniczny do samego dna duszy. Chcę udowodnić moim przełożonym, że nadaję się do wielkich, odpowiedzialnych operacji. Do każdego rodzaju zadań…

I udowodnił… Gdzie się broniło takie prace?

- W Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Legionowie.       

Och, to wyobrażam sobie jego „promotorów”.

– No cóż, najlepsi uczniowie generała Kiszczaka… 

Porozmawiajmy może raczej o postawach heroicznych.

– Zapamiętałam szczególnie jeden taki przypadek. Długo, bo przez kilka lat, SB „pracowało” nad zwerbowaniem młodego chłopaka – zwyczajnego 20-latka, elektrotechnika zatrudnionego w Zakładzie Usług Radiowo-Telewizyjnych. ZURT-y to były wówczas takie małe, wiecznie zadymione biura, jakieś druciki, kabelki, niewielkie radyjka w reperacji. Chłopak był cichy, spokojny, niczym się nie wyróżniał. Taki „żaden”.  Pewnego dnia wymyślił sobie, że pojedzie do wujka za granicę i tam sobie troszkę dorobi. Oczywiście wstrzymano mu paszport, potem mu łaskawie go dano. W końcu wyjechał.

Już był obserwowany?

– Od dawna. Na swoje nieszczęście, wracając do kraju, przywiózł niewielką ilość półszlachetnych kamieni. Chciał zarobić na ich sprzedaży parę złotych. I oczywiście na lotnisku został zrewidowany, a potem zrobiono mu straszną sprawę gospodarczą, z groźbą wieloletniego więzienia. Biedak nic nie kojarzył, niczego się domyślał – dlaczego, za co i po co? 

I wtedy pojawił się „dobry wujek” z SB…

– …który wspaniałomyślnie podsunął rozwiązanie: wypuścimy cię, tylko z nami współpracuj. Przerażony chłopak zgodził się. I niemal natychmiast został skierowany do siedziby prymasa przy ul. Miodowej w Warszawie. Psuł się tam ciągle bardzo stary i bardzo tandetny telewizor. Ów młody technik miał go „naprawić”. Przy piątym podejściu, kiedy już prawie, prawie wiedział, jak zainstalować niezwykle silne urządzenie podsłuchowe, poszedł na rozmowę z esbekami i powiedział: odmawiam. 

Dlaczego się wycofał?

– Z teczki nie wynika, żeby był jakimś heroicznym bohaterem walczącym o wolność Polski.  On nie rozumiał zawiłej rzeczywistości społecznej ani politycznej. Esbekom powiedział: ja nie mogę tego zrobić prymasowi. Oni mnie tam potraktowali jak człowieka, ja tam byłem kimś. On,  Ojciec tak do mnie mówił, że ja jemu tego nie zrobię. Choćbyście nie wiem co zrobili mnie. 

Chłopak ryzykował wszystko: pracę, wyjazdy, całe swoje dalsze życie. 

I co się z nim potem stało?

– Nie wiem, ślad w teczkach się urywa.

Bezpieka miała jednak wiele innych sposób na inwigilację prymasa.

– O tak, kard. Wyszyński był nieustannie obserwowany i podsłuchiwany przez kilkudziesięcioosobowy sztab ludzi działających w ramach operacji „Kryptonim Prorok”.

„Pluskwy” były wszędzie: pod łóżkiem, w szafie, w ścianach. Każdy list, każda korespondencja z Watykanu były natychmiast kopiowane. Czy można sobie wyobrazić tę 

monstrualną pracę?

Pamiętam fragment jednego z esbeckich raportów: mamy kopie wszystkich kluczy, mamy kopie wszystkich dokumentów, możemy skopiować wszystkie pieczątki prymasa. 

Wyszyński był więc stale narażony na publikację dowolnej głupoty opatrzonej własnym podpisem i własną pieczątką. 

Dziś wiemy, że bezpieka miała także agentów w najbliższym otoczeniu kard. Wyszyńskiego.

– Bardzo przejmująca jest historia sekretarza prymasa, ks. Goździewskiego, który przez trzy lata brał pieniądze za donoszenie na własnego przełożonego. Miotał się. Kiedy prymas wyszedł z więzienia, Goździewski próbował się jakoś wykręcać ze współpracy, nie udzielać ubekom informacji, ale niezbyt mu to wychodziło. 

Bardzo śledziłam ten wątek. Pytałam w duchu: no jak to, dlaczego Wyszyński trzyma go przy sobie? Przecież zaczyna się już chyba domyślać, że coś jest nie tak?!

No właśnie, dlaczego?

– Prymas domyślił się od razu. Dał  jednak kapłanowi szansę. A sam Goździewski, kiedy  nie można było już dłużej grać na dwie strony, poszedł do kardynała i wszystko mu opowiedział. Według relacji pań z Instytutu Prymasowskiego ta rozmowa przybrała formę generalnej spowiedzi życia. I co? I prymas zostawia człowieka.

