Strona główna
"Pan błogosławi dom sprawiedliwych". Między Stalinem a Dulkiewicz i wielu innych
Łukasza 11:21 – „Gdy silny, dobrze uzbrojony człowiek strzeże swojego domu, to jego mienie jest bezpieczne”.
Psalm 127:1 – „Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go budują. Jeśli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie”.
Przysłów 3:33 – „Przekleństwo Pana jest na domu bezbożnego, lecz błogosławi On mieszkanie sprawiedliwych”.
I znowu nie wiem od czego zacząć, dzieje się tyle. ![]()
Spróbujmy tak: na stacji paliw w Waldenburgu (przepraszam: Wałbrzychu), w walce o tańszą benzynę pobili się policjanci po cywilnemu. Patrol który przyjechał na miejsce awantury nie zabezpieczył filmów z kamer i miał nakłaniać obecnych w trakcie zajścia, by nie składali doniesienia w tej sprawie. Generalnie zresztą to nic szczególnego bo ludzie biją się po pyskach także przy butelkomatach, nihil novi więc.
Czytaj więcej: "Pan błogosławi dom sprawiedliwych". Między Stalinem a Dulkiewicz i wielu innych
Terlikowski nowym rzecznikiem MEN?
Tomasz Terlikowski – dawniej jeden z najbardziej rozpoznawalnych katolickich publicystów, autor książek o świętych i Kościele – w sprawie religii w szkole brzmi dziś coraz bardziej jak społeczny rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej.
List otwarty SKŚ do minister edukacji Barbary Nowackiej
z uwagą przyjęliśmy Pani komentarze do oświadczenia Prezydium Konferencji Episkopatu Polski „Młody człowiek zasługuje na więcej”. Trudno jednak zgodzić się z przedstawioną przez Panią interpretacją stanowiska biskupów.
W szczególności sprzeciwiamy się stwierdzeniu, że biskupi domagają się „przymusowej katechezy”. To nieprawda.
Czytaj więcej: List otwarty SKŚ do minister edukacji Barbary Nowackiej
GŁUPOTA W BIBLII?
_.-'''''''-._ .' ________ '. / / \ \ | | HOLY | | | | BIBLE | | | | ________| | \ \ / / '. '--------' .' '-.________.-' |||||| |||||| ||||||
@AI
„Jak pies wraca do swoich wymiocin, tak głupiec powtarza swoje głupstwa” (Prz 26,11).
„Głupstwo Boże jest mądrzejsze od ludzi, a słabość Boża silniejsza od ludzi” (1 Kor 1,25).
Nie zaczniemy tego tekstu od „work in progress” czy „this is complication”.
Nie dość tego nie pisze go AI, tylko ja skromny „wyrobnik winnicy”.
A więc start – rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, na trybunie w Warszawie brak premiera (podobnie jak w czasie rocznicy Powstania Warszawskiego). W Gdyni bliżej do domu i nie powinni gwizdać. Nieobecny także (jw.) „Wołodia”. Tu nie ma zdziwka, jego ideologiczni przodkowie dostali w 1920 solidny łomot. Nie ma czego czcić, wręcz przeciwnie musi mu być potwornie głupio, wręcz powinien się wstydzić ! Nie było też ministra sprawiedliwości, który ostatnio brylował podczas ukraińskich obchodów w Warszawie.
Impreza Boża !
Pan Tomasz Sypniewski przesłał dla KSD rozmowę z dwiema studentkami, Anią i Małgosią, które wyruszyły pieszo z Warszawy na Jasną Górę. Pisze we wstępie tak:
Wakacje kojarzą się z odpoczynkiem, oderwaniem od codziennych obowiązków i zmianą dotychczasowego rytmu życia. Czy jednak w tym wszystkim można zrobić sobie również wakacje od Boga? Czy relacja z Nim może zosta zawieszona na czas urlopu, wyjazdów i letnich przygód?
To pytanie stało się punktem wyjścia do mojej rozmowy z Anną Czechowicz i Małgorzatą Laskowską, zeszłorocznych maturzystek IX LO w Warszawie, w którym pracuję. Dziewczyny – dziś już studentki – część swoich wakacji postanowiły przeznaczyć na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Nie chciałem jednak kolejnego tekstu o tym, że młodzi powinni się modlić, chodzić do kościoła czy angażować w życie religijne. Chciałem po prostu zapytać je, co same odkryły, kiedy zdecydowały się ruszyć w drogę.
Ta rozmowa szybko okazała się opowieścią nie tylko o pielgrzymowaniu. Jest w niej pytanie o to, czym dla młodego człowieka jest wiara, wspólnota, modlitwa i relacja z Bogiem. Jest też doświadczenie zmęczenia, prostoty, wzajemnej pomocy i radości, której czasem paradoksalnie łatwiej doświadczyć wtedy, gdy człowiek ma mniej – mniej wygód, mniej rzeczy i mniej czasu dla siebie.