W jaki sposób udało się bezpiece „złowić” tak cennego informatora?

–  Jak to się mówi językiem ubeckim, „trafiono” go „na kobietę”. W pewnym mieście żyje kobieta samotnie wychowująca córkę. Ksiądz sekretarz spędza u nich większość wolnego czasu, jeździ na wakacje, pomaga finansowo. Bezpieka to oczywiście wykorzystuje i próbuje łamać wycofującego się ze współpracy Goździewskiego. Zaczyna się dręczenie owej kobiety, groźby, że jej córka zostanie wyrzuca ze studiów. Matka dziewczyny nie poddaje się, nie idzie na współpracę, ale płaci za to rozstrojem nerwowym i ciężką chorobą psychiczną. Nie może pracować, nie ma środków na utrzymanie córki. 

Ksiądz decyduje się w końcu poinformować o wszystkim prymasa. Kardynał reaguje błyskawicznie: znajduje w kurii innego kapłana, któremu poleca opiekować się tamtymi dwiema kobietami. Dostają stałą pomoc i opiekę. Ale jest jeden warunek: ksiądz sekretarz już tam więcej nie jeździ.

A sam Wyszyński? Naprawdę nie znalazła Pani w jego teczkach żadnych „haków”? Niczego obciążającego?

– Absolutnie niczego. Nie ma ani jednego fragmentu, w którym można byłoby go podejść na słabości w wierze. Prymas wychodzi nieskazitelnie ze wszystkich ubeckich pułapek, intryg, podchodów i nieustannych prób podkopywania jego autorytetu. I to jest prawdziwy dowód na świętość Wyszyńskiego. Zwykły człowiek nie ma ani takiego rozumu, ani takiej intuicji, ani takiego opanowania, ani takiej odporności fizycznej i psychicznej. Nawet chory Wyszyński nigdzie nie daje się podejść. 

Wszystkie te niezwykłe przymioty ducha widać doskonale, śledząc choćby jego rozmowy z esbekami i komunistycznymi przywódcami.

Jak one wyglądały?

– To były wielogodzinne rozmowy, podczas których prymas panował zawsze nad sytuacją. Takie absurdalne zderzenie groteskowego, partyjnego języka Gomułki, któremu się wydawało, że wie, o czym mówi i spokojnej, godnej argumentacji Wyszyńskiego. 

Prymas, żyjący na co dzień Ewangelią, nie bał się niczego. Za to tamci musieli bardzo się pocić. I kardynał im właściwie w sercu współczuł, że muszą tak bardzo walczyć o swoje funkcje, awanse i przywileje. Im się wydawało, że są panami. A prymas wiedział, że panem jest tylko Pan Bóg.

I dlatego był dla nich takim groźnym przeciwnikiem…

– Jeżeli ktoś przeprowadził Polskę do wolności, to z całą pewnością był to prymas Wyszyński.   Taki jest drugi wniosek, jaki wysnułam na podstawie lektury prymasowskich teczek. To nie są żadne górnolotne słowa. On z premedytacją, dzień po dniu, minuta po minucie, do końca swoich dni prowadził Polskę do wolności: przez wiarę, rodzinę, społeczną solidarność, uczciwość w pracy i postępowanie zgodne z Dekalogiem, które uchroni człowieka od zła nawet w piekle komunizmu. On to podkreślał na każdym kroku. Nie miał mediów, nie miał aparatu PR, nie miał żadnej tuby propagandowej. On mówił kazania. Ponad 500 rocznie. Był święty. To wystarczyło.

Zatem teczki „na Wyszyńskiego” to najlepsze positio w procesie beatyfikacyjnym kard. Wyszyńskiego?

- A dlaczegóżby nie? Prymas po mistrzowsku przechodzi przez wszystkie próby charakteru. Nie daje się skusić szatanowi, nie daje się złamać, bo wszystko, co go spotyka, jest mniejsze od wiary, od jego miłości do Boga. On po prostu nie ma żadnych wahań, nie przechodzi męki pokus. I to jest następny dowód jego świętości.

Człowieka naprawdę możemy poznać przez teczki. Ubecy zapisali Wyszyńskiego na wszystkie strony: w jaki sposób odnosił się do pań w Instytucie Prymasowskim – a mówił do nich jak do córek, jak do ukochanych dzieci – albo z jaką troską zwracał się do tego swojego sekretarza, współczując mu, że dopuścił się takiego zła. Był ojcem wszystkich. I dlatego zwracano się do niego: Ojciec. 

I wie pan co? Tak sobie myślę, że ci ubecy, którzy śledzili każdy jego krok, gdzieś tam teraz doznają Bożej litości. Bo wykonując swoją pracę w zupełnie innym celu, w swoim obłędzie myślenia, że to oni panują nad Panem Bogiem, zostawili nam tak precyzyjny wizerunek świętości prymasa, jakiego nie potrafiłby chyba przedstawić żaden historyk.

 


Anna Teresa Pietraszek – reżyserka, dokumentalistka, dziennikarka, operatorka filmowa,laureatka wielu międzynarodowych i krajowych festiwali filmu dokumentalnego i reportaży telewizyjnych. Członkini Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy oraz fundacji Golgota Wschodu. Odznaczona przez prymasa Glempa Złotym Krzyżem Zasługi dla Kościoła i Narodu Polskiego.images 14

1% podatku dla SalveNET prośba Diecezji Warszawsko-Praskiej

1% podatku na diecezjalny kanał internetowy SalveNET
29 kwietnia 2020 roku

Diecezjalny kanał internetowy SalveNET, prowadzony przez Fundację im. błogosławionego Ks. Ignacego Kłopotowskiego, zwraca się z serdeczną prośbą do wszystkich, którzy jeszcze nie przekazali 1% podatku na działalność pożytku publicznego o WSPARCIE. 

SalveNET to najnowsze dzieło medialne Diecezji Warszawsko-Praskiej. W ostatnich miesiącach bardzo dynamicznie się rozwija i pełni rolę służebną dla licznych inicjatyw duszpasterskich, które z konieczności musiały znaleźć swą przestrzeń w internecie. Dzięki wsparciu SalveNET będzie mogło poszerzać swoją misję ewangelizacyjną o nowe projekty.plik

30.kwietnia 2020 godz. 18,15 Msza sw. w rocznicę śmierci o.Mariana Żelazka, modlitwa o rychłą beatyfikację

 30 kwietnia w czwartek przypada 14 rocznica śmierci Sługi Bożego misjonarza werbisty o. Mariana Żelazka! Tego dnia o godz. 18:15 będzie można obejrzeć transmisję uroczystej Mszę św. online z naszego kościoła na stronie Werbistów z Chludowa i na parafialnej stronie www.parafiachludowo.pl

W związku z przypadającą 30 kwietnia 14. rocznicą śmierci o. Mariana Żelazka SVD zapraszamy do obejrzenia filmu dokumentalnego "Siewca nadziei" (reż. Andrzej Biernacki) zrealizowanego w 100-lecie urodzin misjonarza. Więcej o filmie: https://bit.ly/2VsoOVo#MarianŻelazek

"Siewca nadziei" to nowy film o życiu i pracy o. Mariana Żelazka, ojca trędowatych w indyjskim świętym mieście Puri. W lutym 2018 roku w Puri, indyjskim stanie Odhisa, oficjalnie rozpoczął się proces beatyfikacyjny O.Mariana.

Film można kupić w wydawnictwie Verbinum, a w tych dniach obejrzeć na www.werbiści.pl.siewca nadziei dvd 500px

 

26.04.2020 GODZ. 10,00 TRANSMISJA ONLINE MSZY ŚW. - rocznica śmierci Sługi Bożego O.Mariana Żelazka, SVD

Uwaga ! TRANSMISJA ONLINE - 26.04.2020, GODZ. 10,00 WWW.DABROWKA.PL


30.kiwetnia. 2006 r. zmarł Ojciec Marian Żelazek, webista, misjonarz u trędowatych, ocalony cudem z Dachau, teraz już Sługa Boży, od 2 lat trwa proces beatyfikacyjny. 
26.04.2020 o godz. 10,00 odprawiona zostanie Msza św. w intencjach O.Mariana, za duszę Jego, za beatyfikację, w kolejną rocznicę śmierci - będzie transmisja online, przez stronę parafii w Dąbrówce, tu należy też miejscowość Palędzie, gdzie O.Marian się urodził. 
strona parafii to www.dabrowka.pl 
Zapraszamy !!!! 
Ojciec Marian to patron OPIEKUNÓW CHORYCH ! jak i samych chorych, najbiedniejszych, ubogich, odrzuconych

WYRÓŻNIONY PRZEZ KSD, W L.90-TYCH UB.W., MIEDALEM "BÓG ZAPŁAĆ!" REDAKCJI "POWŚCIĄGLIWOŚĆ I PRACA" KS. MICHALITÓW - WÓWCZAS PRZYNALEŻĄCYCH DO KSD.O.MARIAN

facebook_page_plugin

Logowanie

Aktualności i publicystyka

Krzysztof Nagrodzki-Poranni, lekkostopi…

Tak Kolego-poranni i lekkostopi. Tak było. Nawet jeżeli pamięć już nieco siada. Albo jest wybiórcza. Zresztą to sprawy raczej indywidualne…Biegliśmy miesiącami i latami za marzeniami, za wyobrażeniami i za możliwymi...