Być może właśnie wakacje są dobrym momentem, żeby o tym wszystkim pomyśleć. Nie po to, by dokładać sobie kolejny obowiązek, ale żeby sprawdzić, czy wśród wszystkich wakacyjnych planów nie zgubiliśmy Kogoś, kto powinien pozostać ich częścią.
Pierwotnie rozmowa została przygotowana dla Katolickiej Agencji Informacyjnej. KAI nadała materiałowi formę artykułu, wybierając i skracając fragmenty rozmowy. Skrócone wersje materiału ukazały się następnie również na portalach „Niedzieli” i Onetu.
Dzięki uprzejmości redakcji Katolickiego Słowa Dziennikarzy mogę natomiast opublikować rozmowę w jej pełnej, pierwotnej formule. Bez skrótów i bez wybierania tylko najbardziej efektownych fragmentów. Oddaję głos Ani i Małgosi – młodym kobietom, które na początku dorosłego życia postanowiły na 10 dni zmienić wakacyjny wypoczynek w drogę.
Zapraszam do lektury.
Tomasz Sypniewski
PROŚCIE O POKÓJ...!
„Nad rzekami Babilonu – tam siadaliśmy i płakaliśmy, gdyśmy wspominali Syjon. [...] Jeśli zapomnę ciebie, Jeruzalem, niech uschnie moja prawica!” (Ps 137,1.5).
„Proście o pokój dla Jeruzalem: Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują! Niech będzie pokój w murach twoich, a dostatek w pałacach twoich!” (Ps 122,6-7).
„Starajcie się o pomyślność miasta, do którego was zesłałem na wygnanie, i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pomyślności zależy wasze szczęście.” (Jeremiasz 29.7)
Kilka dni temu kolejna rocznica Powstania Warszawskiego. W jednej z wiodących telewizji próżno szukać słowa „Niemcy”, sporo plwocin za to. Na uroczystościach nie ma: Premiera RP (to standard zresztą), męża pani Anny z Chobielina. Jest za to „ministra” Kultury i … kładąca pod pomnikiem „Gloria Victis” (zdaje się) wieniec z szarfą w barwach Indonezji. Nie było też Ministra Obrony Narodowej i co mnie akurat wcale nie dziwi „Wołodii”, pełniącego funkcję Marszałka Sejmu, którego zastąpiła Monika Wielichowska. Tak ta z Dolnego Śląska, kojarzycie pewno, powódź, Kłodzko i te sprawy … nie było nikogo innego przecież. W normalnym państwie po formacjach, które wymienieni reprezentują już dawno nie byłoby nawet śladu w polskim życiu politycznym i społecznym. Ale są i partie i oni. Nie dość tego, na Nasze nieszczęście, mają się zupełnie nieźle. Ślady po stratach elit w Powstaniu i wcześniej w „Katyniu”, a potem w Polsce Ludowej ? Bardzo możliwe ! Warto więc podkreślić dzisiaj ten monumentalny wręcz wielki „szacunek” przez tych, którzy rządzą, dla własnej dramatycznej jakże historii. A potem się wszyscy dziwią, że z Nas kpią i olewają, „Króla Europy” wsadzają do pocztowego w drodze do Kijowa, wykluczają na życzenie Ukraińców z koalicji antybalistycznej i każą władczym gestem spadać na bambus, co tenże bez słowa sprzeciwu wyjkonuje. Kto szanuje tych, którzy sami siebie nie szanują !? Dzięki Bogu jest Pan Prezydent. „Nawrocki” jak mówią z pogardą, sami na nią zasługując, bo ani wiedzą, kulturą osobistą ani umiejętnościami kontaktu z „normalnymi ludźmi” i zrozumieniem interesów Polski nie są w stanie facetowi dorównać, mogą tylko opluskwiać, pluć i obrażać.
1 SIERPNIA, POLACY POLAKOM, obrazy, jakie widzę do dziś
na dzień 1 Sierpnia. Powstanie Warszawskie.
Dziś 1 Sierpnia. Od świtu myślę o mojej Mamie , zaczęło się, syreny, strzały - nie było komórek, radia i tv i nikt jeszcze nie wie co sie dzieje i co ma byc dalej …potem głęboka cisza ktoś z sąsiadów na klatce krzyczy „Powstanie!!!” A ona karmi synka, co ma 3 tygodnie, tez nie wie jak gdzie co będzie. A TO będzie już zaraz !
Czytaj więcej: 1 SIERPNIA, POLACY POLAKOM, obrazy, jakie widzę do dziś
Kłębowisko ambicji - byłem i widziałem ! nowy tekst red Piotra Łysakowskiego z okazji 22 Lipca
Księga Rut 1:16: „Dokąd ty pójdziesz, i ja pójdę, i gdzie ty zamieszkasz, i ja zamieszkam; lud twój — lud mój, a Bóg twój — Bóg mój.”
Przypowieści 3:3-4: „Niech nie opuszczają cię łaska i wierność; przywiąż je sobie do szyi, zapisz je na tablicy swego serca.”
„Konwent Świętej Katarzyny”, pamiętacie ?
Ja pamiętam, nawet kiedyś byłem „na miejscu” i widziałem. Kłębowisko nieuzasadnionych i przerośniętych ambicji, bez jakiegokolwiek pokrycia. Jaki był skutek ? Długotrwałe rządy cwaniaczków i malwersantów, dbających tylko o swoje interesiki. Polska, niewykorzystująca swoich naturalnych i przypisanych przez opatrzność możliwości. W dołku przez lata. Egzystująca gdzieś na marginesie, lekceważona i wykorzystywana. „Najzabawniejsze” w tym wszystkim jest to, że równocześnie wmawiano Nam wszystkim, że jesteśmy potęgą, z którą liczą się możni tego świata. Innymi słowy prawie tak jak później ta historia z „zieloną wyspą”, nikt nie zauważył, że była to tonąca „wyspa”, (kolor nie był aż tak istotny, a na pewno nie był „zielony”). Odpowiadało to Państwu ? Dziś mając oponenta, postać znaną, prawie na „deskach” zaczyna się napierniczanka.
,,Św. Jozafat w cieniu Trzeciego Rzymu" - część I - z serii tekstów red. Renaty Kopeć
red. Renata Kopeć oddaje dla Katolickiego Słowa Dziennikarzy sukcesywnie powstające części nowej serii tekstów pt.:
,,Św. Jozafat w cieniu Trzeciego Rzymu"
Wprowadzenie - do serii tekstów
Oddaję w ręce Czytelników pierwszą część przygotowywanej serii „św. Jozafat w cieniu Trzeciego Rzymu”. Kolejne części są jeszcze opracowywane, lecz mam nadzieję, będą ukazywać się regularnie, w miarę postępu prac. Nie są one próbą napisania kolejnej biografii św. Jozafata Kuncewicza, ani hagiografii, ani zestawieniem faktów. Nie zamierzam również zastępować opracowań historycznych, ani nie mam ambicji wejścia w kompetencje historyków. Pokuszę się natomiast spróbować odpowiedzieć na pytanie: jak wielka historia staje się historią jednego człowieka? A konkretnie człowieka, którego nazywamy św. Jozafatem Kuncewiczem. Chciałabym odsłonić w zatartej ikonie jego świętości człowieka, ukrytego pod warstwami późniejszych interpretacji. Sprawić, by inni też go ujrzeli. Zależy mi również na przywróceniu tej ikonie żywego blasku, na podobieństwo dobrego renowatora dzieł sztuki, pod którego rękoma rozświetlają się nagle dzieła artystów.
Czytaj więcej: ,,Św. Jozafat w cieniu Trzeciego Rzymu" - część I - z serii tekstów red. Renaty Kopeć
"...zrozumieć sens ofiary bł. ks. Jerzego Popiełuszki ...." świadectwo świadka
Zrozumieć księdza Jerzego.
Właściwie powinienem zacząć od - zrozumieć sens ofiary życia księdza Jerzego. Jednak nad tym można się zastanawiać, kiedy już zrozumiemy dlaczego stało się to, co się stało. Żeby zrozumieć księdza Jerzego i sens Jego ofiary trzeba koniecznie poznać jego historię, w tym i historię całego jego życia. Ale tu właśnie pojawia się problem. Do dziś nie ukazała się żadna w pełni wiarygodna biografia księdza. Owszem jest ich kilka, jedne bardziej uczone od drugiej, ale z żadnej nie dowiemy się jaka była prawdziwa historia posługi tego księdza, ani jego trudna droga do seminarium, w nim i po jego ukończeniu. Dane zamieszczone w tych biografiach oparte są głównie na oficjalnych zapisach, w tym i tych w kartotekach kościelnych. Tam wszystko jest też zapisane, jak trzeba… Najmniej dowiemy się z tych publikacji, o stosunku zwierzchników księdza do niego i jego działaności. Dziś oczywiście pojawia się już coraz więcej nieznanych świadectw i ktoś, kto się tym bliżej interesuje może sobie z grubsza poukładać fakty i jak to się mówi, połączyć kropki. 42 lata temu ja nie miałem takiego komfortu, musiałem sam przebijać się przez mur niewiedzy. Dla mnie pierwsze próby rozwikłania niejasności zaczęły się 20 października 1984 roku, a tak naprawdę w dniu ogłoszenia w dzienniku telewizyjnym, że z wód zalewu włocławskiego wydobyto zwłoki księdza Jerzego. Wtedy właśnie, chyba po raz pierwszy zadałem sobie pytanie - dlaczego. Dlaczego do tego doszło i komu zależało na tym, żeby ksiądz Jerzy zginął w tak dramatycznych okolicznościach. 20 października wszyscy myśleliśmy jeszcze, że doszło do porwania i wkrótce poznamy żądania porywaczy i wszystko będzie jasne. Stało się jednak inaczej i od 30 października trzeba było szukać jakiegoś logicznego uzasadnienia tego dramatu. Stało się to moim osobistym wyzwaniem.
Czytaj więcej: "...zrozumieć sens ofiary bł. ks. Jerzego Popiełuszki...." świadectwo świadka