23-09-2020 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Homo sapiens. Gatune…

A właściwie-gatunek, który powinien podlegać ustawowej ochronie. Jako zanikający. Zanikający na pewnych obszarach postępu. Lewego postępu. I ciekawe, że ów "postęp" zawżdy prowadził na manowce intelektualne. Na manowce człowieczeństwa. Na...

19-09-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Watykańskie zadziwie…

Być może wynika to ze zgrzybiałego wieku i swoistego zwapnienia kręgosłupa, aleć nie potrafię się nagiąć i przyzwyczaić się do owego skłonu we Franciszkowym pozdrowieniu: „Dobrego apetytu”, w miejsce -...

12-09-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Kolaboracje, kolabor…

Piszesz Kolego, że wielu Żydów kolaborowało z Niemcami-nazistami w czasie wojny, nie mówiąc o słusznej miłości do sowietów-komunistów. Takie potrzeby owej nacji – uważasz. Cóż, prawda o kolaboracji taka jak...

09-09-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Destrukcjoniści wsze…

Ongiś tzw. lewica miała wytyczne, iż walka wzmaga się w miarę budowy ustroju, dobrego ustroju i trzeba się łączyć. Aby walczyć. Zatem... Zatem jest wierna dyrektywom. I walczy. Jak potrafi.W...

05-09-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki- Kształty i dokształ…

Tak Kolego, zgadzam się (zważ jakie to piękne- zgoda ponad podziałami ? ), iż niektóre wystąpienia publiczne vipów- niezależnie od barw partyjnych- wynikają z jakiegoś… niedokształtu. No, bo jeżeli na pytanie...

03-09-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Noce i dni Warszawy …

 „(...) Miasto walczyło długo/pomyliły się noce z dniami/dni były czarne od dymów/noce jasne od pożarów/i czerwone od krwi/Ojczyźnie ofiarowywaliśmy życie/nie mieliśmy już nic więcej/do dania/oprócz stu tysięcy krzyży(...)” – taki...

31-08-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Ta okrutna TVP. Z li…

 Tak, Kolego, żadna pomyłka. Oglądałem w sobotę kolejny program „Studio Polska” i widziałem tudzież słyszałem, kolejny raz, jak straszne tortury dotykają niektóre postępowe osoby, wezwane na otwartą debatę, bez cenzur...

24-08-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki -Zagazetowani Wyb… w…

 Kolego, wskazałeś mi, z całą powagą, na jakiś ustęp…nie, nie - nie Pisma Świętego a GazWyb, jako źródło wszechwiedzy. A przynajmniej wiedzy podstawowej. - No, no- to godna poważnego potraktowania...

22-08-2020 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki: „My zwierzęta” - Z …

Kolego, żebyś sobie nie myślał za dużo i w dodatku nieobiektywnie, wyjaśniam natychmiast – w pierwszych słowach listu, iż tytuł jest jak najbardziej postępowy i na czasie. To znaczy na...

19-08-2020 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Pomieszania z popląt…

I tradycyjnie dodam-to nic nowego-owe tytułowe poplątania. Ze smutną pamięcią dodaję. Owe pomieszania z poplątania wynikające, są naszą ludzką przypadłością. Od wieków. Od wieków wszak funkcjonuje również ten, którego przypadłością...

12-08-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Ech Ty życie!

„Wesołe jest życie staruszka!” – brzmiały słowa piosenki z niezapomnianego kabaretu „Starszych Panów” - Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Wesołe i - dodajmy – obfite! Obfite-póki skleroza nie zapanuje-we wspomnieniach...

08-08-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki-Nieskażone dzieci po…

Nieskażone odwagą samodzielności myśli i czynu. Oglądacze uproszczonej do przedmiotowego maksimum wiedzy o świecie i wizji świata. Zawsze ktoś pociągnie-za kark, za rączkę, za kieszeń…

05-08-2020 Aktualności

Czytaj więcej

Krzysztof Nagrodzki - Powstanie Warszaws…

1 sierpnia. Godzina "W" - 17. Kolejna rocznica bohaterskich i tragicznych zmagań Polaków przynosi – jak zwykle - następną porcję ocen sensu decyzji o podjęciu walki w Warszawie 1 sierpnia...

01-08-2020 Krzysztof Nagrodzki

Czytaj więcej

żegnamy ks. Redaktora Mieczysława Gładys…

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy   z opóźnieniem przyszła ta wiadomość do KSD...zabrakło nas wśród odprowadzających śp. ks. Mieczysława Gładysza. Znakomity dziennikarz, redaktor, wydawca. Wspaniały duszpasterz, Przyjaciel wielu z nas, członków KSD. Patriota, oddany...

23-07-2020 Aktualności

Czytaj więcej